fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt izraelsko-palestyński

Ameryka wznawia pomoc dla Palestyńczyków

AFP
Nowa administracja USA jedynie częściowo dystansuje się od polityki Donalda Trumpa w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Na podstawie ostatniej decyzji administracji Joe Bidena władze Autonomii Palestyńskiej mogą liczyć w najbliższym czasie na 235 mln dol. amerykańskiej pomocy. 150 mln z tej sumy przekazanych zostanie za pośrednictwem Agencji ONZ ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim UNRWA. Amerykanie są jej głównym sponsorem od chwili powstania.

To właśnie finansowanie tej agencji zawiesił dwa lata temu Trump. Przyczyn było kilka, w tym jak to określił prezydent, niechęć Palestyńczyków do negocjacji z Izraelem. Specjalny pełnomocnik Trumpa Jared Kushner, prywatnie jego zięć, przygotowywał wtedy kompleksowy plan pokojowy, który mocno faworyzował państwo żydowskie. Wstępem do niego było wcześniejsze przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy traktowanej jako całość za stolicę państwa żydowskiego. Do tego doszła akceptacja aneksji przez Izrael Wzgórz Golan na granicy izraelsko-syryjskiej. W takich warunkach Palestyńczycy nie chcieli nic słyszeć o żadnych rozmowach.

Niezależnie od decyzji w sprawie UNRWA nic nie słychać w Waszyngtonie o tym, aby administracja Joe Bidena miała zamiar odkręcić także i te postanowienia. Jak wyjaśnił Antony Blinken, sekretarz stanu, pomoc dla narodu palestyńskiego służyła w przeszłości „ważnym interesom Stanów Zjednoczonych", a wzrost poziomu życia zarówno Palestyńczyków, jak i Izraelczyków służyć może wynegocjowaniu „rozwiązania dwupaństwowego" zakładającego powstanie państwa palestyńskiego.

– Jest to najsilniejszy jak dotąd ruch, by zmienić politykę prezydenta Trumpa w sprawie przedłużającego się konfliktu izraelsko-palestyńskiego – skomentował decyzję nowej administracji „New York Times". Izrael zareagował oburzeniem na wznowienie finansowania UNRWA słowami Gilada Erdana, swojego ambasadora przy ONZ, ale niewiele więcej.

– Trudno było się spodziewać, że Biden będzie kontynuował bliskowschodnią politykę Trumpa. Relacje USA z Palestyńczykami nie są bynajmniej najważniejszym problemem Izraela. Znacznie ważniejsze jest to, jaka jest polityka Waszyngtonu wobec Iranu – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Icchak Klein z konserwatywnego think tanku Kohelet Policy Forum. Jego zdaniem po zbliżeniu Izraela z Arabią Saudyjską i normalizacji stosunków z paroma państwami Zatoki Perskiej sprawa palestyńska schodzi na dość daleki plan. Klein jest przekonany, że tu nic się nie zmieni, jak i w sprawie przeniesionej ambasady amerykańskiej.

Premier Netanjahu ma obecnie ważniejsze zadanie, jakim jest utworzenie koalicyjnego rządu po niedawnych wyborach parlamentarnych. Może się to okazać niemożliwe i jednym rozwiązaniem mogą być kolejne wybory. Byłyby piąte od 2019 r.

Z kolei Palestyńczycy przygotowują się do pierwszych od 16 lat wyborów do parlamentu autonomii w maju oraz prezydenckich w lipcu. Od ich wyniku zależy w dużym stopniu, jak rozwiną się dalsze relacje amerykańsko-palestyńskie. Rzecz w tym, że rządzący Strefą Gazy Hamas jest uznawany w USA za organizację terrorystyczną. Jednak Hamas może zwiększyć swe poparcie kosztem umiarkowanego Fatahu, rządzącego na Zachodnim Brzegu. Taki rozwój sytuacji utrudni kontakty Autonomii ze światem zewnętrznym. Może temu zapobiec napływ amerykańskich dolarów. Nie tylko za pośrednictwem UNRWA, ale i w postaci bezpośredniej pomocy na rozwój infrastruktury czy zwalczanie pandemii koronawirusa.

Amerykańska Agencja ds. Rozwoju (USAID) przypomina, że na pomoc Palestyńczykom przekazano od 1994 roku 5 mld. dol. Waszyngton domaga się nie od dzisiaj od władz Autonomii Palestyńskiej zreformowania systemu wydatkowania tych środków. Chodzi m.in. o wstrzymanie wypłaty dotacji rodzinom terrorystów, zabitych w akcji przeciwko Izraelowi czy też odsiadujących wyroku w izraelskich więzieniach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA