fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Genetyką w pasożyty malarii

123RF
- Uczeni liczą, że właśnie sposobem zewnętrznym, inżynieryjno-genetycznym, uda się wreszcie zapanować nad rozprzestrzenianiem się malarii - mówi Andrzej Gładysz, specjalista chorób zakaźnych z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

Rzeczpospolita: Naukowcy rozszyfrowali genomy dwóch zarodźców malarii: owalnego i pasmowego. Co o nich wiemy?

Prof. Andrzej Gładysz: W skrócie są to pasożyty przenoszące na człowieka – poprzez wektor, jakim jest komar – malarię. Modelową chorobę pasożytniczą, niszczącą krwinki, centralny układ nerwowy. A także narządy wewnętrzne, zwłaszcza te, w przypadku których niezwykle istotny jest właściwy, niezahamowany dopływ krwi. Za przykład mogą tu posłużyć nerki.

Jakie możliwości otwiera najnowsze odkrycie naukowców?

Zidentyfikowanie wspomnianych genomów pozwoli – za pomocą inżynierii genetycznej – przebudować zarodziec pasożyta; wprowadzić do niego elementy, które sprawią, że pasożyt straci możliwość biologicznego rozmnażania się. Ograniczy to jego dostęp do organizmu żywiciela.

Będzie to przełom w walce z malarią?

Miejmy taką nadzieję. Uważam, że każde tego typu odkrycie zbliża nas do zwycięstwa. Uczeni liczą, że właśnie sposobem zewnętrznym, inżynieryjno-genetycznym, uda się wreszcie zapanować nad rozprzestrzenianiem się malarii. Zwłaszcza że wszystkie dotychczasowe metody zawiodły. Stąd postanowiono wykorzystać najnowsze technologie.

Dlaczego dotychczasowe metody zawiodły?

Wszystkie drobnoustroje, w tym pasożyty, ciągle się zmieniają. Wykorzystują one różne mechanizmy, aby chronić się przed lekami, które stosujemy. Dlatego pasożyty są odporne. I dlatego też są problemy z wyprodukowaniem skutecznej szczepionki. Do dziś nie mamy szczepionki na malarię, są tylko eksperymenty. Jedynym środkiem jest profilaktyczne przyjmowanie leków, co jest skuteczne tylko wtedy, gdy atakujący nas zarodziec będzie wrażliwy na lek. Naukowcy nie są w stanie objąć wszystkich ważnych genów, elementów białkowych, tworzących jądro pasożyta. Dlatego – w przypadku leków i szczepionek – pasożyt zawsze znajdzie obejście. Szczepionka musiałaby być superuniwersalna...

Ingerencja inżynieryjno-genetyczna rozpoczęła się jednak wcześniej.

Tak. W 2002 roku rozszyfrowano genom zarodźca sierpowatego. Łącznie jest pięć rodzajów zarodźców malarii. W tym – wykryty dopiero niedawno – zarodziec knowlesi, występujący głównie w Azji: Wietnamie, Kambodży, na Sri Lance. Knowlesi jest bardzo inwazyjny. Zanim układ odpornościowy człowieka go rozpozna, zanim uruchomi mechanizmy unieszkodliwiające, może być za późno. Podobnie jest z zarodźcem sierpowatym – śmiertelność wśród ludzi nim zakażonych przekracza 80 proc. Z kolei najbardziej opanowana sytuacja jest w przypadku zarodźca klasycznego – vivax; jest to malaria, na którą kiedyś – w okresie międzywojennym – zapadano w Polsce. Miejmy nadzieję, że droga ingerencji genetycznej w przypadku pasożytów okaże się skuteczna. Zresztą badania w tę stronę poszły również w przypadku innych chorób. Choćby nowotworów. Wszystko pokaże czas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA