W wyniku eksplozji zginęło co najmniej 30 osób, większość to uczennice. Niektóre agencje podają, że ofiar jest więcej - 40.

Obrażenia odniosło ponad 50 osób, wiele jest w ciężkim stanie.

Według świadków tuż obok szkoły eksplodowały co najmniej trzy ładunki wybuchowe. Stało się to w chwili, gdy dzieci opuszczały budynek.

Wybuch miał miejsce w pobliżu szkoły Sayeed-ul-Shuhada w rejonie Dasht-e-Barchi. Najpierw eksplodował ładunek wybuchowy umieszczony w aucie, potem - w pobliżu budynku.

Nikt nie przyznał się do zamachu, potępili go również talibowie, zaś ich rzecznik zaprzeczył, by mieli związek z atakiem.

Do wybuchu doszło w czasie, gdy trwa wycofywanie wojsk USA z Afganistanu.

1 maja Stany Zjednoczone zaczęły przekazywać afgańskiemu wojsku bazę w prowincji Helmand, miejscu jednych z najbardziej zaciekłych walk z siłami talibów w poprzednich latach. Jest to jeden z szeregu obiektów wojskowych, które mają zostać przekazane afgańskim siłom bezpieczeństwa w ramach wycofywania US Army, które prezydent Joe Biden ogłosił w zeszłym miesiącu.