fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Prof. Krzysztof Simon: Wprowadziłbym ogólne zalecenie: pięć osób w kościele

materiały prasowe
Wypowiedzi niektórych biskupów są idiotyczne i szkodliwe – uważa lekarz prof. Krzysztof Simon.

Czego Polacy nauczyli się po ponad roku pandemii?

Część nauczyła się pokory, wytrwałości, przestrzegania zasad. Ale to jest pewien procent, bo część wciąż nie czuje się związana ze społeczeństwem, wszystko lekceważy i przenosi zakażenia na innych. Pojawił się wariant brytyjski, który nie przepłynął morzem, tylko przyleciał z Polakami z Wielkiej Brytanii. Pacjenci w naszych szpitalach zarazili się od osób, które jawnie kpią i nie przestrzegają obostrzeń wprowadzonych przez rząd. Można nie lubić rządu czy nienawidzić Kaczyńskiego, ale to bez znaczenia, bo pandemia to nasza wspólna sprawa. Musimy przestrzegać restrykcji. My, lekarze, ledwo już żyjemy, a ludzie przenoszą zakażenia na innych, kombinując, jak uniknąć obostrzeń. Podziemne lokale czy imprezy to jest niewyobrażalna głupota. Do tego dochodzi sprawa z kościołami, której zupełnie nie rozumiem.

Kościoły powinny zostać zamknięte na czas świąt?

Utożsamiam się z katolicyzmem rzymskim, gdzie papież w otoczeniu kardynałów jest w bazylice i prowadzi mszę, a inni siedzą przy mediach lub na zewnątrz kościoła. U nas jest odwrotnie. Słyszę, że biskupi mówią, że kościoły powinny być pełne, żeby wierni się wzmocnili duchowo. Żeby później umarli? Jak można publicznie opowiadać takie brednie? Na zewnątrz, z utrzymaniem dystansu i w maseczce, to może być bezpieczne, ale gromadzenie ludzi w kościołach jest absurdem epidemiologicznym. Żyjemy w XXI wieku, a mówią do nas jak w wieku XVII.

Rządzący scedowali na duchownych odpowiedzialność za przestrzeganie limitów w kościołach.

Wprowadziłbym ogólne zalecenie: pięć osób w kościele, mniejszym czy większym. Poczekajmy, aż to się przewali. Zaszczepimy jak najwięcej osób, zwalczymy ruchy, które walczą z państwem polskim, ruchy antycovidowe, antyszczepionkowe. Walczą i lekceważą zalecenia, żeby uśmiercić więcej Polaków? Jak bardzo niezrozumiałe by one były, jakieś restrykcje muszą być.

Jak spędzić święta?

Osoby, które się zaszczepiły lub przechorowały Covid-19, muszą mieć z tego jakieś zyski i powinny się spotykać. Ci, którzy nie przechorowali, nie mogli lub nie chcieli się zaszczepić, nie powinni. Nie widzę powodu, aby członkowie służby zdrowia, którzy wszyscy się zaszczepili lub przeszli tę chorobę, nie mogli się spotykać. Osobom, które nie zostały zaszczepione, zalecam pozostanie w domu i unikanie kontaktów z innymi. Ratujmy swoje życie, pacjenci czekają na łóżka, bo nie ma miejsc. Tak jest w wielu miejscach w kraju.

Minister Dworczyk mówi, że na tle innych krajów Polska wypada dobrze.

Minister Dworczyk bardzo się stara. Żaden kraj nie jest idealny. Jest przynajmniej 10 krajów zdecydowanie lepszych i przynajmniej 50 krajów zdecydowanie gorszych niż Polska. Jesteśmy gdzieś pośrodku. Program szczepień kuleje u nas z powodu braku szczepionek i masowego podawania fake newsów. Powikłania po szczepionkach się zdarzają, ale to kwestia zysków i strat.

Ludzie boją się szczepionek, np. AstraZeneki.

Wcześniej bali się też np. Moderny. Trwa walka firm, wchodzi ich na rynek około 54. Jest dostępnych sześć czy osiem szczepionek. Każdy koncern będzie wyciągać swoje. Trzeba porównać zyski i straty. Za 20 lat będziemy wiedzieć, czy AstraZeneca nie nadaje się dla osób z konkretnym profilem genetycznym, bo na przykład wywołuje nadkrzepliwość. Pojedyncze przypadki mogą być, każda szczepionka daje odczyn, osłabienie czy gorączkę. Skoro stymulujemy białko ALS, to być może u niektórych osób niestety do tego dochodzi. Trzeba patrzeć na zyski i ludzkie życie.

Co zrobić, żeby nie doszło do IV fali?

Potrzebne jest wzajemne zaufanie między władzami i społeczeństwem, a tego nie ma. Politycznie wciąż komuś zależy na konflikcie. Druga sprawa to respektowanie restrykcji, które nie mają utrudniać życia, tylko je ratować. Poza tym egzekwowanie restrykcji musi być umocowane prawnie. Ważne jest też to, żeby media się zachowywały przyzwoicie. Widziałem skandaliczny program o amantadynie. Nie może być tak, że lek, którego nikt na świecie nie traktuje przeciwwirusowo, którego badanie wypadało całkowicie negatywnie, u nas prezentuje się jako cudowny lek. Nie neguję i nie namawiam, ale nie ma żadnych racjonalnych badań, które każdy przyzwoity lekarz powinien przeprowadzić, aby powiedzieć, że lek działa lub nie. Ludzie mało wykształceni awanturują się później, że nie podaje im się amantadyny. A czemu nie podaje im się na przykład wody święconej, przecież uduchawia?

Lockdown powinien trwać dłużej niż do 9 kwietnia?

To nie jest lockdown, a jedynie częściowe ograniczenie funkcjonowania. Lockdown wygląda tak, że cały kraj jest zablokowany. Nie jestem pewny, czy bylibyśmy w stanie psychicznie to wytrzymać. Raczej tak, ale część będzie się buntować, gospodarka w części usługowej kompletnie padnie. I odwleka się leczenie innych pacjentów, są inne choroby poza Covid-19, one się nie rozpłynęły.

Jak funkcjonuje służba zdrowia?

Na Górnym Śląsku jest zapaść, przewożą pacjentów do innych województw. Na Dolnym Śląsku sytuacja jest na granicy. Praktycznie nie ma miejsc, ewentualnie te pojedyncze, które się zwalniają. Do tego wszystkiego dochodzi brak personelu. Na szczęście służba zdrowia się zaszczepiła. Nie mamy już na przykład napływu pacjentów z DPS-ów, ale mamy napływ ludzi starszych z miejsc, gdzie nie dotarły szczepienia. Około 120 tys. osób samotnych, na przykład z MOPS-ów, którzy umierają, bo często są to pacjenci wiekowi.

Czy te osoby, które się zaszczepiły, mogą się zarazić?

Zdarza się to wyjątkowo rzadko, zwykle u osób, które uzyskały słabą odpowiedź na szczepionkę. Takie osoby trzeba będzie doszczepiać. Nie wiadomo, jak długo będzie odpowiedź poszczepienna, ale na pewno będzie lepsza niż po przechorowaniu.

Kiedy wyszczepimy całe społeczeństwo?

Przez tak gwałtowne ataki ruchów antyszczepion-kowych część się nie zaszczepi. Inni się nie zaszczepią, bo na przykład uważają, że są młodzi. Tacy ludzie mają to w nosie i przenoszą zakażenia. 60–80 proc. nie ma objawów klinicznych, ale transmituje. Są tego plusy i minusy, przejdą Covid-19 bezobjawowo, nabiorą odporności, więc stanowią barierę, ale w okresie zaraźliwości mogą przenosić zakażenie. Musimy nad tym zapanować, a jedyną metodą są szczepienia. Będę za tym, żeby nie robić podziału na grupy. Zaszczepiliśmy służbę zdrowia i osoby w zaawansowanym wieku, a teraz powinniśmy robić zapisy dla wszystkich chętnych. Wprowadziłbym też bezwzględnie obowiązek szczepień w służbie zdrowia.

Na jakim etapie jesteśmy?

Wszystko zależy od zachowania społeczeństwa i programu szczepień. Jeśli zaszczepimy całe społeczeństwo, ludzie będą się zachowywać przyzwoicie, i nie będzie takich idiotycznych wypowiedzi, jak te niektórych biskupów, bo niektórzy zachowują się mądrze i pięknie, to nie będzie na jesieni tak wysokiego skoku. Robi się coraz cieplej, każdego dnia zyskujemy większe szanse. Słońce niszczy ten wirus. Ludzie wyjdą na zewnątrz, będzie zdecydowanie mniejsza liczba zakażeń i mniejszy napływ pacjentów. Ale musi być cieplej, skoro ludzie nie przestrzegają restrykcji.

Kiedy to się skończy?

Covid-19 pozostanie z nami do końca życia, niewątpliwie. Gdy nabierzemy odporności, to będzie z nim jak z grypą. Ale nigdy się z tego nie wyzwolimy. Jest kilkaset podobnych wirusów, w różnych laboratoriach, wyizolowanych od tych nietoperzy. To nie ostatnia epidemia.

współpraca: Ada Michalak

Prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA