fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Julian Kornhauser przerywa poetyckie milczenie

Stanisław Barańczak i Julian Kornhauser (z prawej), Kraków, lata 90.
archiwum Juliana Kornhausera
Jeden z najwybitniejszych twórców pokolenia '68 przypomina o sobie dwoma nowymi wierszami.

Opublikował je w grudniowym numerze „Twórczości", w najstarszym polskim czasopiśmie literackim. Tym samym poeta przerywa kilkuletnie milczenie spowodowane przebytym w roku 2008 krwotocznym udarem mózgu, którego efektem jest paraliż prawej strony ciała oraz afazja, czyli zaburzenie funkcji językowych.

Ostatnim jego zbiorem wierszy, ogłoszonym przed chorobą, jest opublikowany nakładem Wydawnictwa Literackiego w roku 2007 tomik „Origami". W tym czasie Kornhauser, profesor na Uniwersytecie Jagiellońskim, wieloletni dyrektor Instytutu Filologii Słowiańskiej, a także juror Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus, walcząc z przewlekłą chorobą, wycofał się z życia publicznego.

Wiersze, które ukazały się na łamach „Twórczości", to „Do Stanisława Barańczaka" oraz „Powidła". Pierwszy napisany został szeroką, niemal rozlewną frazą, długim wersem, zajmuje całą kolumnę. Drugi jest lapidarny, niemal zdawkowy. Są odmienne, zarówno pod względem tematycznym i poznawczym, jak i formalnym, stylistycznym, ale dla kogoś, kto zna charakterystyczny styl Juliana Kornhausera, nie ulega wątpliwości, że spłynęły spod jego pióra.

Wiersz „Do Stanisława Barańczaka" ukazuje się w szczególnej chwili: w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia obchodzić będziemy pierwszą rocznicę śmierci tego znakomitego eseisty, tłumacza, profesora Uniwersytetu Harvarda. Kornhauser zwraca się w wierszu do swojego przyjaciela – stawiającego opór chorobie Parkinsona, a przy okazji kreśli precyzyjnie jego drogę, jaką przebył w życiu i w poezji.

Akcentuje przy tym zagadnienie języka, fundamentalne dla Barańczaka i jego generacji. Mówi Kornhauser: „język cię nie zdradził, bo przemówiłeś w jego imieniu", i dodaje: „W imieniu języka, który nie kłamał i w kłamstwie nie zasnął".

Obaj należą do pokolenia Marca '68, którego emanacją była poezja Nowej Fali. Pokolenie to jednak w silny sposób zaznaczyło swą obecność także w filmie (kino moralnego niepokoju), w teatrze (Teatr STU), w plastyce (grupa „Wprost": Leszek Sobocki, Jacek Waltoś i inni), w kabarecie (Jacek Kleyff i Salon Niezależnych), w piosence (Jan Krzysztof Kelus).

Poeci Nowej Fali tworzyli w Warszawie (Krzysztof Karasek, Jarosław Markiewicz, Leszek Szaruga), w Łodzi (Jacek Bierezin i niedawno zmarły Zdzisław Jaskuła), we Wrocławiu (Lothar Herbst), w Poznaniu (Ryszard Krynicki i Barańczak) oraz w Krakowie, gdzie działała grupa Teraz, której współtwórcami byli m.in. Kornhauser, Adam Zagajewski, Stanisław Stabro i Wit Jaworski. Kornhauser i Zagajewski w roku 1974 wydali tom manifestów „Świat nie przedstawiony", który niemal błyskawicznie okazał się światopoglądowym, ideowym i artystycznym wyrazem tego, w jakiej sprawie pokolenie to się zbuntowało i o co walczyło, a o czym nie zawsze mogło mówić otwarcie.

Nie inaczej Kornhauser. Już w roku 1973 wydał własnym sumptem zbiór wierszy „Zabójstwo", składający się z utworów zablokowanych przez cenzurę. Ten wydany i kolportowany bez państwowego debitu druk był jednym z pierwszych w Polsce samizdatów. W roku 1975 pisarz podpisał się pod Listem 59, w którym czołowi twórcy i intelektualiści zaprotestowali przeciwko planowanym zmianom w Konstytucji PRL, w szczególności zaś przeciw zapisom o kierowniczej roli PZPR i wieczystym sojuszu z ZSRR. Obłożono go wtedy zakazem druku. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku został zaś internowany.

Czytając nowe wiersze Kornhausera, nie sposób nie wspomnieć, że jesienią ukazał się pod tytułem „Tylko błędy są żywe" wybór jego liryki wybranej z wszystkich 12 ogłoszonych w latach 1972–2007 zbiorów wierszy. Co ciekawe, nie jest to wybór chronologiczny, lecz tematyczny, zredagowany przez poznańskiego polonistę Michała Larka. Ozdobą tomu jest niezwykle ascetyczny wywiad, jakiego poeta udzielił mu w roku 2008. Na pytanie: „Czego pan szuka w poezji?", poeta odpowiada jednym słowem: „Prawdy". Biorąc pod uwagę fakt, że we wrześniu 2016 roku będziemy obchodzić jego 70. urodziny, postuluję, by uświetnić ten jubileusz pełną edycją jego wierszy zebranych.

Poezja to niejedyna, chociaż zapewne najważniejsza, dziedzina jego twórczej ekspresji. Ma na koncie kilka książek prozatorskich (np. „Kilka chwil"), wiele tomów szkiców krytycznoliterackich o polskiej poezji współczesnej, w tym tak znakomitych, jak „Światło wewnętrzne", „Międzyepoka" czy „Poezja i codzienność", książkę poświęconą twórczości Zbigniewa Herberta („Uśmiech Sfinksa"), a także książki o literaturze krajów byłej Jugosławii. Jego specjalnością naukową jest bowiem literatura serbska i chorwacka. Do tego dochodzą przekłady poezji z Bałkanów.

Nie napisałem ani słowa o drugim z nowych wierszy Juliana Kornhausera „Powidła", ale też dzięki łaskawej zgodzie Autora (a także redakcji „Twórczości") możemy przedrukować go w „Rzeczpospolitej". Każdy z czytelników może więc sobie wyrobić zdanie na jego temat już teraz.

Julian Kornhauser

Powidła

Są księgą wiosny,

którą otwiera kromka chleba.

Dobrym duchem

poruszającym ostrze noża.

Przysiadły na wargach

jak oddech pierwiosnka,

słodko śpią

od rana do wieczora.

Jeśli spadną na palce

przez nieostrożność,

nie uciekają –

wspinają się po linie ust.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA