fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Padł kolejny rekord wydatków państwa m.in. na składki duchownych

Za rządów PO toczyły się prace nad zastąpieniem funduszu odpisem podatkowym.
Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Po raz kolejny padł rekord, jeśli chodzi o wydatki państwa m.in. na składki osób duchownych. Zmian w ich finansowaniu domagało się aż trzech kandydatów na prezydenta.

171 mln zł – to kwota, jaką pochłonął w 2019 roku Fundusz Kościelny. Tak wynika z informacji MSWiA o wykonaniu dochodów i wydatków budżetu państwa w części „wyznania religijne oraz mniejszości narodowe i etniczne”, do której dotarła „Rzeczpospolita”.

Fundusz powstał jeszcze w czasach stalinowskich i miał stanowić rekompensatę za mienie odebrane Kościołowi. Korzystają z niego wszystkie związki wyznaniowe w Polsce, ale największym beneficjentem jest Kościół katolicki. Z funduszu finansowane są głównie składki społeczne i zdrowotne części duchownych, w mniejszym stopniu remonty obiektów sakralnych i działalność charytatywno-opiekuńcza.

W ostatnich latach fundusz szybko puchnie. Jeszcze na początku lat 90. wynosił, uwzględniając denominację, poniżej 10 mln zł rocznie. Do 2012 roku było to poniżej 100 mln. W 2016 roku wyniósł 145 mln zł, w 2017 roku – 159 mln, a w 2018 roku – 176 mln.

Wysokość funduszu w 2019 r. jest więc nieznacznie niższa niż rok wcześniej, jednak padł rekord, jeśli chodzi o wydatki na składki osób duchownych. Poszły na nie 153 mln zł, o 6 mln więcej niż w 2018 roku.

Dlaczego w ostatnich latach fundusz rośnie? „Wydatki z Funduszu Kościelnego, przeznaczone na składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne duchownych, wiążą się z rosnącą wysokością minimalnego wynagrodzenia (dzisiaj wynosi 2600 zł) oraz zwiększeniem specjalnego zasiłku opiekuńczego” – wyjaśnia wydział prasowy MSWiA. „Kwota tego zasiłku do 31 października 2018 roku wynosiła 520 zł. Od 1 listopada 2018 roku wzrosła do 620 zł. Ponadto wzrost minimalnego wynagrodzenia z 2100 zł w 2018 roku do 2250 zł w 2019 roku spowodował zwiększenie wydatków na opłacanie składek do ZUS” – dodaje.

Wzrost funduszu ma jednak jeszcze jedną przyczynę. Za rządów PiS zdecydowano o wznowieniu dotacji na konserwację i remonty obiektów sakralnych. Gdyby nie to, np. w 2019 roku fundusz byłby niższy o 18 mln zł.

Rosnące wydatki stały się tematem kampanii aż trzech kandydatów. – To przeżytek minionej epoki, to danina, której nie musimy płacić bogatemu, pysznie bogatemu Kościołowi – mówił o funduszu Robert Biedroń z Lewicy, zapowiadając jego likwidację.

Mniej radykalni byli niezależny Szymon Hołownia i Rafał Trzaskowski z KO. Ich zdaniem fundusz należy zastąpić dobrowolnym odpisem podatkowym. Prace nad taką zmianą toczyły się w drugiej kadencji rządów PO, jednak utknęły w martwym punkcie, bo rząd i Kościół nie były w stanie się porozumieć, ile procent powinien wynosić odpis.

Temat Funduszu Kościelnego wrócił też pod koniec czerwca za sprawą projektu ustawy „świeckie państwo” wniesionego do Sejmu przez Lewicę, która ma ujawnić przychody Kościoła i zlikwidować jego przywileje finansowe, w tym Fundusz Kościelny.

Przedstawicielką wnioskodawców jest znana z antyklerykalnych poglądów prof. Joanna Senyszyn. Mówi „Rzeczpospolitej”, że jest oburzona upartą obroną przez Kościół rozwiązania wypracowanego w czasach stalinowskich.

– Ten fundusz w ogóle nie powinien istnieć. Został utworzony, by zrekompensować Kościołowi ziemie zabrane po wojnie przez państwo. Jednak od tego czasu dostał więcej ziemi, niż państwo mu zabrało, przede wszystkim w wyniku oszukańczych, często wręcz kryminalnych działań Komisji Majątkowej – mówi prof. Senyszyn. I dodaje, że Fundusz Kościelny jest tematem zastępczym, bo łączne wydatki państwa na Kościół to wiele miliardów złotych rocznie.

Problem w tym, że sam Kościół twierdzi, że wcale nie odzyskał więcej, niż mu zabrano. Tak wynika m.in. z wyliczeń prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego.

– Osoby wypowiadające się na temat funduszu zazwyczaj nie mają wiedzy o tym. Powstał nie tylko dlatego, że lewica zrabowała olbrzymie dobra wypracowane przez wiernych, ale również prowadziła w tym samym czasie ataki na Kościół, z mordowaniem kapłanów włącznie – komentuje Andrzej Jaworski, były poseł PiS, a obecnie przewodniczący Instytutu Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II.

Przypomina, że przed 1989 rokiem z Funduszu Kościelnego finansowano propagandowe wiece antykościelne, a nawet działalność Centralnej Szkoły Partyjnej PZPR.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA