fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Ostrożny rozwód Ukrainy ze WNP

stock.adobe.com
Kijów zastanawia się nad rozwiązaniem umów zawartych w ramach Wspólnoty Niepodległych Państw. Może to narazić ukraińską gospodarkę na miliardowe straty.

Podpisane 8 grudnia 1991 roku przez prezydenta Ukrainy Leonida Krawczuka, przywódcę Rosji Borysa Jelcyna i przewodniczącego Rady Najwyższej Białorusi Stanisława Szuszkiewicza porozumienia białowieskie oznaczały upadek Związku Radzieckiego. Wspólnotę Niepodległych Państw (WNP) powołano po to, by określić zasady współpracy kilkunastu krajów, które pojawiły się na mapie świata.

Chodzi nie tylko o warunki współpracy gospodarczej i prawnej. Z podpisanego w Puszczy Białowieskiej dokumentu wynika, że kraje WNP mają „koordynować swoją politykę zagraniczną".

Prawdopodobnie dlatego do wspólnoty dołączyły wszystkie republiki byłego ZSRR z wyjątkiem państw bałtyckich. Właśnie one kilkanaście lat później dołączyły do Unii Europejskiej i NATO.

Koordynacją polityki zagranicznej WNP – po odejściu Borysa Jelcyna ze stanowiska w ostatni dzień 1999 roku – zajął się Władimir Putin. Jako pierwsza opuściła Wspólnotę Gruzja, rok po tym jak w sierpniu 2008 roku Rosja najechała kraj i oderwała Abchazję oraz Osetię Południową. Ukraina potrzebowała nieco więcej czasu i oficjalnie ogłosiła o opuszczeniu WNP w ubiegłym tygodniu, czyli ponad cztery lata po aneksji Krymu i początku tlącej się do dziś wojny w Donbasie. W sobotę prezydent Petro Poroszenko wycofał wszystkich przedstawicieli Ukrainy z organów Wspólnoty i ogłosił, że „Ukraina idzie do Europy".

– Moskwa dążyła do przekształcenia WNP w odnowione imperium, gdzie wszyscy, jak za starych radzieckich czasów, ustawialiby zegarki według czasu pokazywanego na wieży na Kremlu – oświadczył ukraiński prezydent.

Formalnie parlament w Kijowie nigdy nie ratyfikował statutu WNP, ale podpisał tysiące dokumentów w ramach Wspólnoty. Poroszenko zapowiedział, że Ukraina w najbliższym czasie wycofa się z umów, które „nawet w najmniejszym stopniu będą godziły w jej interesy narodowe".

– W Kijowie zapadła polityczna decyzja, która będzie oznaczała zakończenie etapu współpracy z promoskiewską strukturą. Ma to przede wszystkim znaczenie polityczne. Najważniejsza jest dzisiaj realizacja umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, która powinna nas doprowadzić do złożenia wniosku o wstąpienie do Wspólnoty – mówi „Rzeczpospolitej" Wołodymyr Ohryzko, były szef ukraińskiego MSZ. – Ukraina przeanalizuje wszystkie umowy i nie jest wykluczone, że pójdzie drogą Gruzji. Możemy zawrzeć osobne porozumienia z każdym krajem WNP – dodaje.

Kijów będzie musiał rozstrzygnąć, które z umów nie odpowiadają interesom Ukrainy. Chodzi m.in. o ruch bezwizowy, współpracę migracyjną, wymianę informacji prawnych (w tym współdziałanie organów ścigania i walka ze zorganizowaną przestępczością), wzajemne uznawanie dokumentów, egzekwowanie alimentów, wypłaty emerytur, współpracę humanitarną.

– Gdyby Ukraina zerwała te umowy, ponad 3 miliony ukraińskich pracowników nie mogłoby pracować w Rosji. W Kijowie zrobią wszystko, by wycofać się tylko pozornie. Tak zrobiła Gruzja, która opuściła WNP, ale respektuje umowy, które jej się opłacają – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Andriej Suzdalcew z Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie.

Ukraińscy ekonomiści wskazują, że najważniejsza jest umowa o wolnym handlu. Wymiana handlowa pomiędzy Ukrainą i pozostałymi krajami postradzieckiej Wspólnoty wyniosła w ubiegłym roku ponad 16 mld dolarów, z czego większość przypada na Rosję. Moskwa wciąż pozostaje głównym partnerem handlowym Kijowa.

– Rozwiązanie tej umowy naraziłoby Ukrainę na miliardowe straty. Zawarcie nowych porozumień handlowych np. z Białorusią czy Kazachstanem nie jest kwestią jednego dnia – mówi „Rzeczpospolitej" Ołeksandr Ochrimenko, znany ukraiński ekonomista.

W Moskwie nie wykluczają, że opuszczenie WNP przez Ukrainę nie będzie jedynie symboliczne. – Kijów może zdecydować się na bardziej radykalne kroki, by wywrzeć presję na Europę – twierdzi rosyjski politolog Aleksiej Muchin. – Kijów postawi Brukseli ultimatum: albo dalsza integracja z Unią, albo będzie katastrofa – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA