fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

LGBT

Czarnek: Prawo do demoralizacji to nie jest prawo człowieka

Fotorzepa, Jakub Czermiński
- To nie myśmy zaczęli dyskusję i wojnę kulturową. Wywołali ją przedstawiciele lewicy i ruchu LGBT - ocenił Przemysław Czarnek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, pytany o swoją wypowiedź z kampanii przed wyborami prezydenckimi.

- Skończmy słuchać o tych obrzydlistwach LGBT - powiedział w czerwcu Czarnek. Na antenie TVP Info apelował, by bronić rodziny przed „tego rodzaju” zepsuciem, deprawacją i niemoralnym powstępowaniem. - Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów, o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją - oświadczył.

Dowiedz się więcej: "Nie wolno demoralizować na ulicy". Czarnek tłumaczy swe słowa o LGBT

Słowa posła PiS wywołały falę komentarzy. Autor wypowiedzi na pewien czas zniknął z mediów, choć brał udział w pracach sztabu wyborczego Andrzeja Dudy. - W sztabie byłem cały czas. I przed, i po nagonce. Całe to zamieszanie nie zmieniło charakteru ani zakresu mojej pracy w sztabie wyborczym - podkreślił w środę Czarnek w rozmowie z Interią. Dodał, że zniknął z mediów „żeby nie oddawać pola tym, którzy zmanipulowali wypowiedź, by wpływać na wynik wyborczy”. - To nie myśmy zaczęli dyskusję i wojnę kulturową. Wywołali ją przedstawiciele lewicy i ruchu LGBT - stwierdził.

- Zaczęło się od Karty Rodziny, którą podpisał pan prezydent. Sprzeciw wobec ideologii LGBT w szkołach był jednym z wielu jej punktów, a nie czymś najważniejszym. Lewica zaczęła się obruszać, wywołała wojnę. My zaczęliśmy się bronić bardzo prostymi wypowiedziami. Pokazałem zdjęcie z Los Angeles z roznegliżowanym człowiekiem, który z genitaliami na wierzchu pił bezwstydnie szampana na ulicy - dodał poseł PiS.

Czarnek podkreślił, że „prawo do demoralizacji to nie jest prawo człowieka, a ekshibicjonizm to nie jest normalność”. - TVN wyciął tylko część mojej wypowiedzi, zdjęcie, do którego się odnosiłem, zostało absolutnie pominięte - krytykował. - Moje słowa przypisano całemu ruchowi LGBT, wszystkim osobom homoseksualnym. To kłamstwo. W studio, kiedy się wypowiadałem, była posłanka Hanna Gill-Piątek z Lewicy i kompletnie nie zwróciła uwagi na moje słowa. Nikomu nie podoba się goły ekshibicjonista, który w biały dzień pije szampana na ulicach i demoralizuje innych - zaznaczył parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: Interia
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA