fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Rosja chce zmienić układ sił w Europie. Oczernia Polskę

Defender Europe 2020 miały być największymi ćwiczeniami wojsk USA na naszym kontynencie od końca zimnej wojny. Ale z powodu epidemii zostały radykalnie ograniczone. Kreml ma nadzieję, że to wstęp do rezygnacji przez Waszyngton z projektu Fortu Trump w Polsce Sgt. Timothy Hamlin
www.eur.army.mil
Gdy wirus podciął już Zachód, ale jeszcze nie Rosję, Putin próbuje zmienić układ sił w Europie. Także przez oczernianie Polski.

W poniedziałek rano Moskwa informowała oficjalnie o niespełna 2 tys. zakażonych i dziewięciu ofiarach śmiertelnych koronawirusa, podczas gdy tylko we Włoszech było blisko 100 tys. chorych i prawie 11 tys. ofiar śmiertelnych. I nawet jeśli rosyjskie dane są mało wiarygodne, Kreml zaczął na nich budować narrację, zgodnie z którą autorytarny system znacznie skuteczniej radzi sobie z pandemią niż zachodnie demokracje.

Czytaj także: Putin: Możemy uporać się z koronawirusem w trzy miesiące

– Cel jest podwójny. Z jednej strony chodzi o zbudowanie sympatii do Moskwy w krajach Unii, tak aby w Radzie UE większość państw opowiedziała się za zniesieniem sankcji nałożonych po aneksji Krymu. Z drugiej – o odwrócenie uwagi rosyjskiego społeczeństwa od narastających problemów gospodarczych, które mogą zagrozić stabilności reżimu zbudowanego przez Władimira Putina – mówią „Rzeczpospolitej" polskie źródła dyplomatyczne.

Olgierd Syczewski z warszawskiego oddziału amerykańskiego centrum analitycznego CEPA dodaje do tego cel trzeci: próbę poszerzenia wpływów Kremla w Europie Środkowo-Wschodniej, przede wszystkim w państwach bałtyckich i na Ukrainie.

Aneksja Kaliningradu

Czasu na taką propagandową kampanię Putin ma jednak niewiele. Jeszcze w lutym rosyjska gospodarka rosła w tempie 2,9 proc. w skali roku, cały pierwszy kwartał powinna zamknąć niewielkim (1,3-proc.) wzrostem. Ale już w drugim kwartale zacznie się głęboki, długotrwały kryzys – przewiduje londyński Capital Economics.

Na razie rosyjski rubel trzyma się relatywnie dobrze: od początku epidemii jego kurs spadł z ok. 64 do 80 za dolara. Jednak w ujęciu rocznym ceny ropy, podstawowego towaru eksportowego i źródła dochodu rosyjskiego budżetu, załamały się aż o 66 proc. Moskwa mimo ogromnych (570 mld dol.) rezerw walutowych, zbudowanych od kryzysu końca lat 90., w ciągu kilku tygodni może więc wpaść w bardzo poważne trudności gospodarcze, co zniweczy wiarygodność przekazu propagandowego.

Kampania dezinformacji ma przede wszystkim odizolować te kraje Unii, które najmocniej sprzeciwiają się rewizjonistycznym planom Kremla. W pierwszym rzędzie chodzi o Polskę. 24 marca za senatorem Aleksiejem Puszkowem rosyjskie media propagowały oskarżenie, że Warszawa nie zgodziła się na przelot przez polską strefę powietrzną samolotów z rosyjską pomocą wojskową dla Włoch. Wiadomość została natychmiast zdementowana przez MON: Moskwa nigdy nie zwracała się o prawo do takiego przelotu. Ale mimo to sprawa wciąż żyje w mediach.

W podobny sposób rosyjskie media podchwyciły komentarz anonimowych internautów, że polskie władze z zadowoleniem podchodzą do izolacji obwodu kaliningradzkiego po zamknięciu granicy przez Polskę (15 marca) i Litwę (16 marca), bo widzą w tym pierwszy krok do oderwania regionu od Rosji, a następnie jego aneksji.

Zgodnie z tą logiką pojawiły się też doniesienia, że amerykańscy żołnierze uczestniczący w ćwiczeniach Defender Europe 2020 (ich skala została znacząco ograniczona z powodu pandemii) roznoszą wirusa po Polsce. To, jak obawiają się polskie źródła dyplomatyczne, jest próba budowania negatywnego obrazu wokół sił zbrojnych USA, tak aby odwlec realizację projektu wzmocnienia ich stałej obecności w naszym kraju (Fort Trump) aż do ewentualnej porażki obecnego prezydenta USA w wyborach w listopadzie.

– Nie mamy na to twardych dowodów, ale wiele wskazuje na to, że swoje źródło na Wschodzie mają propagowane w mediach informacje dowodzące niekompetencji polskich władz w obliczu epidemii: zamknięcie Warszawy, wyprowadzenie wojsk na ulice. Chodzi o zszarganie obrazu Polski jako wzoru dla krajów byłego ZSRR, w szczególności dla Ukrainy. Do tego celu może być też wykorzystana ewentualna wizyta polskiej delegacji państwowej na obchody dziesiątej rocznicy katastrofy w Smoleńsku – ostrzega Olgierd Syczewski.

Perspektywa organizacji wyborów prezydenckich 10 maja mimo epidemii, powszechnie postrzegana przez zachodnie media jako cios w polską demokrację, stwarza podatny grunt dla działań Kremla.

Di Maio wita Rosjan

Podobne działania ze strony Rosji odnotowują inne kraje Unii, które utrzymują stanowczą politykę wobec Kremla, w tym Rumunia, Litwa, Łotwa i Estonia. W mediach społecznościowych w państwach bałtyckich suflowana jest teza, że z powodu działań władz mniejszość rosyjska jest tam gorzej chroniona niż mieszkańcy samej Rosji.

Rosyjskie samoloty wojskowe z pomocą dla Włoch osobiście przyjmował na lotnisku w Rzymie szef włoskiej dyplomacji Luigi Di Maio.

– Oto Antonow, jeden z największych samolotów transportowych świata – mówił z zachwytem i nie zawahał się zdjąć maseczki ochronnej, aby uściskać rosyjskiego dowódcę polityk już wcześniej znany z sympatii do Kremla. – To są respiratory, to są maseczki ochronne, które mają fundamentalne znaczenie dla naszych lekarzy – dodał (później okazało się, że rosyjska pomoc była w znacznym stopniu bezużyteczna).

Jednak w Rzymie – i szerzej na południu Europy – zawód wywołany brakiem stanowczych działań Brukseli w obliczu sanitarnej i ekonomicznej katastrofy stwarza idealne warunki dla propagandy Moskwy. Gdy pandemia uderzyła z całą siłą w Lombardię, ani jeden kraj Wspólnoty nie odpowiedział na apel włoskich władz o przekazanie sprzętu medycznego: przeciwnie, Niemcy wprowadziły zakaz jego eksportu. Tak powstałą okazję do wzmocnienia swojej pozycji wykorzystały najpierw Chiny, a później Rosja.

Teraz Włochy, których gospodarka od wielu dni jest zamrożona, stają jednak przed jeszcze większym wyzwaniem: uniknięciem bankructwa.

– To jest historyczne wyzwanie dla Unii. Jest coraz bliżej punktu, poza którym nie będzie już mogła odzyskać zaufanie swoich obywateli – powiedział w poniedziałek w wywiadzie dla „El Pais" włoski premier Giuseppe Conte.

Rzym, w sojuszu z Madrytem, Paryżem i sześcioma innymi krajami UE, bezskutecznie próbuje przeforsować plan emisji euroobligacji i uruchomienia wielkiego programu robót publicznych.

– Stany Zjednoczone są teraz tak bardzo pochłonięte swoimi sprawami, że Rosja może to wykorzystać, aby sporo ugrać w sprzyjających jej państwach na Zachodzie – obawiają się polscy dyplomaci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA