fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

E-lekcje to wyzwanie

Shutterstock
Rząd uspokaja, ale szkoły nie są przygotowane do efektywnej nauki online.

Problem z dostępem internetu, komputerów dla uczniów i nauczycieli, brak spójnych reguł w zakresie wykorzystania oprogramowania do zdalnej nauki oraz dostosowanego do lekcji online programu nauczania i potrzeba szkoleń dla pedagogów z prowadzenia zajęć na odległość – to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi szkoły będą musiały zmierzyć się, by sprawnie działać w warunkach pandemii.

Długa lista wyzwań

1 września uczniowie wracają do szkół i rozpoczną po raz pierwszy w czasie epidemii naukę w trybie stacjonarnym. Rząd zapewnia o gotowości do edukacji zdalnej lub tzw. hybrydowej, gdyby zaszła taka potrzeba. Ale problemów jest cała masa.

– Jednym z głównych jest demografia kadry nauczającej. Nauczyciele w dużej części są osobami starszymi. W związku z tym proces edukacji i wdrożenia rozwiązań IT jest po prostu trudny – ocenia Piotr Kawecki, prezes spółki informatycznej ITBoom. Jego zdaniem błędem było pozostawienie tej grupy zawodowej z tym problemem samej sobie. – Informatyzacja w administracji publicznej idzie niezwykle powoli, a jak pokazuje pandemia, o oświacie kompletnie zapomniano. Paradoks obecnej sytuacji jest taki, że to młodzież i dzieci są lepiej przygotowane do zdalnej nauki niż pedagodzy – mówi Kawecki.

Choć pandemia przyśpieszyła transformację cyfrową, to – jak zauważa dr hab. Katarzyna Śledziewska, dyrektor wykonawcza ośrodka naukowego DELab UW – kompetencje cyfrowe Polaków są bardzo niskie na tle innych krajów UE.

– Potrzebne są nowa organizacja nauczania i nowe procedury, nowe ujęcie efektów kształcenia i przyjęcie nowatorskich sposobów weryfikowania tych efektów – wylicza. I dodaje, że w ostatnich kryzysowych miesiącach wiele działań z konieczności miało charakter doraźny i chaotyczny. – Służyło rozwiązaniu bieżącego problemu, jakim była niemożność prowadzenia edukacji twarzą w twarz z uczniami – kontynuuje.

Czy teraz szkoły są lepiej przygotowane? Samorządy nie są o tym przekonane. Wydział Oświaty Urzędu Miasta Sopotu zwrócił się do szkół i przedszkoli o opinie dotyczące formy zdalnego nauczania. Wszyscy zwracali uwagę na konieczność ujednolicenia zasad pod względem stosowanych narzędzi i sprzętu oraz organizacji lekcji.

Co więc zrobić, by wesprzeć placówki w zdalnym nauczaniu? Jacek Staniszewski, nauczyciel historii, wykładowca Szkoły Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, przekonuje, aby dyrektorzy szkół już teraz zdecydowali, jaki system komunikacji z uczniami wybierają. Dotąd bowiem bowiem uczniowie musieli sobie radzić z wieloma platformami, w zależności od preferencji nauczyciela. – Urzędnicy powinni zapewnić szkołom szybki internet, a zespoły nauczycielskie zdecydować, co wyciąć z programu. Jeśli z powodu pandemii szkoły znów zostaną zamknięte, nie starczy czasu na zrealizowanie wszystkiego. Warto też przemyśleć system oceniania, czy niezbędne są sprawdziany i kartkówki – podpowiada Staniszewski.

Internetowe białe plamy

Ale kłopot to również brak komputerów. Np. w Warszawie w marcu dostępu do laptopa nie miało ponad 5,5 tys. nauczycieli i ok. 18 tys. uczniów. W ramach rządowego dofinansowania (projekty „Zdalna Szkoła" i „Zdalna Szkoła+") miasto pozyskało pieniądze na zakup ledwie 183 urządzeń.

Wielu rodziców kupuje dla dzieci komputery do nauki na własną rękę. Badania RTV Euro AGD wskazują, iż aż 94 proc. ankietowanych nabyło w ciągu ostatnich sześciu miesięcy taki sprzęt lub planuje zrobić to w najbliższym półroczu.

Witold Drożdż, członek zarządu Orange Polska, zaznacza: żeby w pełni zdalna edukacja mogła być realizowana efektywnie, oprócz sprzętu i cyfrowych kompetencji, niezbędne jest dobre łącze internetowe. – Miesiące lockdownu w edukacji pokazały, że powszechny dostęp do dobrej jakości szerokopasmowego łącza to wyzwanie – dodaje.

Rząd nie widzi problemu. Minister cyfryzacji Marek Zagórski szacuje, że 3–4 tys. szkół 1 września nie będzie miało dostępu do szybkiego internetu. Według niego, jeśli trzeba będzie prowadzić zajęcia zdalnie sieci telekomunikacyjne w Polsce wytrzymają to bez trudu. Resort podaje ponadto, że do szkół trafiło już ponad 86 tys. laptopów i 10 tys. tabletów. W ramach „Zdalnej Szkoły+" będzie to kolejnych 63 tys. urządzeń. Na ile sprzęt ten wypełni lukę? Według ministra, analiza przygotowana przez resort mówiła, iż szkoły powinny dysponować 1,5 mln komputerów. Problem w tym, że nie ma danych, ile tego typu urządzeń już posiadają.

Być może wkrótce pojawi się rekomendowana przez resort edukacji platforma do prowadzenia zajęć w postaci wideokonferencji. Prace nad takim systemem trwają. Taką możliwość dodano również w serwisie epodreczniki.pl.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA