fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Najwięcej zakażeń jest w USA. Jak do tego doszło?

Nowy Jork – tu mieszka co 14. zakażony na świecie
Spencer Platt/Getty Images/AFP
Liczba chorych dochodzi już do 140 tysięcy, w ciągu dwóch dni podwoiła się liczba zgonów.

Pierwszy zgon spowodowany wirusem odnotowano w USA pod koniec lutego, tysięczny w ubiegły czwartek. Gubernator Illinois donosił też o pierwszym przypadku śmierci kilkumiesięcznego dziecka. Informacja ta poruszyła opinię publiczną, gdyż małe dzieci do tej pory uznawano za naturalnie odporne na komplikacje spowodowane Covid-19.

W Ameryce padają też rekordy zachorowań. W czwartek wieczorem media donosiły o tym, że w kraju jest ponad 83 tysiące zakażonych, czyli więcej niż w Chinach, by w sobotę mówić o kolejnym kroku milowym – ponad 100 tysiącach chorych. W niedzielę USA były na pierwszym miejscu ponurej statystyki, na drugim Włochy (gdzie jest wiele razy więcej ofiar śmiertelnych).

20 stanów odnotowało już liczbę zakażeń przekraczającą tysiąc, a ponad 225 milionów Amerykanów w 27 stanach ma nakaz pozostania w domu. Pojawiają się nowe ogniska szybko rozprzestrzeniających się zakażeń jak np. w Luizjanie, a w innych miejscach np. w Kalifornii liczba pacjentów na oddziałach intensywnej terapii podwaja się z dnia na dzień.

– Obawiam się tego, co się stanie w stanach, gdzie duża część społeczeństwa jest starsza, biedniejsza i gdzie do dyspozycji jest mniej łóżek szpitalnych – stwierdził Retsef Levi z Massachusetts Institute of Technology, który wypracował modele przygotowania się na pandemię.

Trump uległ presji

Połowę chorych oraz zgonów spowodowanych koronawirusem odnotowuje się w rejonie nowojorskim, obejmującym stan Nowy Jork, New Jersey i Connecticut. Przy czym 70 proc. infekcji w tym regionie przypada na ponadośmiomilionowe miasto Nowy Jork, odpowiadające również za ponad 7 proc. zakażeń na świecie. W regionie tym od tygodnia obowiązuje zakaz wychodzenia do pracy i gromadzenia się w najmniejszych grupach. Mimo wszystko statystyki idą w górę.

Nowojorski gubernator Andrew Cuomo, któremu przyszło zarządzać stanem najbardziej dotkniętym pandemią, przeciera szlaki innym włodarzom w tworzeniu planu na najczarniejszy ze scenariuszy. W poniedziałek do użytku oddaje szpital polowy na 1000 łóżek, stworzony w Jacob Javits Center, największym w USA centrum targowym. Kolejne 4000 łóżek ma powstać w obiektach na Brooklynie i Queensie. Od kilku tygodni gubernator zabiega o respiratory, szacując, że w szczytowym momencie jego stan potrzebował ich będzie 30 tysięcy.

– Liczymy na pomoc rządu federalnego w zwiększeniu liczby respiratorów – powtarza gubernator, wskazując na 20-tysięczne zapasy w posiadaniu Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA) oraz apelując do prezydenta o to, aby zrealizował swoją wcześniejszą obietnicę i w ramach Defense Production Act z 1950 r. nakazał ich produkcję.

Respiratory od producenta aut

Donald Trump przychylił się wielu prośbom gubernatora Cuomo, np. tej o pozwoleniu na testowanie chorych w stanowych laboratoriach, o zaangażowaniu Gwardii Narodowej do budowy szpitala polowego czy ogłoszeniu stanu klęski, co pozwoliło na uwolnienie specjalnych funduszy. Z poirytowaniem jednak w ubiegłym tygodniu zaczął się odnosić do apeli Cuomo dotyczących sprzętu medycznego.

– Po co mu 30 tysięcy respiratorów. Nie sądzę, że aż tyle mu będzie potrzebnych – mówił prezydent i z podobną niechęcią często odnosi się do apeli o pomoc płynących z innych stanów.

W piątek jednak Trump uległ presji nie tylko ze strony Nowego Jorku, ale innych stanów, i nakazał firmie samochodowej General Motors produkcję maszyn pomagających chorym w oddychaniu. GM jednak już wcześniej zaczął przygotowywać się do produkcji tego sprzętu z firmą Ventec Life Systems, specjalizującą się w tego rodzaju oprzyrządowaniu.

Swoją gotowość do produkcji zgłosiły również Ford i Toyota, nie jest jednak pewne, czy w ciągu następnych trzech tygodni, czyli przed spodziewanym szczytem zachorowań w Nowym Jorku, firmy te będą w stanie wyprodukować wystarczającą liczbę respiratorów.

Media donoszą o przeciążeniu służb medycznych, o podłączaniu dwóch pacjentów do jednego respiratora, oraz o braku podstawowych materiałów ochronnych w szpitalach w całym kraju i szlachetnych próbach zapełnienia luki przez indywidualnych obywateli, którzy np. szyją w domu maski ochronne dla lokalnego personelu medycznego.

Wracajmy do pracy

Ameryka nie ma centralnej strategii zarządzania krajem w czasach pandemii. Strategie te wypracowują gubernatorzy stanów, w których pojawiają się ogniska koronawirusa. Prezydent Donald Trump, który wydaje się uważać, że Covid-19 nie jest groźniejszy niż sezonowa grypa, miota się w reakcjach na rosnące zagrożenie, często przecząc opinii swojego eksperta ds. epidemii dr. Anthony’ego Fauci.

Przez cały tydzień sugerował, że przed świętami Wielkanocy trzeba skończyć z zamknięciem kraju, bo gorsze jest ono dla gospodarki niż sama pandemia. – Ameryka nie jest stworzona do zastoju. Ameryka stworzona jest do produkcji. Ludzie chcą wracać do pracy. Słyszę takie głosy zewsząd. Myślę, że do tego musi dojść niedługo – mówił, sugerując, że w święta kościoły powinny być pełne wiernych.

W sobotę natomiast rozważał możliwość wprowadzenia przymusowej kwarantanny w rejonie nowojorskim. Media i władze regionu, w którym od tygodnia pracują już tylko niezbędne służby i instytucje, zastanawiały się, co taka kwarantanna miałaby obejmować. Eksperci od konstytucji natomiast debatowali, czy taka decyzja będzie prawomocna. W końcu jednak Biały Dom oznajmił, że: „kwarantanna nie będzie konieczna”.

– Po konsultacjach z grupą kryzysową Białego Domu, gubernatorami Nowego Jorku, New Jersey i Connecticut, zwróciłem się do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom o wprowadzenie obostrzeń w podróżowaniu po kraju – powiedział prezydent. Nowojorczycy już od jakiegoś czasu nie są mile widziani w innych stanach. W Rhode Island, Maryland, Karolinie Południowej czy na Florydzie, gdzie część mieszkańców Nowego Jorku chciała się schronić przed pandemią, policja ma nakaz legitymowania ich i instruowania o poddaniu się przymusowej kwarantannie. Za złamanie kwarantanny w niektórych miejscach grozi nawet do 180 dni więzienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA