Petru był pytany o sytuację w koalicji rządzącej i napięcie między Polską 2050 kierowaną przez minister funduszy i polityki regionalnej Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz oraz pozostałymi koalicjantami. Na pytanie, czy „czuje rozpad koalicji w obecnym kształcie” odpowiedział przecząco. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Hennig-Kloska albo koniec koalicji. Donald Tusk stawia ultimatum

Ryszard Petru o napięciach w koalicji: Mocne uderzenia mogą doprowadzić do tego, że ktoś walnie kogoś tak, że ten wyleci z baru

Źródłem napięć jest m.in. kwestia wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloska, liderki środowiska, które opuściło Polskę 2050 i założyło klub centrum i niepewność, czy Polska 2050 nie zagłosuje za odwołaniem minister własnego rządu. Donald Tusk ostrzegał przed kilkoma dniami, że oznaczałoby to koniec koalicji. Inną sporną kwestią jest złożony przez Polskę 2050 projekt podniesienia drugiego progu podatkowego do wysokości 140 tysięcy złotych bez konsultacji z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim (propozycję pochwalił prezydent Karol Nawrocki). 

–  Wydaje mi się, że soft power jest lepszy niż mocne uderzenie. Takie mocne uderzenia mogą doprowadzić do tego, że ktoś walnie kogoś tak, że ten wyleci z baru – mówił o tych napięciach w koalicji Petru. Dopytywany, jak blisko jesteśmy momentu, w którym sytuacja doprowadzi do usunięcia Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu, Petru odparł, że „nigdy tak blisko nie było”. – Ostrzeżenie ze strony premiera padło. Ja będąc na miejscu premiera nie wyobrażam sobie, by ktoś mi stawiał takie ultimatum, bo tak się nie da rządzić skutecznie – stwierdził. Zastrzegł przy tym, że są to „dywagacje w porannej rozmowie”, a nie posiadana przez niego „tajna wiedza”.

O postawie Polski 2050 Petru mówił, że jest to „próba wzmocnienia swojej pozycji w sposób, który nie do końca mu pasuje”. – Uważam, że to jednak za duże uderzenie w koalicję – stwierdził. 

Ryszard Petru o działaniach Polski 2050: Infantylna forma prowadzenia polityki

W kontekście projektu podnoszącego próg podatkowy Petru zwrócił uwagę, że jego środowisko też miało taki projekt, ale nie złożyło go „choćby dlatego, że skonsultowało to z ministrem finansów, który wyraził obawy co do tak dużego ubytku dochodów”. – Ja bardzo bym chciał, żebyśmy płacili niższe podatki. Uważam, że powinny być niższe, ale mam świadomość sytuacji budżetowej – mówił Petru dodając, że „pomysłów na obniżkę wpływów budżetowych ma całą masę”. Ale, jak podkreślił, „to nie może być z zaskoczeniem dla koalicjantów, bo to jest nie fair”. – To już jest taki skrajny populizm bez kontroli – dodał.

Takie mocne uderzenia mogą doprowadzić do tego, że ktoś walnie kogoś tak, że ten wyleci z baru

Ryszard Petru, poseł klubu Centrum o sytuacji w koalicji

Z kolei gdyby Polska 2050 zagłosowała za odwołaniem Hennig-Kloski, wówczas – jak stwierdził Petru – „na pewno nastąpiłyby jakieś korekty w koalicji”. – Nie wierzę, żeby klub Polski 2050 – gdzie jest wielu odpowiedzialnych posłów i posłanek – zrobił taką głupotę – zaznaczył.

– Odbieram to jako trochę infantylną formę prowadzenia polityki, z ryzykiem, że może się wymknąć spod kontroli. Prosiłbym kolegów, żeby opadły emocje i żeby zajęli się rzeczami ważnymi dla Polaków, a nie czystą grą polityczną, z której na końcu wynika głównie destrukcja – mówił też poseł. – Trzeba jasno powiedzieć: kto głosuje za odwołaniem ministra własnego rządu, stawia się poza koalicją, ze wszystkimi konsekwencjami – stwierdził także Petru. 

Jednocześnie polityk wyraził przekonanie, że Hennig-Kloska „uzyska poparcie koalicji i temat się zamknie”.