fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Po wyroku TSUE przedawnienie będzie kluczowe dla frankowiczów

Adobe Stock
Przed sądami stoi trudne rozstrzygnięcie. Jak rozliczać umowy frankowe po ich unieważnieniu.

Po wyroku TSUE w sprawie frankowiczów więcej będzie pozwów o unieważnienie umów i wyroków to stwierdzających. Otwarte jest wciąż pytanie, jak je rozliczać.

Ogólna zasada jest taka, że w razie uznania umowy za nieważną strony zwracają sobie to, co w jej ramach sobie świadczyły. Konsument musi liczyć się ze zwrotem wypłaconego kredytu, a sam ma roszczenie o zwrot spłaconych rat, odsetek i marży bankowej.

Jak w sprawie Dziubaków

Ten problem pokazuje sprawa Dziubaków, która wywołała pytanie do Luksemburga. Jako konsumenci zawarli w listopadzie 2008 r. umowę kredytu hipotecznego na 400 tys. zł, indeksowanego do franka na 40 lat. Przez 11 lat spłacili 220 tys., zatem według poglądu prezentowanego przez nich oraz ich pełnomocnika adwokat Agnieszkę Plejewską, ich umowa frankowa jest nieważna i w razie stwierdzenia tego przez SO w Warszawie winni będą bankowi tylko 180 tys. Dodajmy, że według ksiąg bankowych zalegają mu teraz na 520 tys. zł.

Polski sąd wróci do tej sprawy w listopadzie, ale to jedna z wielu spraw frankowych, jakie już wpłynęły do sądów. Sędziowie stoją przed szeregiem problemów prawnych, w szczególności czy i jakie terminy przedawnienia stosować w szczególności do roszczeń banków w razie uznania umowy kredytowej za nieważną.

Jakie przedawnienie

Według adwokata Marcina Szymańskiego roszczenia banku o zwrot wypłaconej kwoty przedawnia się w terminie trzech lat od jej wypłaty, ale wchodzi w rachubę art. 117 (1) kodeksu cywilnego, który daje sądowi możliwość nieuwzględnienia przedawnienia. Trzeba się liczyć, że sądy będą korzystały z tej możliwości.

Zgodne z tym obowiązującym od roku przepisem „w wyjątkowych przypadkach" sąd może, po zważeniu interesów banku i kredytobiorcy, nie uwzględnić przedawnienia roszczenia do konsumenta, „jeżeli wymagają tego względy słuszności". Liczy się tu m.in. długość okresu od upływu przedawnienia do wystąpienia z pozwem czy przyczyny niezłożenia go wcześniej.

– Obawiam się, że po uznaniu nieważności umowy bank może próbować dochodzić kwoty wypłaconego kapitału oraz odsetek ustawowych za okres od chwili zawarcia umowy (nawet kilkanaście lat) do chwili obecnej – ponieważ przedawnienie może go nie obowiązywać. Może być to horrendalnie wysoki dług – przestrzega adwokat Dawid Biernat.

Czytaj też:

Kompromis

Inną koncepcję rozliczania banku z frankowiczem ma prof. Ewa Łętowska, cywilista, sędzia TK w stanie spoczynku. Rozliczenie nieważnej umowy odbywa się na podstawie polskich przepisów o nienależnym świadczeniu. W ocenie prof. Łętowskiej powinien mieć zastosowanie art. 410 § 2 zdanie 2 kodeksu cywilnego, odnoszący się do sytuacji, gdy podstawa prawna nienależnego świadczenia odpadła w czasie trwania umowy, czyli w trakcie korzystania z kredytu. W takim wypadku bank i kredytobiorca muszą zwrócić sobie dotychczas wpłacone kwoty. W takiej sytuacji przedawnienie zaczyna bieg od momentu unieważnienia umowy w wyroku sądu.

W praktyce nie byłoby zatem problemu przedawnienia, które zdaniem prof. Łętowskiej wynosi sześć lat zarówno dla banku, jak i frankowicza. Przy takim rozliczeniu nie ma podstaw, by kredytobiorca „płacił za korzystanie z pieniędzy" ( jak chciałyby banki). Nawet jednak prof. Łętowska nie ma pewności, jak będą orzekać sądy.

Z kolei profesorowie Maciej Gutowski i Piotr Kardas uważają, że po wyroku TSUE sytuacja kredytobiorców w pewnym sensie jeszcze się skomplikowała i trzeba szukać sposobu na urealnienie obowiązku spłaty kredytu („Frankowiczom nie pomoże zaklinanie rzeczywistości", „Rz" z 7 października 2019 r.).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA