fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Kazik Na Żywo: Śpiewanie ponad podziałami

Kazik Na Żywo, "Ostatni koncert w mieście", SP Records, DVD, 2016
Rzeczpospolita
Supergrupa Kazik Na Żywo zakończyła działalność „Ostatnim koncertem w mieście". To DVD z zapisem pożegnalnego występu.

Wielka szkoda, że znakomici muzycy – Kazik Staszewski i Robert Litza Friedrich – znowu się rozstają. Ich spotkanie przy okazji drugiej płyty „Porozumienie ponad podziałami" z 1995 roku było wspaniałym sygnałem dla podzielonej Polski. Chciałoby się powiedzieć: już wtedy podzielonej.

Oto Kazik Staszewski, który współtworzył sukces postpunkowego Kultu i eksperymentował z hip-hopem połączył siły z Litzą, współtwórcą heavymetalowego Acid Drinkers, ale i liderem Arki Noego. Spotkał się warszawiak zafascynowany kiedyś lekturą Biblii spod znaku Jehowy, z czasem coraz bardziej sceptyczny wobec zinstytucjonalizowanych form religijnych i demonstrujący swą wiarę Robert Friedrich.

Podczas „Ostatniego koncertu w mieście" razem wykonali „Tańce wojenne" o konfliktach religijnych, ale jak wieść niesie, różnice zdań na tematy światopoglądowe miały znaczenie w podjęciu decyzji o rozstaniu. Jeśli tak – refren „To nic nie boli, wyrwij się z mentalnej niewoli" nie trafił do wykonawców. Ale nie należy może tworzyć histerii wokół podziałów religijnych i politycznych w grupie, bo choć na gitarze Litzy widać naklejkę ruchu Pro Life, w rozwiązaniu zespołu większe znaczenie miały zapewne zapchane kalendarze liderów.

Litza prowadzi do sukcesu swoją formację Luxtorpeda, która wydała w tym roku czwartą płytę. Kazik nigdy nie narzekał na brak planów i zaproszeń. Można mieć nadzieję, że będzie tak jak w 2004 r., gdy Kazik Na Żywo się rozpadł, a potem nagrał w 2011 r. album „Bar La Curva/Plamy na słońcu". Od zawsze drogi muzyków się krzyżowały. Jak przypomina ze sceny Kazik, bardzo dziś aktualnego „Konsumenta" nagrał Kult, potem przerobił go Acid Drinkers, by w końcu powstała hardcorowa wersja KNŻ.

Kazik na Żywo ma szansę powrócić, dlatego że stworzył energetyczne, rockowe kompozycje z uniwersalnymi tekstami. To „Nie ma litości" o bezsensownych kompromisach i mentalnej prostytucji oraz „Jeśli kochasz więcej, to się boisz mniej".

Kazik na początku koncertu wyznaje, że jest pożegnalnym występem spięty, ale tego po nim nie widać. Tymczasem dla tych, którzy z pamięcią mają problem, piosenki KNŻ są znakomitym przypomnieniem historii ostatnich dekad, zwłaszcza po 1989 r.

Tę kronikę rozpoczynają „Artyści" o bohaterach pochodów pierwszomajowych, którzy fantastycznie odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Kompozycja „Łysy jedzie do Moskwy" wciąż przypomina o niefortunnej podróży dawnego premiera do Rosji. „Andrzej Gołota" jest zapisem niespełnionych nadziei związanych z bokserem, na którego pojedynki latał do Nowego Jorku Kazik Staszewski.

Nie zabrakło „Taty dilera" i „Białego Gibsona", a kolekcję 28 kompozycji zamknęło „Spalam się". „To wszystko z naszej strony" – podsumowuje Kazik, a Litza przybija mu piątkę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA