fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Nasłuchiwanie kosmitów

Teleskop kosmiczny TESS pomoże szukać obcej inteligencji
AdobeStock
Polowanie na sygnały spoza Ziemi urasta na naszych oczach do rangi osobnej dyscypliny naukowej.

Jest to dobra wiadomość dla SETI Institute (Search for Extra-Terrestrial Intelligence w Kalifornii, instytut założony w 1984 roku, finansowany przez bogate firmy z Doliny Krzemowej). SETI właśnie ogłosiło nawiązanie współpracy z teleskopem kosmicznym TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) należącym do NASA. Wiadomość tę podano w październiku podczas tegorocznego 70. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Waszyngtonie.

Dwa impulsy

Teleskop TESS wystrzelony został przez NASA w 2018 roku z inicjatywy Breaktrough Listen, organizacji, którą założył w 2015 roku Yuri Mil, rosyjski miliarder, pionier i potentat internetowy.

Początkowo przez wiele lat nasłuchiwanie sygnałów z wszechświata nie było traktowane w świecie naukowym poważnie. Stopniowo zaczęło się to zmieniać po 1995 roku, gdy odkryto pierwszą planetę poza Układem Słonecznym (dziś znanych jest ponad 4000) i kiedy odkryto na Ziemi i zaczęto badać tzw. ekstremofile – organizmy zdolne do życia w ekstremalnych temperaturach, bez światła i pod ogromnym ciśnieniem.

– Od wielu lat ciężko pracowaliśmy, aby odróżnić się od pseudonauki i łowców UFO. Publikowaliśmy artykuły, poddawaliśmy je ocenie kolegiów redakcyjnych prestiżowych pism naukowych, pracowaliśmy nad stworzeniem rzetelnej metodologii badawczej, a stosowane metody poddawaliśmy krytycznej ocenie naukowców, astronomów i astrofizyków – powiedziała w rozmowie z Agence France-Presse Jill Tarter, pionierka poszukiwań sygnałów pozaziemskich z SETI Institute.

Jak ich znaleźć?

Jeśli wiadomo, że dla ziemskich ekstremofili istnieją w kosmosie tereny potencjalnie nadające się do życia, nie sposób nie zadać pytania, czy w rzeczywistości istnieją tam takie organizmy? Różne instrumenty, w tym teleskopy optyczne i radioteleskopy, szukają na niebie najmniejszego sygnału, najmniejszej anomalii świadczącej o pozaziemskiej inteligencji. Niestety, badacze nie wiedzą, jak znaleźć tę inteligencję. Dlatego zamiast szukać bezpośrednich dowodów jej istnienia, koncentrują się teraz na poszukiwaniu oznak technologii – wszelkich nienaturalnych sygnałów.

Poszukiwane są dowody istnienia technologii stworzonej przez kogoś innego, poza naszą planetą. To może być sygnał telewizyjny lub radiowy; z Ziemi sygnały takie emitowane są bez chwili przerwy. Astronomowie i astrofizycy nie wykluczają także możliwości dostrzeżenia w smudze świetlnej jakiejś planety zmian wskazujących na obecność wielkich struktur, na przykład stacji kosmicznych.

Zadanie na pokolenia

W przyszłości zamierzają analizować skład chemiczny atmosfery interesującej planety i odnajdywać w nim ślady takich zjawisk biologicznych, jak ziemska fotosynteza czy gazy emitowane przez ogromna liczbę zwierząt hodowlanych. Poza tym niezbędna jest cierpliwość, gdyż poszukiwania życia pozaziemskiego to przedsięwzięcie zakrojone na wiele pokoleń.

– Żaden z badaczy nie wstaje rano z postanowieniem: „Dziś znajdę sygnał". To byłby najlepszy sposób na wieczorne rozczarowanie. Zamiast tego, badacze budzą się rano z postanowieniem ulepszania instrumentów i metod badawczych. A tak na marginesie, gdyby istniała czarodziejska różdżka, należałoby jej użyć do finansowania całej armii naukowców zajmujących się tym problemem, gdyż badania nad tym zagadnieniem powinny być prowadzone bardzo regularnie – wyjaśnia Jill Tarter.

Jeśli mimo wszystko któregoś dnia odebrany zostanie sygnał od jakiejś cywilizacji oddalonej o 100 tys. lat świetlnych, i tak nie można będzie się z nią skomunikować, ponieważ odpowiedź też dotrze najwcześniej po upływie 100 tys. lat świetlnych, i to pod warunkiem, że zostanie wysłana za pośrednictwem sygnału świetlnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA