fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Rynek pierwotny: kredyt za pośrednictwem dewelopera

Osiedle Włodarzewska 30 w Warszawie – nowa inwestycja spółki Dom Development.
mat. inwestora
Czasem deweloper jest w stanie wynegocjować lepsze warunki kredytowe dla klienta.

Nowe inwestycje zalewają rynek. Mieszkania sprzedają się świetnie, ale konkurencja jest ogromna. Firmy dwoją się i troją, by skusić klientów. Transakcje ma ułatwić dostępna w biurze dewelopera oferta kredytowa. Firmy obiecują, że wynegocjują w banku lepsze warunki. Średnia rata za kawalerkę – znacznie poniżej 1 tys. zł – w zestawieniu z czynszem za wynajmowane mieszkanie (od 970 zł w Poznaniu do 1760 zł w Warszawie – wg portalu Domiporta.pl) robi wrażenie.

Zrezygnują z prowizji

– Już kilka lat temu większość deweloperów miała ofertę kredytową dostępną albo w samodzielnych działach, albo za pośrednictwem zewnętrznego doradcy – mówi Bartosz Turek z Lion's Banku. – Czasem deweloper jest w stanie wynegocjować lepsze warunki kredytowe, ale raczej to nie na to trzeba liczyć. Największą korzyścią jest to, że doradca finansowy u dewelopera ma wszystkie dokumenty, a niekiedy wypracowaną szybszą ścieżkę rozpatrywania wniosku – podkreśla.

Turek radzi, by zawsze sprawdzać, czy firma współpracuje ze wszystkimi bankami. – Jeśli nie ma dostępu do całej oferty rynkowej, może nie dobrać dla nas optymalnej propozycji – przestrzega.

Według Marcina Urygi, analityka Emmerson Realty, kredyt uzyskany za pośrednictwem dewelopera może okazać się tańszy. – Banki są zainteresowane współpracą z deweloperami i przygotowują oferty specjalne. A firmom zależy, by klient szybko dostał kredyt – wyjaśnia. – Deweloperzy współpracują z bankami na zasadach zbliżonych do pośredników finansowych, ale są skłonni zrezygnować z prowizji.

Także Jarosław Jędrzyński, analityk portalu RynekPierwotny.pl, podkreśla, że deweloperzy to jedni z najważniejszych klientów banków, dlatego mogą liczyć na specjalne warunki finansowe, także dla swoich klientów. – Dom Development podaje, że 80 proc. jego klientów korzysta z usług firmowych doradców kredytowych – wskazuje Jędrzyński.

Kupić czy wynająć

Coraz częściej słychać, że wiązanie się kredytem na wiele lat nie jest dobrym rozwiązaniem. Większe bezpieczeństwo i większą mobilność ma dawać wynajem. Z analiz Domiporty.pl wynika, że kawalerkę w Warszawie wynajmiemy średnio za 1760 zł, dwa pokoje – za 2246, a trzy – za 3520 zł. W Krakowie jest to odpowiednio niespełna 1200, 1620 i 2430 zł, a we Wrocławiu – 1200, 1690 i 2340 zł. Raty kredytu, jak wynika z analiz Lion's Banku, są niższe. W Warszawie rata za 30-metrową kawalerkę to średnio 900 zł, za dwa pokoje – 1500, a za trzy – 2250 zł. W Krakowie jest to 729, 1200 i 1800 zł, a we Wrocławiu – 645, 1075 i 1600 zł.

Kupić więc czy wynająć? Marcin Uryga mówi, że każde rozwiązanie ma zalety i wady. – Dzięki rekordowo niskim stopom procentowym rata kredytu w wielu przypadkach może być niższa niż stawka najmu – przyznaje. – Argumentem za kupnem jest możliwość skorzystania z „MdM". Z kolei wynajmując mieszkanie, nie bierzemy na siebie długoterminowych zobowiązań, nie interesują nas remonty, jesteśmy bardziej mobilni.

– Wynajem ma ten podstawowy minus, że przyczynia się do budowy majątku wynajmującego, na czym, przynajmniej pozornie, traci najemca – zauważa Jarosław Jędrzyński.

Broker pożyczkowy

Zespół doradztwa kredytowego ma Budimex Nieruchomości. – Z usługi korzysta ponad 50 proc. klientów – mówi Karolina Szostek, kierownik zespołu kredytów w Budimeksie. – Mogą liczyć na preferencyjne warunki i uproszczoną ścieżkę kredytową. Znamy nie tylko procedury bankowe, ale i same inwestycje, czym nie mogą się pochwalić doradcy zewnętrzni – podkreśla. Rata za 45-metrową dwójkę w Warszawie wyniesie 1300 zł, a za 55-metrową trójkę – 1600 zł.

Ofertę kredytową ma też Inpro. Jak podaje Rafał Zdebski, dyrektor handlowy firmy, spółka współpracuje z kilkunastoma bankami, które proponują jej klientom specjalne warunki. Rata za kawalerkę na gdańskim osiedlu Optima to niespełna 600 zł, a za dwójkę – 800 zł.

Dom Development, jak mówi Radosław Bieliński, rzecznik firmy, jest „największym niesieciowym brokerem pożyczkowym w Polsce". – Z naszego doradztwa korzysta ok. 80 proc. kupujących na kredyt. Nie jesteśmy pośrednikiem, więc nie zarabiamy na udzielonych kredytach – podkreśla.

37-metrowe mieszkanie na stołecznym osiedlu Wilno (kredyt na 35 lat, oprocentowanie 3,6 proc.) oznacza ratę w wysokości 890 zł (l790 zł w „MdM"). Kupno 42-metrowego lokalu na osiedlu Saska wiąże się z ratą na poziomie 1300 zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA