fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Gastronomia na to czekała. Ogródki już działają

Pierwsze ogródki gastronomiczne otworzono w Krakowie o północy.
FB/Krakow.pl
Ogródki gastronomiczne otwarte. I już w wielu miastach pojawiły się tam tłumy mieszkańców i turystów.

"Apeluję do Was - korzystajmy z luzowania obostrzeń z głową. Przed nami pierwszy tak bardzo wolny weekend w Warszawie od dawna, ale proszę Was, cały czas pamiętajmy o bezpieczeństwie! Chodzi o zdrowie i życie nas wszystkich" – napisał na Twitterze Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Chwilo trwaj!

Od soboty luzowanie obostrzeń. Od północy z piątku na sobotę czynne mogą być ogródki restauracyjne. Ale mogą działać w reżimie sanitarnym.

Klienci mogą zajmować co drugi stolik, a odległość między stolikami musi wynosić co najmniej 1,5 m, chyba że między stolikami znajduje się przegroda o wysokości co najmniej 1 m, licząc od powierzchni stolika.

Pierwsze ogródki tworzyły się już w nocy. W niektórych czas do otwarcia odliczano jak w Sylwestra.

"Tak! To była ta noc! O północy otwarto kawiarniane ogródki. Powoli wracamy do normalności! Chwilo trwaj!" – ogłosił krakowski magistrat na Facebooku.

Z zadowoleniem przyjęli to mieszkańcy. - W końcu wygląda to choć troszkę normalniej niż dotychczas. Cieszmy się chwilami, widać jak nie wiele do szczęścia nam potrzeba – skomentowała jedna z mieszkanek Krakowa.

Podobnie było w Poznaniu. Zaraz po wybiciu północy, nastąpiło oficjalne, wielkie otwarcie ogródków gastronomicznych, a liczba chętnych, którzy zebrali się na świeżym powietrzu przy Starym Rynku, była olbrzymia.

- Stęskniliśmy się za innymi ludźmi. Chcieliśmy w końcu wyjść z domu – mówili mieszkańcy Poznania.

W stolicy Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście od północy jest wyłączone z ruchu kołowego na odcinku od Miodowej do ronda de Gaulle'a. Władze miasta zrobiły to na wniosek policji.

Branża długo na to czekała

Z otwarcia ogródków cieszą się też w Lublinie. "Widzę, jak bardzo czekają na to nasi przedsiębiorcy z branży gastronomicznej, jak szykują ogródki na przyjęcie klientów. Wiele z lokali rozpocznie działalność wraz ze zniesieniem obostrzeń, czyli już od północy" – napisał prezydent Krzysztof Żuk.

Przyznał, ze rozmawiał z wieloma przedsiębiorcami i dzięki temu wie, jak trudny czas przeszli. "Praktyczne zamrożenie działalności oznaczało, że z dnia na dzień tracą dochody na, jak się okazało, bardzo długi czas" – dodał prezydent Lublina.

Liczy, że lubelska gastronomia podniesie się po lockdownie, a mieszkańcy będą jak zawsze tłumnie odwiedzać ogródki.

Prezydent Żuk, przypomniał też, że restauratorzy, właściciele pubów i kawiarni zapłacą w Lublinie najniższą możliwą stawkę opłaty za zajęcie pasa drogowego pod ogródek, w symbolicznej wysokości jednego grosza za metr kwadratowy.

Maseczki nadal w sklepach czy w kościołach

Od soboty maseczka przestaje być konieczna, kiedy wychodzimy z domu na zewnątrz. Zakrywanie ust i nosa nadal obowiązuje w budynkach użyteczności publicznej jak sklepy, banki, kościoły czy poczty oraz w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym.

Policja zapowiada dalsze kontrole. "Nieustannie wspieramy służby sanitarne w prowadzonych kontrolach, a także sami inicjujemy kontrole miejsc, w których może dochodzić do łamania przepisów sanitarnych. Dotyczy to szczególnie m.in. komunikacji publicznej, galerii handlowych, sklepów wielkopowierzchniowych" – podaje policja.

I zapowiada, że osoby, które będą lekceważyć obowiązujące prawo, będą musiały liczyć się z konsekwencjami.

Kondycja branży gastronomicznej jest zła

Jak podaje BIG InfoMonitor kondycja branży gastronomicznej jest zła. Jej zaległości wobec dostawców i banków sięgają już prawie 728 mln zł.

W ciągu roku pandemii, między od marca 2020 roku do marca tego roku  zaległości branży gastronomicznej wzrosły o ponad 80 mln zł, czyli o 12,4 proc.

Najgorzej działo się w firmach prowadzących ruchome placówki gastronomiczne. W ciągu ostatniego roku foodtrucki nie miały zbyt wielu okazji, by spotkać się z klientami.

W rezultacie wartość ich przeterminowanych płatności wobec kontrahentów i banków podwyższyła się najbardziej, bo o ponad 26 proc. i przekroczyła 17 mln zł.

Tylko w marcu nieopłacone na czas rachunki i raty kredytów podwyższyły się o 13 mln zł, dwa razy bardziej niż w poprzednich miesiącach.

– Liczne lockdowny to straty restauratorów liczone w miliardach złotych i możliwe, że nawet ćwierć miliona ludzi bez pracy. Mocno pogłębiające się problemy finansowe branży gastronomicznej pokazują, że to naprawdę ostatni dzwonek na restart – uważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA