fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

"Arabia Saudyjska chce unikać wojny, ale i bronić interesów"

AFP
Do Arabii Saudyjskiej przybywają w czwartek przywódcy państw arabskich, którzy wezmą udział w nadzwyczajnym szczycie, który ma wysłać mocny sygnał Iranowi, że regionalne potęgi będą bronić swoich interesów w przypadku, gdyby były one zagrożone. Szczyt jest pokłosiem ataków na tankowce i infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej, do których doszło na początku maja.

Arabia Saudyjska i ZEA zapewniają, że chcą uniknąć wojny po atakach z użyciem dronów na szyby naftowe w Arabii Saudyjskiej i sabotażu tankowców u wybrzeży ZEA. Rijad oskarża Teheran o to, że ataki z użyciem dronów zostały przeprowadzone przez rebeliantów Huti, wspieranych przez Iran uczestników wojny domowej w Jemenie, na zlecenie Teheranu. Iran odrzuca te oskarżenia.

Również miny, które miały uszkodzić tankowce u wybrzeży ZEA, miały pochodzić z Iranu - przekonywał w środę doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa, John Bolton. Również te oskarżenia Teheran odrzuca.

"Podczas gdy przywódcy uczestniczący w szczycie chcą przedyskutować to, jak uniknąć wojny, król Salman jest równie zdeterminowany, by bronić saudyjskich i arabskich interesów w czasie rosnących napięć w relacjach USA z Iranem" - napisał książę Turki ai-Faisal, były szef wywiadu Arabii Saudyjskiej w komentarzu opublikowanym przez "Al Arabiya".

Dodał, że spotkanie przywódców państw sunnickich Zatoki Perskiej w Mecce, ma być poświęcone "mieszaniu się" szyickiego Iranu w sprawy arabskie.

Z kolei szef MSZ Arabii Saudyjskiej Ibrahim al-Assaf powiedział szefom dyplomacji innych państw arabskich przed rozpoczęciem szczytu, że ataki na tankowce i szyby naftowe muszą spotkać się z "silną i zdecydowaną" odpowiedzią.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie USA podjęły decyzję o ewakuacji części swojego personelu dyplomatycznego z Iraku, a Wielka Brytania podniosła poziom zagrożenia dla swoich żołnierzy w tym kraju. Z kolei Niemcy przerwali szkolenie irackich żołnierzy - również ze względów bezpieczeństwa.

Przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekonują, że okręty USA w rejonie Bliskiego Wschodu znajdują się w zasięgu irańskich rakiet. Z kolei prezydent Donald Trump stwierdził, że jakikolwiek atak na siły USA ze strony Iranu będzie "oficjalnym końcem" tego państwa.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA