fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Polacy masowo wracają z Wielkiej Brytanii

Z „LOTdoDomu” może skorzystać każdy polski obywatel
EAST NEWS, Jakub Kamiński
W środę PLL LOT wysłał aż dziesięć samolotów do Londynu po Polaków chcących wrócić do kraju.

Po tym, gdy premier Wielkiej Brytanii wprowadził obostrzenia w związku z epidemią (m.in. zakazał wychodzenia z domu, zamknęły się restauracje i usługi), polski LOT odnotował gigantyczne zainteresowanie lotami do Polski z Londynu w ramach jedynych połączeń z krajem, czyli operacją „LOTdoDomu" (dodatkowe loty ze Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii są realizowane jeszcze ze szkockiego Edynburga). Tylko w środę państwowy przewoźnik wysłał do Londynu dziesięć samolotów, w tym największe dreamlinery mieszczące po blisko 300 osób. Cztery rejsy startowały z London City, kolejnych sześć – z Heathrow.

Rejsy z Londynu praktycznie przy pełnej obsadzie pasażerskiej na wszystkie terminy odbywają się codziennie – są wyznaczone co najmniej do 5 kwietnia, ale LOT na swojej stronie zapewnia, że „Lista dostępnych połączeń będzie sukcesywnie uzupełniana". Wszelkie inne loty – decyzją rządu – są zawieszone co najmniej do 11 kwietnia – PLL LOT jako jedyny przewoźnik do czasu otwarcia przestrzeni powietrznej będzie mógł je realizować w ramach operacji specjalnej zleconej przez polski rząd i przez niego dofinansowywany z budżetu państwa. Na ten moment – na platformę LOT – zarejestrowało się tam ponad 56 tys. chętnych osób – do północy w czwartek LOT zwiózł do kraju w 266 operacjach – 36 tys. 131 osób.

Misja KPRM

Jak zapewnia LOT, są one skierowane „Dla wszystkich obywateli RP, którzy ze względu na odległość nie są w stanie przekroczyć granicy Polski transportem kołowym, tworzymy możliwość powrotu do kraju drogą lotniczą".

Za takie loty można uznać loty na Kubę, do Meksyku, a nawet Bali i na Malediwy, ale czy spora ilość rejsów do bliskich krajów Europy (Bruksela, Paryż, Amsterdam), którą rozpisano na najbliższych dziesięć dni wypełnia tą ideę? Czy „misja specjalna" polskiego rządu dopłacana z pieniędzy polskiego podatnika w czasach epidemii nie stanie się wygodnym powrotem na święta? – Odpowiadamy na zainteresowanie Polaków z każdego zakątka świata. Z „LOTdoDomu" może skorzystać każdy polski obywatel. Nie sprawdzamy, jaki jest cel powrotu pasażera, ale jest to misja zlecona przez Kancelarię Premiera mająca sprowadzić obywateli do kraju. Nie są to rejsy na święta, tym bardziej że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów są to rejsy czarterowe wykonywane wyłącznie do Polski – podkreśla Michał Czernicki, rzecznik PLL LOT.

Lot z technikiem

Podróżujący rejsami w ramach operacji #LOTdoDomu płacą zryczałtowaną stawkę za rejs. Jej wysokość zależy od kierunku, z którego realizowany będzie przelot: 400–800 zł w granicach Europy i 1600–2400 zł za przelot dalekiego zasięgu. Pozostałą kwotę dopłaci polski rząd. Popularne kierunki powrotów Polaków, jak te chociażby z Londynu, mogą być dla państwowego przewoźnika opłacalne. Co z kierunkami z mniej popularnych stron świata?

Jakie jest obłożenie takich kosztowanych lotów, jak z Zanzibaru, Bali czy Malediwów? LOT odmówił nam odpowiedzi na te pytania, tłumacząc, że „ze względów operacyjnych nie ujawnia szczegółowych liczb dot. zapotrzebowania na rejsy specjalne z konkretnych miejsc". Nieoficjalnie jednak wiadomo, że Polacy, by zmusić LOT do wyznaczenia rejsu, wielokrotnie logują się na portal.

Już wiadomo, że najtrudniejsza operacja dotyczy sprowadzenia Polaków z Peru (lotnisko w Limie) w Ameryce Południowej –rejs najprawdopodobniej dojdzie do skutku w niedzielę. – Powodem są bariery administracyjne oraz operacyjne. Lot musi się odbyć z międzylądowaniem i wymianą załogi. Rząd w Limie wyznaczył tylko jedno lądowisko w kraju, które jest lotniskiem po części wojskowym. Wszystko to udało nam się zorganizować w nadzwyczaj krótkim czasie kilku dni, kiedy takie operacje planuje się w normalnym okresie trzech lub czterech miesięcy. W tym momencie oczekujemy na finalne decyzje administracyjne – tłumaczy Czernicki.

Misje specjalne są wyjątkowe także z innego powodu – na loty w dalekie strony świata, każdy samolot ma na pokładzie swojego technika – tak, by w razie nieprzewidzianej usterki maszyna mogła zostać naprawiona bez pomocy kogokolwiek z zewnątrz. LOT na realizację rządowych operacji w czasach epidemii zaangażował praktycznie cały zespół obsługi, począwszy od pilotów, personelu pokładowego i techników, poprzez osoby koordynujące uruchomienie i nadzór operacyjny nad rejsami, po pracowników wielu działów, których skierowano do obsługi dodatkowych klientów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA