fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Kamery na mundurach funkcjonariuszy policji studzą agresję i chęć korupcji

Policyjne nagrania z kamerki najczęściej dokumentują zniewagę i napaść na policjanta.
Policja
Osobiste urządzenia rejestrujące miewają kłopoty z bateriami i jakością nagrań. – Prowadzimy rejestr usterek i uwag – uspokaja MSWiA.

Dzięki osobistym kamerom na policyjnych mundurach miało być transparentnie i bezpiecznie dla wszystkich. I dla funkcjonariuszy, i dla obywateli. Takich urządzeń jest dziś w obiegu 2,3 tys. Posłowie mają wątpliwości, czy wszystkie są skuteczne. Czy słusznie? MSWiA uspokaja:

– Prowadzimy ewidencję uwag i usterek.

Wielki Brat na mundurze

Przykład z Łodzi. Studentka zaatakowana przez nieznajomego napastnika, który ją pobił i napastował seksualnie, oskarżyła przybyłych na miejsce policjantów o niewłaściwe zachowanie i brak empatii. Z informacji uzyskanych od policji wynika, że baterie w kamerach rozładowały się po 11 godzinach pracy.

Sprawie przyjrzeli się posłowie. Poseł Marek Wójcik pyta wprost o liczbę kamer, ich dostawcę, parametry czasu pracy, szkolenia funkcjonariuszy oraz przypadki awarii kamer.

Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, zapewnia, że kamery na stanie policji mogą pracować bez ładowania minimum 10 godzin.

– Jakość nagrań jest najwyższej jakości – odpowiada wiceminister posłowi i podaje konkretne parametry. Zapewnia też o przeszkoleniu funkcjonariuszy.

Co się dzieje, kiedy do awarii sprzętu jednak dojdzie?

Wiceminister Zieliński mówi, że w jednostkach, które korzystają z kamer, prowadzona jest ewidencja uwag i usterek. Awaryjny sprzęt jest zastępowany przez nowy.

Jak działa kamera osobista?

Urządzenie przekazuje obraz oraz dźwięk w systemie szyfrowania. Już od chwili rejestracji zdarzenia kamera identyfikuje policjanta oraz ustala czas i datę interwencji. Funkcjonariusz nie ma możliwości jakiejkolwiek ingerencji w zarejestrowane nagranie. Po zakończeniu służby policjant wstawia kamerę do stacji dokującej. Ta archiwizuje zarejestrowane dane. Kamery przymocowane są do mundurów za pomocą bardzo silnych magnesów, co praktycznie uniemożliwia ich utratę w trakcie interwencji. Przed podjęciem interwencji policjanci informują, że będzie nagrywana. Potem włączają przycisk uruchamiający kamerę.

– Obecność włączonej kamery pozwala na uściślenie wielu szczegółów interwencji i wyeliminowanie błędów. Studzi także uliczną agresję oraz zwiększa bezpieczeństwo policjanta – twierdzą funkcjonariusze.

Trudniej oszukać

Dowody? Przykładowo w Białymstoku mundurowi nagrywali pościg za nietrzeźwym kierowcą. Gdy nie miał już możliwości dalszej ucieczki, wysiadł z samochodu i przekonywał, że to nie on prowadził auto. Na nagraniu widać jednak, jak było naprawdę.

Inna z interwencji. Trzech chuliganów demolowało przystanek autobusowy. Na nagraniu widać jak na dłoni poczynania każdego z nich. Po zobaczeniu nagrania przyznali się do winy.

To jednak nie koniec możliwości kamer. Te, które trafiają do policjantów ruchu drogowego, mają ekran i możliwość odtwarzania na nim nagranego wcześniej materiału. Funkcjonariusze wyposażeni w kamery mogą skutecznie nakładać mandaty na kierowców rozmawiających podczas jazdy przez telefon bez użycia zestawu głośno mówiącego. Nagranie rozwiewa wszelkie wątpliwości, czy kierowca rzeczywiście miał w ręku telefon.

Zgodnie z prawem

Po ostatnich zmianach obowiązujących przepisów policjanci mają uprawnienia do nagrania interwencji publicznych, jak również interwencji w miejscach innych niż publiczne. Zapisy z kamer pozwalają rozstrzygać sporne sytuacje podczas interwencji. Mogą też zostać wykorzystane jako materiał dowodowy w prowadzonych postępowaniach.

Kamery osobiste policjantów zakupiono dzięki funduszom przeznaczonym na Program Modernizacji Służb Mundurowych. Decyzję podjęto po programie pilotażowym przeprowadzonym w trzech garnizonach: stołecznym, dolnośląskim i podlaskim.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA