fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Tomasz Krzyżak: Albo radykalizm, albo armia wrogów

adobestock
Wyjaśnianie zaniedbań w kaliskiej kurii i u tamtejszego biskupa powinno być dla Watykanu priorytetem. Im szybciej się do sprawy zabierze, tym lepiej.

Po obejrzeniu filmu Tomasza Sekielskiego „Zabawa w chowanego" abp Wojciech Polak, jako delegat Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, poprosi papieża o wszczęcie postępowania kanonicznego wobec biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Prymas Polski nie ma wątpliwości, że w Kaliszu nie dochowano procedur wymaganych przez prawo kościelne. Kuria kaliska odpiera zarzuty. Twierdzi, że w sprawie ks. Arkadiusza Hajdasza, który dopuszczał się molestowania nieletnich, zrobiono wszystko co trzeba.

Obrona nie jest niczym złym. Tylko że bronić się też trzeba umieć. Tymczasem kuria, wydając oświadczenie, de facto przyznała się do tego, że z wiedzą o tym, iż duchowny molestuje nieletnich, nie robiła nic.

Kuria twierdzi, że w 2016 r. (kiedy do bp. Janiaka zgłosili się rodzice skrzywdzonego chłopca) nie podjęła działań, bo obowiązywało wtedy inne prawo. Tak. Inne prawo, ale cywilne. W 2016 r. biskup nie miał nakazu powiadamiania prokuratury czy policji o tym, że jego podwładny kogoś molestował. Mógł to zrobić, ale nie musiał – od 2017 r. jest to obligatoryjne.

Oprócz prawa cywilnego jest jednak jeszcze prawo kościelne. A ono od wielu lat w tych kwestiach się nie zmieniło. Wyraźnie w nim zapisano, że ilekroć biskup otrzyma prawdopodobną wiadomość (nieistotne od kogo), że kapłan dopuścił się molestowania, musi wszcząć wobec niego postępowanie kanoniczne i zastosować środki zapobiegawcze. Bp Janiak tego nie uczynił. Odwołał wprawdzie księdza z parafii, na krótko wsadził do domu dla księży emerytów, ale potem mianował kapelanem szpitala z oddziałem dziecięcym.

Co do tego, że postępowanie wyjaśniające wobec bp. Janiaka ruszy – nie ma wątpliwości. Prymas – tak jak zapowiedział – wystąpi o to do papieża. Ale żeby w Kościele w Polsce nastąpił jakiś wstrząs, potrzeba, by Watykan potraktował sprawę priorytetowo. By zajął się nią jak najszybciej, bez zbędnej zwłoki. Nie może utknąć w kolejce – tak jak stało się to ze sprawą bp. Jana Szkodonia, która do dziś wyjaśniona nie jest. Im szybciej Watykan podejmie decyzje – tym lepiej. I dla biskupów, i dla wiernych.

Nie można powiedzieć, że w kwestii ochrony małoletnich, pomocy osobom skrzywdzonym Kościół nic nie robi. Robi. W zakresie prewencji poszedł mocno do przodu. Eksperci z krakowskiego Centrum Ochrony Dziecka właściwie nieustannie są w drodze. Jedno szkolenie goni drugie. Żeby pomagać skrzywdzonym, powstała Fundacja św. Józefa, która zaczęła swoją działalność na przełomie roku. Są diecezje, w których do tych spraw podchodzi się z powagą. Wyjaśnia się je. Nie tylko te najświeższe, ale także te sprzed 30, 40 lat. Ale są też takie, w których te tematy traktuje się z wyraźną niechęcią. I czas najwyższy, by to zmienić. By się wreszcie obudzić. Zawalił jeden biskup, ale czy na pewno tylko jeden?

W ubiegłym roku w Watykanie odbywał się szczyt na temat pedofilii. Do biskupów mówiła m.in. meksykańska dziennikarka Valentina Alazraki. „Jeśli nie zdecydujecie się w sposób radykalny stanąć po stronie dzieci, matek, rodzin, społeczeństwa obywatelskiego, będziecie mieli rację, bojąc się nas, bo my, dziennikarze, którzy kochamy dobro wspólne, będziemy waszymi najgorszymi wrogami" – ostrzegała.

Czas ostrzeżeń się skończył.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA