fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Ceny mieszkań rosną i rosną. Ale nie wszędzie

Metrohouse
W Warszawie na metr lokalu na rynku wtórnym trzeba już mieć ponad 11 tys. zł. W Krakowie – ponad 9,3 tys. zł - podają Metrohouse i Gold Finance. Gdzie ceny spadły?

- Mimo ogólnych tendencji wzrostowych w drugim kwartale tego roku nie mieliśmy już do czynienia z jednolitym wzrostem cen w każdej z analizowanych lokalizacji – zastrzega Marcin Jańczuk, ekspert sieciowej agencji Metrohouse. - W dwóch przypadkach, w porównaniu z poprzednim kwartałem, ceny mieszkań na rynku wtórnym spadły. Tak było we Wrocławiu, gdzie za mkw. mieszkania płacono średnio 8188 zł oraz w Gdańsku, gdzie mkw. lokum to koszt średnio 8616 zł. W obu przypadkach spadki wynoszą 2 proc. W Warszawie, po małej korekcie w I kw., ponownie mieliśmy do czynienia z podwyżkami. Po raz pierwszy w historii średnie ceny przekroczyły 11 tys. zł za mkw. Analizując wzrosty cen rok do roku widać, że to właśnie w stolicy ceny wzrosły najbardziej w stosunku do pierwszego pandemicznego kwartału zeszłego roku. Różnica wynosi 11,4 proc. – dodaje.

Dość dużą różnicę w cenie odnotowano jeszcze w Gdańsku i Łodzi (po 10,6 proc.). - Zaraz po stolicy są to miejsca, gdzie pandemia ma niebagatelny wpływ na wzrost cen. W dalszym ciągu szybkie wzrosty są notowane w Krakowie, gdzie za mkw. trzeba już zapłacić średnio 9346 zł – wskazuje Marcin Jańczuk.

Ile wyda inwestor

Z analiz Metrohouse i Gold Finance wynika, że w Warszawie i największych polskich miastach powodzeniem cieszą się lokale od 35 do 50 mkw. Ich udział w transakcjach to 36 proc. - Na drugim miejscu plasują się nieco większe mieszkania o metrażu 50-65 mkw., które cieszyły się zainteresowaniem 29 proc. nabywców. W dalszym ciągu zakupy inwestycyjne stanowią jeden z najbardziej istotnych celów transakcji – zaznacza Marcin Jańczuk.

Z analiz ankiet przeprowadzonych wśród klientów Metrohouse wynika, że 34 proc. nabywanych mieszkań nie służy bezpośrednio zaspokajaniu własnych celów mieszkaniowych. - Co ciekawe, wielu klientów poszukując mieszkania, nie określa powodu zakupu jako inwestycyjny (np. mieszkanie dla dorastającego dziecka). Przeciętnie na zakup lokalu w celach inwestycyjnych wydajemy 358 tys. zł – mówi ekspert Metrohouse.

Szybkie odbicie

- Minął już ponad rok od ogłoszenia pandemii. Początkowo wszelkie komentarze dotyczące rynku mieszkaniowego ostrzegały przed trudnymi do przewidzenia konsekwencjami, które mogą doprowadzić do znaczącego osłabienia popytu na nieruchomości oraz możliwej zmiany koniunktury na rynku – przypomina Marcin Jańczuk. - Nieoczekiwanie chwilowa stagnacja przerodziła się dość szybko, bo już po dwóch - trzech miesiącach, w prawdziwy boom. Nietypowa sytuacja, w której się znaleźliśmy, spowodowała wzrost zainteresowania lokowaniem nadwyżek finansowych na rynku nieruchomości. Poza mieszkaniami, które już od dłuższego czasu cieszyły się zainteresowaniem inwestorów, z oferty bardzo szybko znikały działki budowlane, a także rekreacyjne. Zwiększony popyt widoczny był także na rynku domów.

Jak twierdzą eksperci, problemem stał się niedobór ciekawych ofert, a rynek był w stanie wchłonąć znacznie więcej, niż dostarczali klienci indywidualni i deweloperzy. - Duży popyt w połączeniu w postępującą inflacją i rosnącymi kosztami wykonawstwa mogły w konsekwencji oznaczać tylko jedno – dalszy wzrost cen niemal każdego segmentu rynku – podkreślają autorzy raportu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA