fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Prokuratura chce procesu Air France za lot 447

Bloomberg
Po 10 latach śledztwa paryska prokuratora domaga się procesu wobec Air France i umorzenia sprawy wobec Airbusa za katastrofę lotu AF447 z Rio do Paryża, w której zginęło 228 osób — podała AFP, a za nią prasa francuska

Prokuratura uważa, że linia lotnicza „dopuściła się zaniedbania i nieostrożności" nie zapewniając swym pilotom dostatecznych informacji, jak powinni zachować się w razie anomalii związanych z sondami pozwalającymi kontrolować prędkość samolotu, bo w miesiącach poprzedzających katastrofę doszło do kilku incydentów tego rodzaju — stwierdza akt oskarżenia z 12 lipca. Prokuratura zwróciła uwagę na fakt braku specjalnego szkolenia pilotów, aby wiedzieli, jak postępować z błędnymi wskazaniami prędkości na dużej wysokości. „To zaniedbanie i ta nieostrożność mają związek z wypadkiem, bo niedostatecznie poinformowani piloci byli mocno zaskoczeni wyłączeniem się automatycznego pilota i nie mogli odpowiednio zareagować" — dodała.

Z drugiej strony prokuratura uważa, że nie ma dostatecznych dowodów wobec producenta samolotu, aby wystąpić przeciwko niemu do sądu. Do sędziów śledczych należy teraz decyzja, czy nadać bieg stwierdzeniom prokuratury i wystąpić do sądu o wszczęcie procesu tylko linii lotniczej.

10 lat śledztwa i batalii ekspertów

1 czerwca 2009 Airbus 330-200 lot AF447 z Rio de Janeiro do Paryża z 228 osobami na pokładzie spadł do Atlantyku wywołując spory ekspertów o ustalenie odpowiedzialności za wydarzenia, które doprowadziły do tragedii. Na początku stwierdzono, że do katastrofy doszło na skutek zamarznięcia sond Pitota, co rozregulowało system pomiaru prędkości samolotu i zdezorientowało pilotów prowadząc do utraty siły nośnej (przeciągnięcia). W śledztwie trwającym ponad 10 lat uznano w 2011 r. linię lotniczą i producenta samolotu winnymi nieumyślnego spowodowania śmierci.

Pierwsza ekspertyza z 2012 r. wskazała na nieudolność załogi, problemy techniczne, brak informacji przez pilotów w razie zamarznięcia sond mimo nasilania się wcześniej takich incydentów, o czym informowano Airbusa. Producent samolotu zażądał wówczas kontrekspertyzy, która położyła nacisk na "nieodpowiednią reakcję załogi" i niedociągnięcia Air France. Rodziny ofiar i przewoźnik uznali ten raport za zbyt korzystny dla Airbusa i zaatakowali go w sądzie apelacyjnym w Paryżu, który polecił anulować go i wznowić śledztwo — przypomniała AFP.

Ostatnia kontrekspertyza z grudnia 2017 ponownie wywołała oburzenie powodów cywilnych, bo eksperci potwierdzili, że bezpośrednią przyczyną katastrofy były „niedostosowane działania załogi w zakresie ręcznego pilotażu" i zwalniały Airbusa z odpowiedzialności. Przewodnicząca zrzeszenia rodzin ofiar, Daniele Lamy powiedziała wtedy, że „problem sond Pitota został usunięty, mamy wrażenie, że Airbus jest nietykalny. Zawsze są winni piloci, którzy nie mogą się bronić".

Pytani przez AFP Airbus i jego adwokat nie chcieli skomentować informacji o zarzutach prokuratury. Air France wskazała z kolei, że „ponowi żądanie umorzenia w swych spostrzeżeniach skierowanych w odpowiedzi sędziom śledczym".

Rodziny ofiar „są w szoku z powodu decyzji równie niesprawiedliwej co niespodziewanej. Najwyraźniej śmierć 228 osób nie uzasadnia dla prokuratury przeprowadzenia publicznego procesu z udziałem Airbusa, którego niedociągnięcia wykazano zwłaszcza w raporcie ekspertów w 2012 r." — powiedziała francuskiej agencji prasowej Daniele Lamy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA