fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Luksus z marmurem i kamieniami szlachetnymi

Prace remontowe zakończyły się w lutym tego roku.
Rzeczpospolita/Robert
Apartamentowiec przy ulicy Wilczej 71 w Warszawie to jedna z najbardziej luksusowych przedwojennych kamienic stolicy.

Pięciopiętrowy budynek wybudowany w 1938 roku – z myślą o bogatych najemcach – miał charakterystyczny, zaokrąglony narożnik. Mieszkania cechował wysoki standard i zwykle duży metraż: od 100 do 150 mkw. Jeszcze na początku 1939 roku w prasie pojawiały się ogłoszenia atrakcyjnego wynajmu: „Wilcza 71, luksusowe lokale, wszelkie, nowoczesne wyposażenia, gorąca woda, kuchnie, umeblowanie, sklepy". Ze względu na fundatora kamienicy, Mojżesza Horowitza, finansistę ze Lwowa, budynek nazywany bywał kamienicą Horowitzów.

„Na początku XX stulecia dominował na tym odcinku Wilczej duży pieniądz" – wspomina Jerzy Majewski, varsavianista, w książce „Warszawa nieodbudowana". „Mieszkali tu m.in. największy hurtownik owoców południowych Ofinger i właściciel składu kafli Mickun". To właśnie dla majętnych najemców w Śródmieściu powstawały luksusowe rezydencje. Nie były to XIX-wieczne kamienice secesyjne, jak przed rokiem 1914. Nowy styl, jaki pojawił się w luksusowej architekturze warszawskiej w okresie międzywojennym, to udane połączenie awangardowej prostoty funkcjonalizmu z zamiłowaniem do wytworności i pewnej dekoracyjności dalekiej od ostentacji.

Luksy, jak nazywano wtedy luksusowe apartamentowce, miały żelbetowe szkielety konstrukcyjne, geometryczne kształty, płaskie dachy. Hole i klatki schodowe pokryte były zwykle marmurem i alabastrem. Do wykończenia kamienicy przy Wilczej 71 użyto wielu kamieni szlachetnych. „Zastosowanie kosztownych i ciężkich materiałów dekoracyjnych musiało, siłą rzeczy, wpłynąć na utratę największej plastycznej zdobyczy architektury nowoczesnej, a mianowicie lekkości bryły", uważa prof. Andrzej K. Olszewski, historyk sztuki. Architektem Wilczej 71 był Józef Steinberg, autor kilku innych luksusowych kamienic w Śródmieściu. Jego nowoczesny styl podobał się elitom II RP.

„W tym środowisku ludzi solidnych, ustabilizowanych życiowo, wykształcił się osobliwy smak estetyczny. Minęła już epoka, w której warszawscy dorobkiewicze tak radośnie i żywiołowo powierzali architektom, rzeźbiarzom, malarzom całkowitą troskę o wygląd zewnętrzny wznoszonych willi" – pisze Majewski. „Zleceniodawcy patrzyli na ręce architektom, czy nie odchodzą zbyt daleko od kanonu solidnych domów, które powinny świadczyć o zamożności i powadze. Pozwalano sobie tylko na to, co nazywamy przysłowiowo: dyskretnym urokiem burżuazji".

Podwórko ekskluzywnej kamienicy przy Wilczej 71 zdobiła szykowna fontanna w stylu włoskim.

Splendor dla herbowych

Polska zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku była jeszcze zbyt biedna, aby bawić się w luksus. Ale już pod koniec lat 30. bogate mieszczaństwo i herbowi arystokraci gotowi byli płacić duże sumy za wynajmowanie nieruchomości w centrum. Dla zamożnych mieszkańców stolicy bardzo liczył się komfort i splendor. Ważny był adres kamienicy (Wilcza to prestiżowa lokalizacja), estetyczny wygląd budynku (elewację pokryto licowanym piaskowcem), standard łazienki (chromowany metal i szkło). Luksusowe miejskie kamienice musiały mieć na dole recepcję.

Do pomocy w sprawach codziennych zatrudniany był konsjerż. Na rynku luksusowych apartamentów zaczęła panować konkurencja. Było to związane z popytem na tego typu nieruchomości w bogacącym się społeczeństwie. W związku z tym rosła też podaż.

Wysyp luksusowych kamienic nastąpił nie tylko w stolicy. Luksy pod koniec lat 30. XX wieku budowano także w Łodzi, we Lwowie, w Krakowie, Katowicach czy w Gdyni. Impulsem było nowe prawo, zwane lex Wedel. „Była to potoczna nazwa ustawy z 24 marca 1933, która ustanawiała ulgi dla nowo wznoszonych budynków, pod warunkiem ich ukończenia do roku 1940. Ulga obejmowała okres 15-letni od początku pierwszego roku podatkowego po rozpoczęciu użytkowania obiektu. Obejmowała wszelkie podatki od placu i budynku. Ulgą objęte zostały także dochody płynące z wynajmu w nowych budynkach" – tłumaczy Grzegorz Mika, architekt, varsavianista, twórca strony Warszawski Modernizm. Symbolem ustawy stał się dom Wedla na Puławskiej 28, którego właściciel dr Jan Wedel był jednym z lobbystów i beneficjentów nowego prawa.

Sklep z tanim węglem

Kiedy wybuchła II wojna światowa, nowa kamienica przy Wilczej miała ledwie rok. Podobnie jak wiele innych luksusowych kamienic w Warszawie została zajęta przez niemieckich okupantów. Po części dzięki temu przetrwała działania wojenne, w tym burzenie miasta. Ten szczęśliwy los spotkał jeszcze kilkanaście kamienic w tej dzielnicy. Po wojnie na ulicy Wilczej mieszkało wielu prominentów, którzy zdecydowali, aby pozostawić przedwojenny kształt zachowanych budynków. Żal im było oddawać pod kilof własne wygodne lokale. Architekci i urbaniści w tym czasie bardziej zajęci byli budowaniem reprezentacyjnych miejsc, takich jak Dom Partii, MDM, otoczenie Pałacu Kultury i Nauki. Nie zajmowano się więc przebudową kamienicy przy Wilczej 71. Dzięki temu zachowała ona oryginalny wygląd sprzed wojny.

Upływający czas i brak generalnego remontu niszczyły dawną świetność apartamentowca. Pod koniec PRL-u przedwojenny luks wyglądał już niezbyt okazale. Zniszczone zostały cenne wykończenia klatki schodowej, dewastacji uległy również ściany budynku.

Mieszkańcy kamienicy Horowitzów po wojnie to byli już inni mieszkańcy niż w 1938 roku. Był czas, gdy przestronne apartamenty przy Wilczej 71 zaczęto dzielić na mniejsze lokale mieszkalne, gdzie schronienie mogło znaleźć wiele rodzin pozbawionych dachu nad głową. Na parterze budynku przeznaczonego na funkcję handlowe przez lata działał sklep z tanim węglem, dopiero wiele lat później otwarto tutaj istniejącą do dzisiaj elegancką restaurację, dobrze wpisującą się w klimat przedwojennej architektury.

Ślady po kulach

Niedawno, 9 września 2016 roku, kamienicę przy Wilczej 71 wojewódzki konserwator uznał za zabytek. Jak napisano w uzasadnieniu: „stanowi przykład monumentalnej, wielokondygnacyjnej kamienicy czynszowej luksusowego nurtu architektury warszawskiej". Na zlecenie stołecznego konserwatora zabytków wykonano analizę stanu technicznego każdej z płyt z piaskowca na elewacji. Wykazano, że mimo pewnych zniszczeń większość płyt jest w dobrym stanie. Zdecydowano również, że w trakcie remontu zachowane zostaną ślady po kulach na ścianie budynku: jako dowód pamięci o historii powstania warszawskiego. Aktualnie wisi tu nowa tabliczka: „Kamienica wybudowana w 1938 roku, ostrzelana, przetrwała II Wojnę Światową".

Władze Warszawy w 2017 roku przyznały wspólnocie mieszkaniowej pragnącej odnowić kamienicę dofinansowanie w wysokości 500 tys. zł, co stanowiło 80 proc. środków pieniężnych potrzebnych na remont. Pracom konserwatorskim poddano nie tylko elewację budynku, ale także elementy metalowe, drzwi wejściowe, kraty w bramie, balustrady balkonów, a nawet zabytkowe kwietniki oraz oryginalne uchwyty na flagi.

Efekt prac remontowych zakończonych w lutym 2018 roku można podziwiać na własne oczy. Budynek odzyskał w części swój dawny blask. Kamienica przy Wilczej 71 z charakterystycznym obłym kształtem narożnika znowu może uchodzić za piękną, przynajmniej z zewnątrz. Przyznana dotacja nie pozwoliła na wyremontowanie całego wnętrza, niegdyś przecież tak bardzo luksusowego.

Historia zapisana w murach

W maju „Rzeczpospolita" już po raz drugi zaprasza do Gdyni na Real Esatate Impactor. W tym roku tematem głównym konferencji będzie tożsamość miast. Bez niej trudno zabiegać dziś m.in. o przychylność inwestorów, którzy są niezbędni dla rozwoju metropolii XXI wieku. Pielęgnowanie tożsamości nierozerwalnie łączy się z dbaniem o autentyczność i historię. Ta zapisana jest chociażby w tysiącach pięknych kamienic rozsianych w najróżniejszych miejscach Polski. Stąd nasz cykl o kamienicach z duszą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA