- Możemy robić, co uważamy, ale nie odniesiemy sukcesu, jeśli inni nie będą pracowali równolegle - powiedziała kanclerz Niemiec w rozmowie z dziennikarzami na dwa dni przed wideokonferencją liderów państw UE.
- Musimy się upewnić, że wszyscy wokół nas robią to samo. W innym przypadku musimy przyjrzeć się środkom takim jak ograniczenia wjazdu - dodała.
Niemcy graniczą z dziewięcioma państwami, w tym z Polską.
Czytaj także:
Niedzielski: Martwi nas duża liczba zgonów cały czas
Słowa te padły po tym, jak kanclerz Niemiec i premierzy krajów związkowych uzgodnili przedłużenie do 14 lutego okresu obowiązywania tzw. twardego lockdownu, czyli ograniczeń praw obywatelskich i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej.
Zgodnie z ustaleniami, większość sklepów, restauracje, teatry i szkoły pozostaną zamknięte. W środkach transportu publicznego i sklepach będzie obowiązywał nakaz noszenia "maseczek medycznych". Pracodawcy mają co najmniej do 15 marca umożliwiać pracownikom pracę zdalną. Utrzymane zostały inne obostrzenia, w tym ograniczenia dotyczące prywatnych spotkań.
Czytaj także:
Izrael: Wątpliwości co do skuteczności pierwszej dawki szczepionki przeciw COVID
W ostatnim czasie w Niemczech maleje liczba dziennych zakażeń koronawirusem. We wtorek berliński Instytut im. Roberta Kocha (RKI) informował o 11 369 nowych przypadkach SARS-CoV-2 i śmierci 989 osób zakażonych.
Władze Niemiec chcą, by średnia dzienna liczba nowych zakażeń liczona na podstawie danych z ostatnich siedmiu dni spadła do 50 na 100 tys. mieszkańców. Obecnie wskaźnik ten wynosi 132.