Reklama

Po katastrofach MAXów ostrzejsze normy projektowania dla wszystkich

Producentów samolotów na świecie czekają po 2 katastrofach B737 MAX surowszy nadzór i zmiany w sposobach certyfikowania samolotów - mówiono na branżowej konferencji w Brasilii

Publikacja: 29.10.2019 17:11

Po katastrofach MAXów ostrzejsze normy projektowania dla wszystkich

Foto: Bloomberg

29 października minął rok od pierwszej tragedii samolotu Lion Air i śmierci 189 ludzi na jego pokładzie. Prowadzący śledztwo zwrócili uwagę na gwałtowne ruchy nosa samolotu pod wpływem nowego systemu przeciwdziałania przeciągnięciu MCAS, który działał na podstawie wskazań wadliwego czujnika, a piloci nie zostali należycie przeszkoleni w jego używaniu.

- Procedurę certyfikacji zmieni się, tak sądzę - powiedział Reuterowi szef FAA, Steve Dickson, podkreślił też konieczność podwyższenia norm szkolenia pilotów na świecie. Niedawny raport urzędów lotnictwa zamówiony przez FAA wytknął wadliwe procedury w amerykańskim urzędzie i w Boeingu.

Skutki obecnego kryzysu będą odczuwalne na całym świecie, również przez Airbusa, przez nowe firmy z Rosji, Chin i Japonii, bo organy nadzoru zwiększają starania, by wszystkie ryzyka były poprawnie identyfikowane już na desce kreślarskiej.

- Zaostrzymy to wszystko - powiedział z kolei dyrektor europejskiej EASA, Patrick Ky zapytany o certyfikowanie w przyszłości, bez wymieniania konkretnych krajów czy firm. - W przyszłości możemy domagać się większego zestawu danych używanych do certyfikacji niż jest to dziś - dodał. - Mogą dotyczyć nowych technologii w symulacjach do wykrywania punktowych wad, które można przeoczyć w próbnych lotach.

Regulatorzy przyjrzą się też bacznie jednej z kluczowych reguł bezpieczeństwa w lotnictwie, mało znanej części przepisów o nazwie "Reguła zmienionego produktu" (Changed Product Rule). Zgodnie z nią producenci dokonujący większych zmian w starych rozwiązaniach projektowych, np. w B737, muszą zrobić to tylko zgodnie z najnowszymi przepisami w systemach podlegających większym zmianom, a to oznacza konieczność uwzględnienia różnego ryzyka. Co do reszty samolotu, mają zastosowanie pierwotne normy, które w przypadku B737 pochodzą z lat 60.

Reklama
Reklama

Nie jest to problem przy małym ryzyku, ale październikowy raport panelu przedstawicieli+- międzynarodowych urzędów nadzoru stwierdził, że ta reguła nie rozwiązuje w odpowiedni sposób łącznych efektów indywidualnych zmian w małych systemach. - "Generalnie, analiza ograniczała się do zmienianych obszarów z ponownym wykorzystaniem podstaw certyfikacji do uzupełnienia procedury" - napisał w blogu były inżynier Boeinga Peter Lemme podając przykłady błędnych założeń w projektowaniu.

We wspólnym przeglądzie technicznym władz (JATR) ustalono również, że Boeing pominął ogólny obraz skupiając się na tym, czy poszczególne systemy jak MCAS spełniają wymagane przepisy, bez spojrzenia z góry na ich wpływ na cały samolot.

Zmiana reguły zmienionego produktu będzie jedną z głównych zmian wynikających z tego kryzysu - powiedział jeden z uczestników konferencji w Brasilii. To może mieć wpływ na projektowanie samolotów po okresie, kiedy producenci skupiali się na unowocześnianiu istniejących modeli zamiast zabierać się do bardziej kosztownego projektowania od zera.

- Nie ma niczego złego w produktach pochodnych, jest tylko kwestia, jak będziemy je certyfikować mając pewność do sposobu, w jaki dokonano tych modyfikacji w istniejącym typie - powiedział Ky. Inni mówią, że regulatorzy będą raczej bardziej aktywnie niż dotąd sprawdzać każde wykonane prace, z zachowaniem konwencji, która pozwala krajowemu regulatorowi przewodzić w tych działaniach, np. FAA wobec Boeinga, a EASA wobec Airbusa.

Specjaliści od bezpieczeństwa nie spodziewają się, by to doprowadziło do mieszania się zagranicznych urzędów w rutynowe zmiany projektowe, ale po tragediach z MAXami urzędy te będą bardziej czujne, gdy ryzyko będzie uzasadniać to.

JATR odstąpił od tradycji i zasugerował, że firmy powinny projektować systemy mając na uwadze nadrzędną wizję bezpieczeństwa, a nie tylko zapewniać, by ich praca była zgodna z przepisami. Jeden z inżynierów spoza Stanów zaniepokoił się tym zaleceniem, bo stwierdził, że rekordowo niski dane o katastrofach wskazują, iż niema konfliktu między zgodnością z przepisami a bezpieczeństwem. JATR wyjaśnił, że obecna procedura nie obejmuje identyfikacji każdego ryzyka.

Reklama
Reklama

Wcześniej Dickson z FAA zaapelował do linii lotniczych o skupienie się na bezpieczeństwie. - My nie konkurujemy w zakresie bezpieczeństwa. Katastrofy z minionego roku przypominają nam najdobitniej, że pasażerowie oczekują takiego samego poziomu bezpieczeństwa niezależnie od tego, dokąd lecą - powiedział.

Transport
Polsko-czeska wojna na torach rozkręca się
Transport
Tiry utknęły na Białorusi. Przewoźnicy pozwą rząd Litwy
Transport
Enter Air traci szefa. Współzałożyciel linii zrezygnował po 15 latach
Transport
CPK kontra mieszkańcy. Jak nowe zasady przejmowania gruntów działają w praktyce?
Transport
Jeśli możesz, nie podróżuj. Zachodnia Europa przegrywa z zimą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama