fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus w Afryce

RPA: Półtora miliona grobów dla ofiar koronawirusa? Minister się tłumaczy

AFP
Szef resortu zdrowia rządu prowincji Gauteng wzbudził grozę. Z powodu Covid-19 trzeba się liczyć z pochówkiem półtora miliona ludzi - tak zinterpretowano jego słowa. - Nie kopiemy masowo grobów - uspokaja rp.pl rzeczniczka ministra Kwara Kekana.

Gauteng to najmniejsza, ale najważniejsza gospodarczo i najludniejsza prowincja RPA, w jej granicach znajdują się najważniejsza metropolia Johannesburg i stolica administracyjna Pretoria.

MINISTER NA NOWYM CMENTARZU

W Gauteng (około 15 milionów mieszkańców) na koronawirusa zmarło dotąd 515 osób (w całej liczącej 57 mln mieszkańców RPA - 3720).

Władze najwyraźniej spodziewają się nagłego i wielkiego wzrostu, bo minister zdrowia prowincji Bandile Masuku pojawił się kilka dni temu na nowym cmentarzu.

Zapytany o liczbę przyszłych grobów w tym miejscu odpowiedział, że na razie 24 tysięcy, z możliwością zwiększenia do 36 tysięcy. I dodał, że w innych gminach prowincji wykupywana jest ziemia pod nowe cmentarze.

W mediach, także społecznościowych pojawiły się zdjęcia pól przekształcanych w cmentarze i filmiki z koparkami wykopującymi doły na groby.

RPA jest najbardziej dotkniętym koronawirusem krajem Afryki (około 250 tys. przypadków, połowa zanotowanych na całym kontynencie), a Gauteng stała się właśnie najbardziej dotkniętą prowincją RPA. Od początku epidemii to tam wykryto ponad jedną trzecią południowoafrykańskich zakażeń. A z tych wciąż niewyleczonych przypadków w kraku aż połowa przypada właśnie na Gauteng, według ostatnich oficjalnych danych, z 9 lipca, było ich tam ponad 57 tysięcy (wraz z wyleczonymi 81,5 tys). Ta liczba szybko rośnie.

NIEPRZYJEMNA DYSKUSJA

W środę wieczorem w wypowiedziach ministra Masuku wystąpiła przerażająca liczba półtora miliona (oznaczałoby to, że na koronawirusa umarłby co dziesiąty mieszkaniec prowincji Gauteng). A w czwartek „półtora miliona” trafiło do tytułów lokalnych mediów, w tym czołowego portalu Southafrican.

Badile Masuku zaczął w różnych południowoafrykańskich mediach prostować przerażający przekaz, na początku niezbyt udanie. - Musimy być przygotowani. I przygotowujemy półtora miliona miejsc. Dyskusja na te temat nie jest przyjemna - mówił, znowu posługując się olbrzymią liczbą.

Potem wyjaśniał miejscowym dziennikarzom, że nie przewiduje, iż tyle osób umrze, on nie liczy grobów, lecz sprawdza, jakie są pogrzebowe możliwości lokalnych samorządów.

- Mam nadzieję, że liczba zmarłych nie przekroczy 2 tysięcy - powiedział w końcu w sobotę w wywiadzie dla mającego wielki zasięg portalu News24.

Mnie się nie udało uzyskać komentarza doktora Masuku, kilka razy dzwoniłem, ale odkładał słuchawkę.

Odpowiedziała mi natomiast jego rzeczniczka Kwara Kekana. - Nie ma wykopanych grobów, to już wyjaśnialiśmy. Półtora miliona odnosi się do możliwości wszystkich samorządów w prowincji. Powtarzam: nie mamy półtora miliona wykopanych grobów - poinformowała rp.pl Kwara Kekana.

CO TRZECI PREMIER Z KORONAWIRUSEM

W czasie gdy minister Masuku precyzował, o co mu chodziło, pojawiło się oświadczenie dla mediów jego szefa, premiera Davida Makhury. W piątek uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Jak podkreślił Makhura, dwa dni wcześniej wystąpiły u niego „łagodne objawy”, dzień później sam poddał się kwarantannie. Przez dwa tygodnie zamierza pracować z domu, kontrolując stan zdrowia.

To już trzeci z szefów rządów prowincji w RPA (a prowincji jest dziewięć), u którego wykryto wirusa. W tym samym tygodniu zachorowali Job Mokgoro, premier Prowincji Północno-Zachodniej, oraz Alan Wilde z Przylądkowej Zachodniej.

RPA ma najlepszą służbę zdrowia na całym kontynencie, ale media spekulują, kiedy zacznie brakować łóżek w szpitalach. W prowincji Gauteng problem może się pojawić już w najbliższych dniach. „Nie powiedziałbym, że system opieki zdrowotnej jest przeciążony. Jest pod presją” - mówił minister Masuku w rozmowie z News24.

Szczytu zachorowań władze Gauteng spodziewały się na początku września i do tego czasu zaplanowały stworzenie prawie 4 tysięcy miejsc w szpitalach polowych. Teraz mówią, że raczej nadejdzie on w połowie sierpnia.

Według uspokajającego oficjalnego raportu z ostatniego czwartku nawet na oddziałach intensywnej terapii było jeszcze dostępnych ponad 1,1 tysiąca łóżek, z tego 749 w szpitalach prywatnych. Te są raczej niedostępne dla biedoty. W RPA są miliony ludzi bez pracy i wielu bez dachu nad głową, a koronawirus sytuację jeszcze pogorszył. Ten sam raport wspomina, że od początku lockdownu (wprowadzonego 26 marca) paczki z żywnością trafiły do 1,78 mln mieszkańców Gauteng, a 2766 bezdomnych dostało schronienie plus trzy posiłki dziennie, opiekę medyczną i psychologiczną.

Masuku został ministrem zdrowia w rządzie najważniejszej prowincji w zeszłym roku. 44-letni lekarz, który w przeszłości pracował w wielu szpitalach w Gauteng, uchodzi za obiecującego polityka dominującego w kraju od czasu odrzucenia apartheidu Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC). Był jednym z liderów młodzieżówki ANC. Na początku pandemii zapowiedział, że zrobi wszystko, by nie doszło do korupcji w przetargach związanych z zakupami sprzętu i środków medycznych. O korupcję oskarżany bywa i jego resort, i ANC. „Nie chcemy, by gdy zaraza się skończy, okazało się, że w jej czasie dochodziło do [korupcyjnych] skandali” - mówił.

LOCKDOWN W POŁOWIE DROGI

Lockdown w RPA nadal trwa, od ostatniego tygodnia czerwca jest na poziomie 3 (na początku był to poziom 5 - totalne restrykcje; poziom 1 - to prawie normalność). Zgromadzenia są możliwe w gronie maksimum 50 osób, tyle też może być na seansie w kinie albo na nabożeństwie w kościele czy innej świątyni.

Z niewieloma wyjątkami zakazane jest przemieszczanie się między prowincjami, ćwiczenia sportowe możliwe są tylko w godzinach 6.00-18.00 i w gronie do czterech osób, zachowujących dystans społeczny.

W ostatni poniedziałek wznowiono naukę w szkołach (w RPA jest zima, nie ma teraz wakacji), w Gauteng wróciło do klas aż 71 procent starszych uczniów i jedna trzecia najmłodszych.

Udział w pogrzebach jest mocno utrudniony, a gdy odbywają się w innych prowincjach czy nawet rejonach - to poza najbliższą rodziną niemożliwy. W pożegnaniu zmarłego liczba uczestników też jest ograniczona do 50, a nocne czuwanie całkowicie zakazane.

- Zima to szczyt sezonu pogrzebowego, ale teraz sytuacja jest bardzo wyjątkowo, liczba pochówków wzrosła nagle o 30 procent - powiedział w rozmowie ze znaną południowoafrykańską dziennikarką i pisarką Mandy Wiener rzecznik federacji firm funeralnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA