Grzegorz Braun został wykluczony przez prowadzącego debatę w Radiu Zet i Onecie Andrzeja Stankiewicza z udziału w niedzielnej debacie przed wyborami prezydenckimi w Rzeszowie po wypowiedziach atakujących mniejszości seksualne oraz określeniu ministra zdrowia Adama Niedzielskiego mianem "psychopaty".
- Nie pozwolę używać takich sformułowań w moich programie, bardzo panu dziękuję za udział - powiedział Stankiewicz, gdy Braun stwierdził, iż jesienią "szkolony psychopata Niedzielski ogłosi kolejną falę pandemii".
Winnicki zarzucił "lewicowym mediom" cenzurę i zaapelował, aby media te "wprost przyznały", że określone poglądy będą cenzurowane.
- Z jednej strony prywatne media, prywatna sprawa, mogą decydować o zasadach debat na ich antenie - mówił z kolei poseł Konfederacji Jakub Kulesza.
- Z drugiej strony my jako obywatele mamy prawo i obowiązek takie zachowanie komentować i krytykować. Mamy do czynienia z sytuacją, w której pan Grzegorz, który jest znany z ostrych, ale nie wulgarnych wypowiedzi, dobrze był znany redaktorowi Stankiewiczowi i redaktor dobrze wiedział z jakim poziomem argumentacji może się liczyć - kontynuował Kulesza.
Kulesza zarzucił prowadzącemu debatę próbę "wywierania wpływu na to, co obywatelom może się podobać".
- Radio Zet ma prawo zrobić to, co robi, ale my mamy prawo to skrytykować - dodał.
- Moim zdaniem takie czy inne sformułowania z ust Grzegorza Brauna traktowane są tylko jako pretekst, aby go uciszyć - mówił natomiast poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz.
- Lewica ma brzydką manierę, by uciszać przeciwników - dodał.
Konfederacja na konferencji wezwała redakcję Radia Zet do "wyjaśnienia sytuacji, wyciągnięcia konsekwencji wobec Andrzeja Stankiewicza i przeprosin Grzegorza Brauna".