fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Nie każda kamera jest legalna

materiały prasowe
Kary za nielegalny monitoring są wysokie. Mimo to wiele wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych popełnia błędy – ostrzega Grzegorz Sibiga, adwokat, partner w Kancelarii Traple, Konarski, Podrecki i Wspólnicy.
Monitoring na klatkach schodowych, przed budynkiem lub na parkingu jest powszechny. Wolno wszędzie montować kamery?
Jest to dopuszczalne, o ile odbywa się na warunkach określonych w prawie.
A konkretnie?
I tu mamy problem. Obowiązują szczególne przepisy dotyczące monitoringu w szkołach, w zakładach pracy czy w jednostkach samorządu terytorialnego. Natomiast nie ma tego typu uregulowań dla zarządzających nieruchomościami. A to oznacza, że jeżeli wspólnota mieszkaniowa lub spółdzielnia nagrywają obraz, muszą to robić zgodnie z generalnymi zasadami określonymi w RODO. Na nagranym obrazie będą bowiem utrwalone wizerunki konkretnych osób, ich zachowanie i przedmioty do nich należące.
Jaki monitoring jest więc legalny?
Podstawą monitorowania może być prawnie uzasadniony interes administratora danych, czyli np. spółdzielni. Nie może być on abstrakcyjny. Wynikać m.in. z obawy przed włamywaczami. Musi być usprawiedliwiony konkretnymi okolicznościami, np. obejmować miejsca, w których dochodziło już do naruszania porządku.
Ponadto podjęte środki powinny być adekwatne, a nie na wyrost. Powinny bowiem w proporcjonalnym, minimalnym zakresie ingerować w prawa nagrywanych osób, w ich prywatność i prawo do ochrony danych osobowych. Jedna ze spółdzielni zamontowała np. kamerę na kominie swojej ciepłowni. Obejmowała ona obszar powyżej kilometra, także ten, który do niej nie należał. Tego nie można było już usprawiedliwić żadnymi celami tej spółdzielni.
Co więcej, wspólnota lub spółdzielnia powinny być w stanie udokumentować przeprowadzenie analizy w tej sprawie, a często tego nie czynią. Chodzi o swoisty test równowagi między interesami tych podmiotów a prawami i wolnościami osób, które są monitorowane. Analiza powinna się odnosić do każdej instalowanej kamery. Nie bez przyczyny jeszcze kilka lat temu organ ds. ochrony danych osobowych oraz rzecznik praw obywatelskich proponowali wprowadzenie instytucji planu monitoringu wizyjnego. Monitoring musi się też odbywać transparentnie wobec osób nagrywanych.
W obszarze monitorowanym nie może więc zabraknąć tabliczek informacyjnych z podstawowymi informacjami. Pełna klauzula informacyjna zawierająca wszystkie komunikaty wymagane w RODO powinna się znajdować w serwisie internetowym spółdzielni lub wspólnoty oraz w ich siedzibie. Nie wolno też nagrywać w sposób ukryty, bo to zaprzecza transparentności, ani wieszać atrap, bo to z kolei wprowadza w błąd.
Czy można rejestrować nie tylko obraz, ale i dźwięk?
Absolutnie nie, nie ma do tego podstawy prawnej. To nie jest zresztą monitoring, ale zwykła inwigilacja. Uprawnienia w tym zakresie posiadają jedynie służby państwowe, i to w określonych prawem procedurach.
Znam przypadki montowania kamer w windach, co ma je chronić przed zniszczeniem. Czy w pana ocenie jest to złamanie prawa?
Uważam, że w uzasadnionych przypadkach monitoring w windach może być zainstalowany. Szczególnie gdy już dochodziło do ich dewastowania czy niszczenia. Bardzo ważna jest jednak transparentność. Osoby wchodzące do windy powinny wiedzieć, że jazda nią jest nagrywana. Na klatce schodowej przy przycisku do windy powinna więc być wywieszona informacja o nagrywaniu.
Jakie błędy najczęściej popełniają spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w kwestii monitoringu?
Niestety, ciągle brakuje świadomości prawnej. Istnieją jeszcze spółdzielnie i wspólnoty, które w ogóle ignorują obowiązywanie RODO. Wychodzą z założenia, że skoro monitoring obejmuje ich własność, to mogą wszystko. Są i takie, które chociaż wiedzą, że trzeba spełnić zasady z RODO, nie przeprowadzają wcześniej analizy, czy monitoring jest uzasadniony i nie ingeruje zbytnio w prawa osób nagrywanych. Często analiza nie jest w żaden sposób udokumentowana.
Zdarza się też, że samo monitorowanie jest uzasadnione, ale naruszane są zasady bezpieczeństwa nagrań. Brakuje ustalenia zasad dostępu do nagrań czy określenia maksymalnego czasu ich przechowywania. Czasami nikt nie dba o to, aby nagrania usunąć.
Bardzo często wspólnoty i spółdzielnie zlecają monitoring wyspecjalizowanym przedsiębiorcom, ale nie zawierają wymaganych w RODO umów powierzenia przetwarzania danych osobowych lub te umowy nie zawierają wszystkich obowiązkowych elementów.
Niestety, bywa i tak, że monitoring obejmuje zbyt szeroki zasięg. Jest np. nakierowany na prywatną nieruchomość konkretnej osoby. Na nagraniu widać, kto wchodzi i wychodzi z mieszkania. Zdarzyło się także, że nagranie obejmowało miejsce kultu. Chodziło o kapliczkę położoną na nieruchomości wspólnoty. Można było zidentyfikować, kto się modli, a to przetwarzanie szczególnie chronionej kategorii danych, co jest zabronione.
Niektórzy właściciele montują kamerę przed drzwiami wejściowymi do mieszkania. Można tak robić?
Wolno zamontować kamerę i nagrywać bez rygorów przewidzianych w RODO, ale tylko gdy dotyczy to przestrzeni własnej posesji i jest wykorzystywane w celach osobistych lub domowych. Jeżeli natomiast osoba prywatna nagrywa obszar obejmujący np. podwórko sąsiada, ulicę, a w bloku drzwi sąsiada czy klatkę, a wraz z tym osoby tam przebywające, to musi spełnić takie same warunki jak spółdzielnia czy wspólnota.
Co grozi za nielegalne przetwarzanie danych?
Za naruszenie prawnych warunków przetwarzania danych przewiduje się kilka rodzajów odpowiedzialności.
Prezes UODO może administracyjnie nakazać np. zaprzestanie monitowania, gdy następuje to bez podstawy prawnej, ale także nałożyć karę administracyjną za naruszenie podstawowych zasad z RODO, nawet do równowartości 20 mln euro.
Grozi też odpowiedzialność karna przewidziana w polskiej ustawie o ochronie danych osobowych za przetwarzanie danych osobowych, gdy jest to niedopuszczalne. Można zostać ukaranym grzywną, ograniczeniem wolności lub jej pozbawieniem do dwóch lat. Nagrana osoba, która uważa, że monitoring naruszył jej prawa do prywatności, może również wystąpić z roszczeniem o ochronę dóbr osobistych.

CV

Dr Grzegorz Sibiga jest adwokatem, partnerem w Kancelarii Traple, Konarski, Podrecki i Wspólnicy oraz kierownikiem Zakładu Prawa Administracyjnego w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. W PAN kieruje również studium podyplomowym dla inspektorów ochrony danych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA