fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Parki handlowe dają zarobić

materiały prasowe
Przyszłość należy do małych obiektów blisko domu – mówi Marcin Rudziński, członek zarządu spółki Higasa Properties.
Pandemia wywróciła rynek handlowy do góry nogami. Zaczęliśmy masowo kupować online. Centra handlowe wrócą do dawnej normalności, czy zmiany są trwałe?
Temat można rozpatrywać przynajmniej w dwóch aspektach. Po pierwsze, jak społeczeństwo, konsumenci podchodzą do przebywania w dużych skupiskach?
Z jednej strony duże galerie oferują przestrzeń, by zachować dystans społeczny, z drugiej, w mojej ocenie, ruch, przynajmniej w trójmiejskich galeriach, wydaje się nieco mniejszy.
W czasie wiosennego zamknięcia rzeczywiście przyzwyczailiśmy się też do częstszych zakupów online, co jest kolejnym czynnikiem przemawiającym za omijaniem dużych centrów handlowych.
Co ciekawe, w wakacje tłok na plażach czy w restauracjach już tak bardzo nie odstraszał, ale to tylko taka dygresja dotycząca stadnych zachowań.
Drugim czynnikiem, jaki ma wpływ na ewentualny powrót do normalności, jest zmiana strategii właścicieli samych obiektów, bo jednak czymś będą chcieli utraconą klientelę przyciągnąć.
Uwagę zwracają także nowe strategie rynkowe firm, które wynajmowały i wynajmują powierzchnie w galeriach. Już parę miesięcy temu dało się słyszeć głosy przedstawicieli niektórych marek, że skupianie się wyłącznie na największych obiektach było błędem. Najbliższe pół roku czy rok będą bardzo ciekawe, jeśli chodzi o nowe koncepcje i nowe strategie ekspansji. Osobiście liczę na większe zróżnicowanie modeli biznesowych łączących e-handel z obecnością w różnorodnych lokalizacjach.
Przyszłość należy do małych obiektów blisko domu?
Zdecydowanie! Jeszcze przed pandemią obserwowaliśmy stopniową zmianę przyzwyczajeń zakupowych naszego społeczeństwa.
Przede wszystkim artykuły pierwszej potrzeby, jak produkty spożywcze czy drogeryjne, kupujemy częściej blisko domu, chcąc w ten sposób zaoszczędzić czas. Wiosną małe sklepy, niewielkie centra handlowe i parki do 2 tys. mkw. były cały czas otwarte, w przeciwieństwie do dużych placówek. Oczywiście w nich także obowiązuje reżim sanitarny, niemniej są to szybkie zakupy, więc ewentualne niedogodności trwają krócej.
A gdzie jest jeszcze miejsce na nowe obiekty handlowe? Gdzie – i jakie? Jak wygląda nasycenie powierzchnią handlową?
Od pewnego czasu trwa nasycanie rynku w mniejszych miejscowościach. Jeszcze pięć lat temu niektóre marki były znane jedynie w dużych miastach. Dziś widok np. Rossmanna w miejscowości liczącej 10–25 tys. mieszkańców nie jest niczym zaskakującym.
W dodatku kolejny punkt znajduje się w odległości 20–30 km. Mamy więc do czynienia z zagęszczaniem sieci, uzupełnianiem oferty małych miejscowości, a także naturalnym przesuwaniem komercjalizacji w stronę wschodnich terenów.
Na koniec III kwartału 2019 roku w Polsce działało niemal 520 centrów handlowych o łącznej powierzchni ponad 12 mln mkw.! W budowie było kolejnych 432,5 tys. mkw.
Wirus nie sparaliżował budów?
Pandemia tylko nieznacznie spowolniła niektóre inwestycje, bo sieci handlowe nadal mają ambitne plany ekspansji. Najczęściej budowane są obiekty o powierzchni od ok. 800 mkw. do 2 tys. mkw., gdzie sąsiaduje ze sobą dwóch–trzech najemców, wzajemnie się uzupełniając. To sklep spożywczy, drogeria i sklep RTV, AGD albo sklep odzieżowy.
Słychać głosy, że zyskują ulice handlowe? Będą przeprowadzki najemców z galerii na ulice?
Wiele na to wskazuje. Pandemia i związane z nią obostrzenia unaoczniły nam, jak mimo wszystko ważna jest dywersyfikacja lokalizacji.
Jeśli kiedykolwiek miałoby się powtórzyć wielkie zamknięcie galerii z wiosny tego roku, to odpowiednio dobrane punkty na ulicach handlowych w połączeniu z rozwojem e-commerce dają szansę na większą płynność, a spadki dochodów można wówczas zamortyzować.
Kto się może przeprowadzać?
Przenosinami na ulice handlowe jest zainteresowana m.in. branża tekstylna i obuwnicza. Takie plany deklarowały zarządy LPP, 4F, CCC i Deichmanna. Część firm celuje też dodatkowo w małe parki handlowe, choć wcześniej z powodów prestiżowych ich unikała.
Czy rynek handlowy ma ofertę dla inwestorów? W co i gdzie warto inwestować? Na jakie zyski można liczyć?
Kilka lat temu, gdy Rada Polityki Pieniężnej znacząco obniżyła stopy procentowe, rozpoczął się boom inwestycyjny na rynku mieszkań.
Teraz, gdy ich ceny nadal są wysokie, a jednocześnie znacznie trudniej jest uzyskać kredyt lub znaleźć najemcę (studenci prawdopodobnie w większości rozpoczną naukę zdalnie, pracownicy wielu korporacji pracują z domów i nie muszą wracać do dużych miast), obserwujemy znaczący wzrost zainteresowania nieruchomościami handlowymi.
Tu wynajmującymi są duże sieci handlowe. Umowy są podpisane, przynajmniej w przypadku naszej firmy na 5–15 lat, co jest gwarancją stabilnego zysku, który waha się od 6 do 7 proc. w skali roku, przez maksymalnie dwa lata.
Klientom oferujemy możliwość zainwestowania w parki handlowe. Do wyboru jest kilka modeli, ale do tych najpopularniejszych należy możliwość udzielenia nam podwójnie zabezpieczonej pożyczki na budowę obiektu, którą spłacamy klientom w maksymalnym okresie 24 miesięcy, wypłacając jednocześnie odsetki co kwartał, na poziomie 6–7 proc. Tu tzw. próg wejścia to ok. 200 tys. zł. Inwestorom dysponującym większym kapitałem oferujemy zakup całego gotowego parku. Tu zyski są większe, wyliczane indywidualnie dla każdego obiektu.

CV

Marcin Rudziński, członek zarządu i pomysłodawca firmy Higasa Properties. Przez wiele lat współpracował z klientami inwestycyjnymi Deutsche Banku i Domu Inwestycyjnego Xelion w segmencie private banking. Absolwent Sopockiej Szkoły Wyższej na kierunku ekonomia (specjalizacja zarządzanie finansami).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA