fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konfederacja

KORWiN nie poparł KORWiN-a. Kulisy zwycięstwa Bosaka w prawyborach Konfederacji

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Przed decydującym głosowaniem w prawyborach Konfederacji jeden z czołowych kandydatów, który nagle stracił poparcie swej partii, poprosił o spotkanie ze swoimi elektorami. To był decydujący moment w wydarzeniu, po którym nominację uzyskał wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak.

Przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi Konfederacja zorganizowała prawybory na wzór amerykański.

W szranki stanęło dziewięć osób. Najpierw sympatycy partii głosowali na szesnastu zjazdach wojewódzkich. Ich głosy przypadały elektorom, którzy na zjeździe 18 stycznia mieli podjąć ostateczną decyzję. Na finałowym zlocie w Warszawie zorganizowano szereg głosowań. Po każdym odpadał kandydat z najmniejszą liczbą głosów. W przypadku remisu na ostatnim miejscu odpadała więcej niż jedna osoba (do takiej sytuacji doszło w sobotę już w pierwszym głosowaniu).

Ruch Narodowy wystawił jednego kandydata - swego wiceprezesa Krzysztofa Bosaka. KORONĘ reprezentował jej lider poseł Grzegorz Braun. Wolnościowcy z partii KORWiN wystawili kilku kandydatów, deklarując, że wyborcy wybiorą najlepszego, a zwycięzca otrzyma w finale głosy pokonanych - do czego nie doszło.

Lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki nie krył zadowolenia z wyniku prawyborów
Fotorzepa, Jakub Czermiński

Faworyt - Bosak

Faworytem indywidualnym po zjazdach wojewódzkich był poseł Bosak, w walce realnie liczyli się także posłowie Grzegorz Braun (KORONA) i Artur Dziambor (KORWiN). Żaden z czołowych kandydatów nie miał wystarczającego poparcia, by wygrać prawybory bez uzyskania poparcia sympatyków któregoś z głównych rywali.

Przed zjazdem 314 elektorów Ruch Narodowy miał 114 głosów elektorskich, KORWiN 112, KORONA 76. Zwycięstwo w prawyborach dawało 157 głosów.

Jak powiedział "Rzeczpospolitej" jeden z prominentnych działaczy Konfederacji, na sobotnim zgromadzeniu elektorzy mogli głosować zgodnie ze swymi przekonaniami i nie byli zobligowani wynikami prawyborczych zjazdów wojewódzkich.

Wybór elektorów Korwin-Mikkego

W sobotę po pierwszych głosowaniach z rywalizacji odpadli Paweł Skutecki, Krzysztof Tołwiński i Magdalena Ziętek-Wielomska. W następnych turach odpadli trzej kandydaci partii KORWiN - Jacek Wilk, Janusz Korwin-Mikke i Konrad Berkowicz.

Jeśli na wyniki spojrzeć z punktu widzenia trzech głównych sił tworzących Konfederację, w otwierającym warszawski zjazd głosowaniu zwyciężyli narodowcy (115 głosów) przed wolnościowcami (114) i środowiskiem Grzegorza Brauna (75). Poparcie dla Bosaka (nie licząc finałowego głosowania) nie przekraczało 38 proc.

Z wyników można wnioskować, że elektorzy Korwin-Mikkego z poprzedniego głosowania (22) po odpadnięciu swego kandydata zagłosowali w większości (15) na Grzegorza Brauna; 7 poparło wiceprezesa partii KORWiN Berkowicza, bliskiego współpracownika lidera formacji, a nikt drugiego wiceprezesa partii, Dziambora. W głosowaniu eliminującym Korwin-Mikkego wolnościowcy uzyskali swój najlepszy w sobotę rezultat - 123 głosy, czyli 39 proc.

Fotorzepa, Jakub Czermiński

Przedstawiciel KORWiN-a mógł być w finale

Następnie sytuacja stała się jeszcze ciekawsza. Przed swym odpadnięciem Berkowicz miał 42 głosy, Dziambor 68, Braun 94 a Bosak 110. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, należało się spodziewać, że wszyscy wolnościowcy poprą swego jedynego reprezentanta pozostającego w pojedynku - Dziambora. Nie stało się tak. Dziambor otrzymał 61 głosów - mniej niż poprzednio. Poparcie dla Bosaka wzrosło o 8 głosów, ale zwycięzcą tej rundy był Braun (135 głosów).

W finałowym pojedynku nie znalazł się więc przedstawiciel KORWiN-a - elektorzy partii poparli Brauna przeciw Dziamborowi. Nieoficjalnie "Rz" dowiedziała się, że stało się tak na skutek decyzji części liderów formacji. Mieli oni uznać, że elektorzy KORONY w finale Bosak-Dziambor wybiorą kandydata narodowców i że większe szanse na pokonanie Bosaka będzie miał Braun.

W późniejszym wpisie na Facebooku Dziambor napisał, że w piątek podczas obrad prezydium partii KORWiN część członków władz wysunęła żądanie, aby uchwalić poparcie dla Brauna. "Oznaczałoby (to - red.) de facto rezygnację z walki o finał i przy okazji zmuszało mnie, bym w półfinale nie zagłosował sam na siebie. Ze względów oczywistych oznajmiłem, że nie godzę się na taką treść uchwały" - poinformował poseł. Dodał, że prezydium nie podjęło uchwały. Stosunkiem 7 do 9 odrzucony został natomiast wniosek, by elektorzy partii KORWiN byli zobligowani do głosowania na zjeździe na kandydata partii.

Przedostatnie głosowanie wywołało duże kontrowersje wśród wolnościowców. Część z nich uważa, że Artur Dziambor został zdradzony przez własną partię. Na nagraniu ze zjazdu widać też, jak wyglądający na wzburzonego poseł Dobromir Sośnierz podchodzi do Korwin-Mikkego, rzuca mu kilka słów po czym opuszcza salę.

Artur Dziambor (L) poparł Krzysztofa Bosaka (Ś). Janusz Korwin-Mikke (P) uważa, że lepszym kandydatem byłby Grzegorz Braun
Fotorzepa, Jakub Czermiński

Decydujący apel Dziambora

Przed finałowym głosowaniem głównym rozgrywającym stał się Dziambor. Wykorzystując zapis regulaminu, poseł poprosił o przerwę i za zamkniętymi drzwiami spotkał się ze swymi elektorami.

Wiadomo, że podczas rozmowy prosił o głosowanie na Bosaka. Jeden z elektorów Dziambora, Tomasz Maras z Łodzi powiedział "Rz", że "takie rzeczy się w polityce zdarzają". - Myślę, że to jest prośba, która była uzasadniona. To nie jest tak, że po prostu powiedziano "zróbcie tak, bo mnie się tak podoba", nie – dodał.

Ostateczny wynik prawyborów (163 głosy na Bosaka, 146 na Brauna) pokazuje, że nie wszyscy elektorzy Dziambora posłuchali go - lider KORONY otrzymał o 11 głosów więcej niż w poprzedniej rundzie. Pięciu elektorów nie wzięło udziału w ostatnim głosowaniu.

- Wygrał wybory najlepszy, więc nie można być rozczarowanym - powiedział "Rzeczpospolitej" tuż po głosowaniu Janusz Korwin-Mikke. - Jestem wewnątrz organizacji, organizacja wybrała Bosaka i popieramy kolegę Bosaka – dodał.

Grzegorz Braun zapewnia, że nie jest rozczarowany wynikiem prawyborów
Fotorzepa, Jakub Czermiński

Korwin-Mikke: lepszy byłby Braun

Po prawyborach lider partii KORWiN odniósł się też do sytuacji z Dziamborem i Braunem na Twitterze. "Jedni za wszelką cenę chcieli, by nie wygrał kol. Bosak - a drudzy bardzo chcieli, by kol. Bosak wygrał. Ci drudzy zagrali Panem. I tyle" - napisał do Dziambora. Wcześniej zarzucał adresatowi, że przed ostatnim głosowaniem wybrał vendettę zamiast interesu partii. Korwin-Mikke oświadczył także, że znacznie lepszym kandydatem Konfederacji od Bosaka byłby Braun.

W rozmowie z dziennikarzami Artur Dziambor w sobotę przyznał, że jest rozczarowany trzecim miejscem. - Jak to jest dostać brązowy medal? No smutne to jest - mówił. Komentując fakt, że elektorzy KORWiN-a woleli lidera KORONY od wiceprezesa własnej partii ocenił, że "absolutnie nie będzie to przyczynek do rozłamu".

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Dziambor wyjawił, że przed finałem prosił o głosowanie na Bosaka, gdyż uważa, że wiceprezes Ruchu Narodowego ma "większe szanse zgarnąć elektorat, który jest dotychczas nieprzekonany" do Konfederacji. Ocenił, że w ciągu kilkumiesięcznej kampanii Grzegorzowi Braunowi trudno byłoby zmienić "wizerunek jednak bardzo skrajnej osoby", na który, zdaniem Dziambora, lider KORONY "latami pracował".

Apel Artura Dziambora mógł zdecydować o wyniku prawyborów
Fotorzepa, Jakub Czermiński

Braun: Bosak nie będzie samotnym szermierzem

Elektor Brauna, Piotr Sterkowski z Warszawy, w rozmowie z "Rz" przyznał, że w środowisku skupionym wobec lidera KORONY widać trochę rozczarowania, ponieważ sukces był blisko. - Ale cieszymy się i będziemy na pewno wspierać Krzysztofa Bosaka w tej kampanii – zadeklarował.

Tymczasem Grzegorz Braun w rozmowie z "Rz" zapewnił, że "w żadnym wypadku" nie jest rozczarowany wynikiem prawyborów. - Konfederacja ma znakomitego kandydata i, mam nadzieję, Polska ma znakomitego przyszłego prezydenta – powiedział.

Dodał, że Bosak jako kandydat Konfederacji "nie będzie stawał w szranki jako samotny szermierz, ale będzie się cieszył wsparciem i skorzysta z aktywnego zaangażowania wszystkich środowisk, organizacji, które Konfederację współtworzą".

Braun podkreślił, że prawybory nie były ustawką i że ich wynik do ostatniej chwili był niewiadomą.

Pytany o wsparcie, jakie otrzymał w ostatniej rundzie ze strony skrzydła wolnościowego, Braun odparł, że liczy na całą Konfederację, a Konfederacja może zawsze liczyć na niego. Powiedział, że formacja po prawyborach otwiera nowy rozdział. - Ostateczny werdykt naszych elektorów zresetował sytuację – zaznaczył.

Dziambor: Bosak ma jeszcze miękki wizerunek

Walczymy o to, żeby poszerzyć nasz elektorat. Krzysztof Bosak ma większe niż Grzegorz Braun szanse przyciągnąć do Konfederacji nieprzekonanych – mówi „Rzeczpospolitej” poseł Artur Dziambor, wiceprezes partii KORWiN, tłumacząc, dlaczego wzywał do głosowania na kandydata narodowców.


Dlaczego tuż przed decydującym głosowaniem na prawyborczym zjeździe Konfederacji zebrał pan swych elektorów i apelował o poparcie Krzysztofa Boska, a nie zwycięzcy przedostatniej rundy, Grzegorza Brauna?


Sytuacja była taka, że trzeba było poprzeć jednego z kandydatów. Obaj kandydaci są świetni, natomiast ja po prostu uważam, że Krzysztof Bosak ma większe szanse zgarnąć elektorat, który jest dotychczas nieprzekonany do nas. Grzegorz Braun jest zacną postacią i - przy wielkim szacunku dla niego - latami pracował na wizerunek jednak bardzo skrajnej osoby, która w bardzo specyficzny sposób wyraża swoje opinie, i jest to dosyć trudne do zmiany w ciągu kilkumiesięcznej kampanii wyborczej. Natomiast Krzysztof Bosak ma wizerunek, który jest na tyle jeszcze miękki, że można z tego zrobić coś dużo lepszego. Walczymy o to, żeby poszerzyć nasz elektorat. Mieliśmy milion 250 tys. wyborców, chcemy mieć dwa miliony na przykład. Myślę, że jeśli mieliśmy (brać – red.) pod uwagę tylko tę dwójkę (Bosak i Braun – red.), to wśród tej dwójki zdecydowanie Krzysztof Bosak.


Jak to się stało, że silne w Konfederacji skrzydło wolnościowców nie miało swego przedstawiciela w finałowym pojedynku?


Musiałby pan zapytać się tych elektorów, którzy zdecydowali inaczej i mocodawców tych elektorów. Ja miałem nadzieję, że faktycznie finał będzie Bosak kontra ktoś z Wolności, no ale nie wyszło i trzeba było na biegu się decydować. Gdy zobaczyłem wyniki tej przedostatniej tury, zrobiłem takie oczy i „o jejku, trzeba będzie szybko coś zrobić”. Na szczęście w regulaminie było prawo do zrobienia przerwy i z tego prawa skorzystałem. Musiałem przedyskutować z moimi elektorami jaki jest dalszy scenariusz, finałowy scenariusz właściwie, którego nie przewidywaliśmy.


Jak wyglądała pańska rozmowa z elektorami?


Ja po prostu przekonywałem ich do tego, że Krzysztof Bosak będzie lepszym kandydatem.


Padały kontrargumenty?


Oczywiście - że Grzegorz Braun ma więcej wolnościowych poglądów, a Krzysztof Bosak niekoniecznie. Natomiast z pijarowego punktu widzenia uważam, że to nie jest żaden problem. Zdążymy to spokojnie nadrobić.


Zwycięzca nie jest za młody?


Będzie najmłodszym kandydatem i to też jest bardzo duże brzemię. On będzie musiał się pokazać z bardzo dobrej strony.


Jak dotąd w wyborach prezydenckich nie wygrał kandydat przed 40.


Oczywiście, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to zmienić. Jeżeli się spłaszczy trochę wyniki, to będziemy mieli dosyć fajną rozgrywkę. Najgorsze, co się może wydarzyć, to finał Duda-Kidawa-Błońska. Róbmy wszystko, żeby tego finału nie było.


Obecny prezydent i wicemarszałek Sejmu w drugiej turze to teraz najbardziej prawdopodobny scenariusz.


Duda jest murowanym kandydatem na drugą turę, ale czy Kidawa-Błońska.? Nie jestem taki pewien, bo jest i Szymon Hołownia, który trochę zabierze.


O ile zbierze podpisy.


Zbierze, pomogą mu.


Załóżmy, że Bosakowi nie uda się wejść do drugiej tury. Jaki wynik musi osiągnąć, żeby powiedział pan: „sukces”.


Myślę, że gdybyśmy podwoili (wynik z wyborów parlamentarnych – red.). Mieliśmy milion 250 tys. Gdybyśmy mieli dwa miliony, to byłby to sukces. Byłoby tak, że zrobiliśmy naprawdę wielki krok do przodu.


Co czeka Konfederację, jeśli jej kandydat otrzyma mniej niż milion głosów?


Trzeba pracować, bo to będzie oznaczało, że wyborcy dali nam kredyt zaufania i z jakiegoś powodu go albo straciliśmy, albo przespaliśmy troszkę możliwości, które mieliśmy. Będziemy nad tym pracować. Zresztą, teraz widzę sondaże. Mieliśmy handicap za bycie nową siłą, i z 6 proc. było 10, a teraz nagle jest znowu 5 proc. Ta kampania jest na odbicie. Zobaczymy, czy to się szybko da odbić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA