fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Zdążyć przed niewydolnością serca

Adobe Stock
Tekst powstał w ramach cyklu wspierania polskiej medycyny

Rzeczpospolita: Dane statystyczne wskazują, że liczba pacjentów z niewydolnością serca rośnie bardzo szybko.

dr hab. n. med. Agnieszka Pawlak, kardiolog z Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA: Mówimy o populacji prawie miliona pacjentów i ciągle ich przybywa, dlatego wiele jest w tej kwestii do zrobienia. Kluczowa jest widza o samej chorobie. W europejskim badaniu SHAPE aż 90 proc. respondentów twierdziło, że słyszeli o niewydolności serca. Na pytanie, czy objawy tej choroby są niebezpieczne, twierdząco odpowiedziało już jedynie 30 proc., a tylko 5 proc. potrafiło połączyć objawy (duszność, męczliwość, obrzęki kończyn dolnych) z chorobą. Jeśli pacjent nie będzie rozumiał, jakie objawy towarzyszą niewydolności serca, nie będzie się z nimi zgłaszał do izby przyjęć czy do lekarza pierwszego kontaktu i nie rozpocznie odpowiedniego leczenia.

Rozumiem, że konsekwencją takiego zaniedbania jest hospitalizacja. Mówi się, że zaostrzenie choroby jest punktem krytycznym w życiu chorego i znacznie wpływa na jego rokowanie.

W niewydolności serca każda hospitalizacja pogarsza rokowanie pacjenta i jego stan nie wraca już do punktu wyjścia. Im częściej pacjent jest hospitalizowany, tym jego rokowanie jest gorsze. Jeśli nie dopuścimy do zaostrzeń wymagających hospitalizacji, to prognozy dla pacjenta będą istotnie lepsze.

Na który obszar należy położyć największy nacisk, aby nie dopuścić do wzrostu liczby chorych z niewydolnością serca?

Najważniejsza jest prewencja. Problem dotyczy 8–9 mln osób, dlatego ważne jest dbanie o prawidłowe ciśnienie, prawidłową lipidemię i glikemię. Edukujemy naszych pacjentów, choć nie jest to łatwe. Na tę chorobę zapadają coraz częściej nie tylko ludzie w wieku emerytalnym, ale też osoby młode. Populacja młodych pacjentów wzrasta również bardzo szybko – około 10 proc. każdego roku. To ludzie ciągle aktywni zawodowo. Pytania, które zadają, dowodzą, że są bardzo świadomi swojej choroby. Nie chcą się chować, pragną poszerzać wiedzę i wybrać najlepsze rzeczy, które pozwolą im przetrwać i funkcjonować. Dlatego bardzo się cieszę z inicjatyw pacjenckich rodzących się w Polsce. Myślę, że idea stworzenia platformy edukacyjnej zaproponowana przez pacjentów jest ciekawym rozwiązaniem. Chory będzie mógł uzyskać rzetelne informacje dotyczące najnowszych rozwiązań terapeutycznych bezpiecznych dla jego zdrowia, a to są naprawdę bardzo istotne rzeczy. Pacjenci obecnie mogą zdobywać wiedzę dotyczącą niewydolności serca w oparciu o stronę slabeserce.pl

Co jeszcze jest ważne, by zmniejszyć śmiertelność z powodu niewydolności serca?

Wskazałabym trzy zasadnicze elementy: pierwszy – optymalna terapia, drugi – łatwy dostęp do lekarza, by można było szybko interweniować w sytuacji zaostrzeń i dzięki temu redukować liczbę hospitalizacji, i trzeci – edukacja pacjentów i potencjalnych pacjentów z niewydolnością serca (prewencja), ale również lekarzy pierwszego kontaktu i pielęgniarki niewydolności serca. W Europie zachodniej szkoli się osoby wyspecjalizowane w opiece nad chorymi z niewydolnością serca. Koordynują one różne procesy pomiędzy pacjentem a placówką zdrowia i lekarzem. To doskonałe rozwiązanie, którego my jeszcze nie posiadamy.

—rozmawiała Malwina Użarowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA