Posobkiewicz, który był dziś gościem "Porannej rozmowy" w RMF FM, odniósł się do słów Artura Dziambora z Konfederacji, z którym Robert Mazurek rozmawiał wczoraj.
Dziambor powiedział wówczas, że owszem, istnieje "choroba, która czasem może być przykra", ale on epidemii nie widzi.
Czytaj także:
Nowy rekord zakażeń. 52 osoby nie żyją
Posobkiewicz poradził, aby polityk sprawdził znaczenie słów "pandemia" i "epidemia".
- Mam nadzieję, że zrozumie, że się myli - mówił lekarz. - Mamy do czynienia w tej chwili z chorobą, której nie było w ogóle, a mamy już kilkadziesiąt milionów zakażeń na świecie. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to jest chyba w jakiejś innej rzeczywistości.
Posobkiewicz tłumaczył również, dlaczego kilka miesięcy temu ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski lekceważąco odnosił się do noszenia maseczek. Wyjaśnił, że wówczas Polska dopiero oczekiwała na przyjście koronawirusa i spotkanie osoby zakażonej w przestrzeni publicznej było bardzo mało prawdopodobne. Dziś, gdy osób z czynnym zakażeniem mogą być tysiące, nie tylko noszenie maseczek, ale i staranna higiena dłoni są bardzo ważne.
Maseczki porównał do pasów bezpieczeństwa w aucie. Wydaje się, że nie zawsze są potrzebne, ale dochodzi do sytuacji ryzykownych, w których pasy chronią, a że trudno takie sytuacje przewidzieć - pasy zapinamy stale. - Podobnie jest z maseczką, która chroni i osobę, która ma ją założoną, i wszystkich wokół. Nie możemy być pewni, kiedy ten wirus stanie naszej drodze - mówił Posobkiewicz.
Dla lekarza większa liczba zakażeń w okresie jesiennym nie jest żadnym zaskoczeniem, przewidywał ją już wiosną.
- W okresie jesiennym, kiedy jest okres sprzyjający rozwojowi chorób układu oddechowego, a tego układu w pierwszej kolejności dotyka koronawirus, gdyby tych zakażeń było mniej, byłbym zdziwiony - mówił.