fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Przez uciążliwe sąsiedztwo nie mogła zamieszkać

Spory dotyczące wad lokali często goszczą na wokandzie
shutterstock
Deweloper zapłaci odszkodowanie klientce, ponieważ sprzedał jej mieszkanie położone przy zbyt hałaśliwym szybie wentylacyjnym podziemnego garażu.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu zasądził na rzecz klientki dewelopera 4 tys. zł, choć ta domagała się 113 tys zł.
Spór dotyczył mieszkania, które kobieta kupiła od dewelopera. Obok lokalu znajdował się szyb wentylacyjny podziemnego garażu. Podpisując umowę, wiedziała o tym. Deweloper zapewnił ją jednak, że szyb zostanie wyciszony. W trakcie przekazywania lokalu nikt nie sprawdził poziomu hałasu, wentylatory garażu nie pracowały. Z czasem okazało się jednak, że są uciążliwe. Potwierdziły to badania przeprowadzone m.in. przez sanepid.
Klientka zażądała usunięcia problemu. Deweloper starał się to zrobić. Spór narastał. W końcu kobieta wystąpiła do Sądu Okręgowego we Wrocławiu o wypłatę odszkodowania na podstawie przepisów kodeksu cywilnego o ochronie dóbr osobisty. Jej zdaniem deweloper naruszył jej prawo do zdrowia oraz do niezakłóconego i spokojnego korzystania z mieszkania. Problem hałasu odebrał jej możliwość cieszenia się nowym mieszkaniem oraz pozbawił przyjemności wykańczania lokalu. Przez prawie dwa lata nie mogła spokojnie realizować planów życiowych i zawodowych, gdyż musiała poświęcić czas na korespondencję z deweloperem i szukanie informacji o przepisach i normach budowlanych związanych z hałasem, a także o materiałach budowlanych, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu problemu. Wstrzymała też prace wykończeniowe w mieszkaniu, ponieważ obawiała się, że będzie konieczne przeprowadzenie dodatkowych prac izolacyjnych.
Deweloper bronił się, że klientka, kupując mieszkanie, wiedziała o szybie. Otrzymała prospekt informacyjny. Mogła się również zapoznać z dokumentacją projektową. Ponadto szyb w bezpośrednim sąsiedztwie mieszkania był prawnie dopuszczalny, co potwierdził projektant inwestycji.
Wrocławski Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo, ale tylko częściowo. Według niego nie ulega wątpliwości, że deweloper przekazał lokal nienadający się do umówionego użytku. Wada została usunięta dopiero po ponad półtora roku. Jego klientka nie miała w tym czasie możliwości mieszkania w lokalu. Nietrafne i dalece niewystarczające jest stanowisko dewelopera, jakoby jego klientka mogła się zapoznać z dokumentacją na etapie zawarcia umowy deweloperskiej. Wprawdzie poinformował on o możliwości zapoznania się z projektem, ale nie wykazał, czy na ówczesnym etapie dokumentacja projektowa albo wykonawcza zawierała jakiekolwiek informacje dotyczące parametrów pracy urządzeń wentylacyjnych, w tym wyniki pomiarów czy przynajmniej założenia dotyczące poziomu generowanego przez te urządzenia dźwięku. To samo dotyczy etapu przekazania lokalu. Deweloper nie wykazał, aby na tym etapie zostały już przeprowadzone odpowiednie badania.
W opinii SO deweloper jest dużym przedsiębiorcą, realizującym wiele podobnych inwestycji i powinien dbać o swoją renomę. W takim wypadku deweloperzy podejmują dodatkowe działania, np. w ramach przeglądów gwarancyjnych czy pogwarancyjnych usuwają usterki powstałe w trakcie użytkowania, aby promować siebie i swój produkt. Deweloper tego nie zrobił.
—sygn. akt: XII C 2157 / 19
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA