fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Sondaż: Dwie kadencje dla wójtów czy posłów?

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Zdecydowana większość Polaków uważa, że dla posłów i senatorów należy wprowadzić zasadę maksymalnie dwóch kadencji. Takiego samego ograniczenia wobec samorządowców chce jednak mniejszość Polaków – pokazał sondaż IQS dla „Rzeczpospolitej”.

Wicepremier Jarosław Gowin w poniedziałkowym programie #RZECZOPOLITYCE przyznał, że zaskoczyła go zapowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, by już od 2018 roku miały obowiązywać zmiany ordynacji samorządowej polegające na ograniczeniu do dwóch liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. - Wydaje się to stać w sprzeczności z zasadą, że prawo nie może działać wstecz. Jestem ciekawy argumentów ekspertów - komentował Gowin, podkreślając, że jest zwolennikiem dwukadencyjności w samorządach, ale pod warunkiem wydłużeniu długości kadencji do pięciu lat.

Z sondażu przeprowadzonego w ostatnich dniach na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że temat dwukadencyjności różnych organów władzy polaryzuje nieco bardziej w przypadku władz samorządowych: prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. Niespełna co drugi Polak (46 proc.) popiera takie rozwiązanie (częściej starsi mężczyźni), ale co trzeci jest przeciwny (32 proc.) a aż co piąty nie potrafi odpowiedzieć (22 proc., częściej młode kobiety). - Wynikać to może z faktu, iż osoby sprawujące władzę na tym szczeblu są znacząco lepiej i bliżej znane lokalnym społecznościom a efekty ich pracy bardzo bezpośrednio przekładają się na życie codzienne zwykłych ludzi. Tak więc ryzyko ograniczenia dostępu do władzy osobom, które dobrze wykonują swoje obowiązki jest duże i wiele osób je dostrzega i nie do końca pochwala - zwraca uwagę Marta Rybicka z IQS.

Prof. Jacek Knopek z Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK w Toruniu zauważa jednak, że ograniczenie liczby kadencji samorządowców ma plusy, jak i minusy. - Do tych pierwszych należałyby takie kwestie, jak: większa partycypacja obywatelska, potrzeba ciągłej rekrutacji elit lokalnych i regionalnych, uniemożliwienie tworzenia tzw. lokalnych układów władzy. Wśród tych drugich na uwagę zasługiwałaby przede wszystkim zasada przedstawicielstwa, która jest nieodłącznym atrybutem demokracji. Skoro społeczności lokalne i regionalne głosują w wolnych wyborach na tę samą osobę, to oznacza to, iż postać ta sprawdziła się w praktyce bądź nie ma innych przywódców, którym można byłoby powierzyć władzę. W takim przypadku do władz samorządowych trafić mogłyby osoby zupełnie przypadkowe, które nie potrafiłyby w takiej wspólnocie rządzić bądź reprezentować jej interesów, a to byłoby dla zbiorowości takich skrajnie niekorzystne - tłumaczy prof. Knopek.

Bardziej jednoznacznie Polacy ocenili pomysł ograniczenia liczby kadencji władzy ustawodawczej. Popiera takie rozwiązanie blisko dwie trzecie Polaków (59 proc., częściej mężczyźni). Przeciwny jest co czwarty badany (28 proc.), a co ósmy (13 proc.) nie ma zdania (częściej kobiety). - To pokazuje, że jest poczucie „zawodowości” posłów, co nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ogranicza dostęp nowych elit politycznych, nie mają one przestrzeni, aby się kształtować - ocenia Rybicka.

Prezes PiS, pytany na antenie w TVP Łódź o to, dlaczego kadencyjność miałby nie dotyczyć parlamentarzystów, odparł: - Chodzi o wybór osób na funkcje jednoosobowe związane z bardzo dużą władzą, a poseł w gruncie rzeczy żadnej władzy nie ma.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA