W związku z decyzją o wprowadzeniu na terenie całego kraju zasad obowiązujących w żółtej strefie rząd analizuje kolejne obostrzenia.

Jak zapewniał w "Sygnałach Dnia" rzecznik gabinetu Mateusza Morawieckiego, nie ma na razie rozmów na temat wprowadzenia stanu wyjątkowego ani tak szeroko zakrojonego lockdownu, jak to miało miejsce wiosną.

Czytaj także:

Fikcyjna kwarantanna. Służby nie radzą sobie z izolowaniem chorych

Rząd rozważa "różne obostrzenia w różnych obszarach", ale takie, które nie uderzą bardzo silnie w gospodarkę. Analizowane są np. ograniczenia liczebności zgromadzeń w różnych sytuacjach. 

Takie decyzje zapadną jednak dopiero po analizie skutków rygorów, które wejdą w życie w całym kraju 10 października.

Piotr Müller zapewniał, że "na tym etapie epidemii" szpitale w Polsce "radzą sobie" z przyjmowaniem chorych na Covid-19. Wolnych jest około połowa przeznaczonych dla tych pacjentów łóżek oraz respiratorów.

Rzecznik podkreślił, że sytuacja w kraju w dużej mierze zależy od zachowania społeczeństwa i przestrzegania obostrzeń, zwłaszcza że "koronawirus nauczył nas tego, że wszystkiego nie możemy przewidzieć".

Od kilku dni w Polsce notowane sa rekordowe liczby potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem i zgonów pacjentów z Covid-19. Wczoraj potwierdzono 4 280 zakażeń i 76 zgonów.