Literatura

„Wyniosłe wieże": 16 lat po tragedii WTC

Jeff Daniels (John O'Neill) i Tahar Rahim (Ali Soufan) jako agenci FBI z serialowej adaptacji
Hulu
16 lat po tragedii WTC wciąż pozostaje niezagojoną raną w USA. Dowodzi tego książka i serial „Wyniosłe wieże".

„Gdziekolwiek byście byli, dosięgnie was śmierć, nawet gdybyście byli na wyniosłych wieżach". Ten cytat z Koranu lubił powtarzać Osama bin Laden przed zamachami na World Trade Center z 2001 r. Słowa te stanowią również punkt wyjścia do książki Lawrence'a Wrighta, nagrodzonej w 2007 r. Pulitzerem, a która wreszcie doczekała się polskiego przekładu.

Tytułowe „Wyniosłe wieże" kojarzą się dziś jednoznacznie, ale reportaż nie jest zapisem wydarzeń wyłącznie z tego jednego, pamiętnego dnia. Rozpoczyna się w połowie XX w., a kończy komentarzem do wydarzeń arabskiej wiosny z 2010 r. Ta znakomita, trzymająca w napięciu książka stanowi panoramiczną opowieść o islamskim terroryzmie i odtwarza drogę do 11 września.

Droga do radykalizmu

Równolegle z polską edycją, książka Wrighta zyskała drugie życie w samym USA za sprawą serialowej adaptacji. Wyprodukowała ją należąca do grupy Disneya platforma telewizji na życzenie Hulu. Ta sama, która w ubiegłym roku weszła na rynek nagradzanym serialem „Opowieści podręcznej". Za produkcją stoi trzech autorów: sam Lawrence Wright, a także Dan Futterman – nominowany do Oscara scenarzysta filmów „Capote" i „Foxcatcher" oraz ceniony dokumentalista Alex Gibney. Ostatni z dziesięciu odcinków „The Looming Tower" zostanie wyemitowany w środę, 18 kwietnia. W Polsce na razie można go oglądać w wersji anglojęzycznej poprzez serwis Prime Video, należący do Amazona. Jednak lada moment i u nas będzie głośno o serialu, który w amerykańskiej prasie uznano za jedną z najważniejszych produkcji małego ekranu w tym roku.

Książka Wrighta była bestsellerem i wielu Amerykanom otworzyła oczy na zdarzenia z przełomu XX i XXI w. 70-letni dziś dziennikarz, wykładowca i scenarzysta upatruje źródeł arabskiego terroru w latach 40. Opisuje wyprawę egipskiego pisarza Sajjida Kutba do USA w okresie powojennej prosperity. Wrócił zgorszony tym, co zastał za oceanem, zrównując zachodni kapitalizm z sowieckim komunizmem. Kutb obydwie ideologie postrzegał jako skrajnie materialistyczne, niepozostawiające przestrzeni dla wartości duchowych. Zaproponował więc trzecią drogę państwa wyznaniowego. W 1966 r. jako ideolog Bractwa Muzułmańskiego zwalczanego przez prezydenta Nasera, Kutb został skazany na śmierć i owiała go sława męczennika.

Wright przez pół książki, czyli blisko 300 stron, prowadzi nas przez niuanse świata muzułmańskiego. Od wspomnianego Kutba i egipskich Braci Muzułmanów poprzez wojny prowadzone przez Izrael, aż po wkroczenie Sowietów do Afganistanu i agresję Iraku na Kuwejt w 1990 r. Na tym tle autor kreśli biografię jemeńskiego biznesmena z saudyjskim paszportem Osamy bin Ladena i egipskiego lekarza Ajmana az-Zawahiriego. Dwóch fundamentalistów, którzy stworzyli Al-Kaidę. Ten pierwszy, jak wiadomo, został w 2011 r. zabity przez amerykańskich komandosów w pakistańskiej kryjówce, ale Zawahiri do dziś pozostaje nieuchwytny.

Skłócone agencje

Z kolejnych rozdziałów wyłania się nieoczywisty portret dżihadystów. Zwłaszcza Osamy bin Ladena, który jawi się jako mitoman, a większość jego inicjatyw skończyła się fiaskiem. W Sudanie stracił cały majątek, na polu walki w Afganistanie brakowało mu męstwa i fizycznej wytrzymałości, a poza tym często przypisywał sobie cudze zasługi.

Druga połowa książki to opowieść o Amerykanach, a zwłaszcza o pracy dwóch agencji: wywiadowczej CIA oraz kryminalnej FBI. Opowieść szokująca, bo „Wyniosłe wieże" przekonują, że służby miały w ręku wszystkie elementy układanki. Jednak wskutek sporów i personalnych animozji nie były w stanie wspólnie ułożyć pełnego obrazka z dwoma wieżami w tle. CIA zazdrośnie strzegło zdobytych informacji przed Federalnym Biurem Śledczym. Sądzili, że agenci kryminalni odetną tylko jeden z łbów islamistycznej hydry, podczas gdy kierownictwo wywiadu chciało zniszczyć zło u źródeł. Nietrudno się domyślić, że FBI myślało o CIA podobnie. Blokada informacyjna paraliżowała kolejne akcje kontrwywiadowcze, narażała życie agentów, a w końcu pozwoliła 19 zamachowcom wejść na pokłady czterech samolotów. Ostatnie rozdziały książki to wstrząsający obraz pandemonium, do którego doszło na Manhattanie.

Serialowa adaptacja skupia się na drugiej części książki Wrighta. Osią fabuły jest konflikt pomiędzy CIA a FBI, który reprezentują świetnie zagrani Martin Schmidt (Peter Sarsgaard) oraz John O'Neill (Jeff Daniels). Obydwaj są apodyktyczni i trudni we współpracy. Podwładnych dzielą na dwie kategorie. Albo ktoś jest ich żołnierzem, albo wrogiem.

Schmidt to postać inspirowana Michaelem Scheuerem, brodatym analitykiem, który dla bezpieczeństwa obywateli USA był gotów bombardować cywilów na Bliskim Wschodzie. John O'Neill to jednolita postać autentyczna. Pracownik FBI z 20-letnim stażem, który przeczuwał, że Al-Kaida uderzy w sercu Ameryki. Drażnił jednak przełożonych swoim stylem bycia i budził niechęć polityków.

Manhattan jak Troja

Zarówno Schmidt-Scheuer jak i O'Neill stracili pracę z uwagi na swoje ambicje, ale to O'Neill jest głównym bohaterem serialu. Nic dziwnego, bo to postać tragiczna, amerykańska wersja trojańskiej Kasandry. Skompromitowany zawodowo, z żoną, dziećmi i dwoma kochankami na karku został zmuszony do odejścia z FBI w sierpniu 2001 r. Długo jednak nie szukał nowej pracy. Został szefem ochrony w biurowcach World Trade Center. Jego ciało znaleziono wśród gruzów dziesięć dni po zamachu.

Recenzent brytyjskiego „Guardiana" celnie zauważył, że „The Looming Tower" podobnie jak znakomity film „The Big Short" o kryzysie ekonomicznym, opowiada o ludziach, którzy jako pierwsi przewidzieli katastrofę. I chociaż głośno krzyczeli, że nadciąga tragedia, to ich głos utonął w urzędniczej obojętności. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL