fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

#RZECZoPOLITYCE Kik: Społeczeństwo jest wielkim niemową polskiej demokracji

rp.pl
Musimy się zdecydować, czy wybieramy wolność, czy odpowiedzialność. Na razie wyżej stawiamy wolność, a teraz, kiedy mamy demokrację, powinniśmy wyżej cenić odpowiedzialność za nią. Więcej wolności to chaos - mówił politolog, dr hab. Kazimierz Kik.

- Opole to symbol polskiej piosenki. To, że festiwalu nie będzie, to efekt atmosfery po obu stronach. Artyści są częścią elit. Polityka Prawa i Sprawiedliwości to tak trochę coś odmiennego. Te światy się ze sobą nie schodzą - uważa dr Kik, pytany o odwołany FPP w Opolu.

Zdaniem politologa tam, gdzie wchodzi w grę demonstracja i emocje, tam prospołeczne postawy i wartości schodzą na plan dalszy. - Zawsze twierdzę, że w polskim życiu politycznym dominują emocje. A to właśnie, oprócz błędów z jednej i drugiej strony, ma miejsce wokół Opola. Po obu stronach są emocje, a potem nie ma miejsca na racjonalne rozmowy - mówił gość programu.

Pytany o śmierć Igora Stachowaiaka (25-letni mężczyzna zginął na posterunku policji; funkcjonariusz wobec skutego kajdankami mężczyzny zastosował kilkakrotnie paralizator - red.) Kik stwierdził, że III Rzeczpospolita stała się państwem korporacyjnym.

- Z pewnością jest bardzo wielu policjantów, których można stawiać za wzór. Ale III Rzeczpospolita pzrzez ostatnich 26 lat stała się państwem resortowym, korporacyjnym - mówił. Według politologa Takie postawy widać w sądownictwie, prokuraturze, a okazuje się, że również w policji. Sędziowie kryją się nawzajem i nie ma to negatywnych konsekwencji. To prowadzi do zjawiska bezkarności, a bezkarność kompromituje instytucje - sądy, policję.

- To co wydarzyło się we Wrocławiu jest skandalem, ale to znaczy też, że policja jest chora. Coś się dzieje z doborem, szkoleniem i kindersztubą. Nabór idzie jakoś obok kryteriów etycznych, moralnych - mówił Kik.- Brak standardów to nie jest wymysł PiS, ale zaszłość. To jest wina rządzących, generalnie, od zawsze.

Za idealną uważa Kik policję brytyjską, która pomaga i nie szkodzi, a a my zapatrzyliśmy się na amerykański wzorzec bezwzględnego postepowania. - Policjant powinien być symbolem bezpieczeństwa obywatela, tutaj policja staje się symbolem zagrożenia - mówił.

Kazimierz KiK uważa, że klasa polityczna i policja to są dwie najważniejsze instytucje demokracji - klasa polityczna powinna kształtowac prawo, a policja pilnować jego przestrzegania.

- W Polsce najniżej oceniani sa politycy, spada też wiarygodność policji. Tym samym - spada wiarygodność demokracji - mówił gość programu. - Każdy może być politykiem, jesli dobrze zakręci się wokół innego plityka. To samo z policjantami - każdy może nim zostać, byle by był zdrowy i sprawny. Złem sa złe mechanizmy rekrutacji i taki "wewnętrzny patriotyzm", jeśli chodzi o policjantów.

Według Kika o nauce świadczy to, że PiS wycofało się z pomysłu dwukadencyjności wstecznej, ale PiS dało więcej takich dowodów, m.in. w sprawie reformy sądownictwa. - Jedna poprawka, ale jest, rośnie gotowość słuchania społeczeństwa wśród rządzących. PiS się uczy w trakcie walki wyborczej, a to pozytywny objaw i przejaw demokracji - mówił Kik.

Kazimierz Kik uważa, że obecnie gra toczy się miedzy 15-20 proc. elit, a społeczeństwo jest wielkim niemową polskiej demokracji. - Elity zawłaszczają sobie prawo decydowania o całokształcie polskiego społeczeństwa - mówił Kik. Uważa, że konstytucję trzeba poprawić, bo jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości niż ta, w której aktualna konstytucja powstawała.

- Musimy się zdecydować, czy chcemy być państwem efektownym czy efektywnym, czy wybieramy wolność, czy odpowiedzialność. Na razie wyżej stawiamy wolność, a chodzi o to, żeby teraz, kiedy mamy demokrację, wyżej cenić odpowiedzialność za nią - mówił Kik dodając, że więcej wolności oznacza więcej chaosu.

Gość Zuzanny Dąbrowskiej wypowieedział się na temat referendum konstytucyjnego, zaproponowanego przez prezydenta Dudę. - Obecnie wolność, którą stawiamy nade wszystko, jest realizowana przez grupę, która jest najniżej oceniana przez społeczeństwo - przez partie polityczne, skłócone, odrzucające możliwość debaty, konsensusu, kompromisu. Przez partie, które są niereprezentatywne - 3,4 proc wszystkich wyborców należy do jakiejś partii politycznej. To jest ślepy zaułek polskiej demokracji - uważa politolog. Jego zdaniem, wzrost reprezentatywności oznacza wzrost wiarygodności, a tego nam brakuje w polskiej rzeczywistości.

Kik uważa, że mamy do wyboru system kanclerski i prezydencki. Kanclerski oddaje władzę partii z poparciem w granicach ok. 30 proc. uprawnionych do głosowania, a prezydencki - głowie państwa, która cieszy się zaufaniem na poziomie ok. 40 proc.

- To jest fundamentalne pytanie - uważa gość programu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA