fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Grzesiowski: Żłobki i przedszkola? Otwierać, ale regionalnie

dr Paweł Grzesiowski
tv.rp.pl
Decyzja o cofnięciu zamknięcia żłobków i przedszkoli nie powinna dotyczyć całego kraju, powinna być podejmowana regionalnie w zależności od sytuacji epidemicznej - uważa immunolog Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.

Na mocy wprowadzonych przez rząd ograniczeń praw obywatelskich i swobody prowadzenia działalności gospodarczej od 20 marca nauka zdalna ponownie obowiązuje we wszystkich szkołach. Od 27 marca zamknięte są żłobki i przedszkola. Wyjątkiem objęto sprawowanie opieki nad dziećmi pracowników medycznych i służb porządkowych (m.in. żołnierzy, funkcjonariuszy policji i straży pożarnej).

W środę na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że od 19 kwietnia dzieci będą mogły wrócić do żłobków i przedszkoli.

Czytaj także: "Maski na dworze - bez sensu". Reakcja rządu na słowa profesora

O komentarz do tej decyzji proszony był w Polsat News dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.

- Co do zasady myślę, że wszyscy mamy poczucie, że dzieci potrzebują środowiska rówieśniczego do rozwoju, a więc każdy moment, gdzie możemy uruchomić przedszkole, żłobek czy szkołę jest dobry, o ile jest bezpieczny. I tutaj musimy zawsze wybrać mniejsze zło - powiedział.

Ocenił, że w województwach, w których "sytuacja jest stabilna" i "naprawdę mało zakażeń" można żłobki i przedszkola otworzyć "próbnie".

- Natomiast w województwach, w których mamy jeszcze wciąż strefę czerwoną - chociażby Śląsk, Dolny Śląsk, Wielkopolska czy nawet Mazowsze, choć tu widzimy wyraźnie spadki - w tych województwach byłbym bardzo ostrożny - zaznaczył.

Zdaniem Grzesiowskiego, ograniczenia dotyczące edukacji można by znosić na poziomie powiatu, nie województwa.

- Należałoby moim zdaniem wejść w ścisłą współpracę z samorządami i tam, gdzie sytuacja jest już lepsza, otwierać placówki edukacyjne, a jeżeli sytuacja jest gorsza, wstrzymać to do czasu poprawy sytuacji - mówił immunolog.

Według Grzesiowskiego, otwieranie wcześniej zamykanych placówek oświatowych "powodowało wzrost transmisji wirusa".

Czytaj także:
Spada liczba zakażeń i hospitalizacji. Andrusiewicz: Nie ma pola do luzowania obostrzeń

- Bo to nie jest tylko kwestia dziecka, które jest w placówce, ale przecież ktoś to dziecko tam musi zawieźć, odebrać, jedzie transportem najczęściej miejskim, zbiorowym, tam mamy natychmiast większy tłok, tam dochodzi do przeniesienia wirusa, a jednocześnie - z tego co słyszymy - wielu pracowników placówek nie zostało jeszcze zaszczepionych - powiedział.

Wyraził pogląd, że w październiku 2020 i styczniu 2021 r. "wiele zakażeń" do placówek edukacyjnych "przynosili dorośli".

- Mieliśmy przecież dwukrotnie wykonane testy u nauczycieli i te testy wykazały, że ok. pół procenta dodatnich testów nauczyciele wykazali - oświadczył Grzesiowski.

Według niego, decyzja o otwieraniu żłobków i przedszkoli nie powinna dotyczyć całego kraju, lecz regionów "w zależności od sytuacji epidemiologicznej".

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA