Reklama

Wakacje w domku na drzewie i wozie cyrkowym

W Polsce nie brakuje oryginalnych obiektów, w których można wypocząć.

Publikacja: 16.08.2018 19:51

Na pograniczu Warmii i Mazur, na jeziorze Narie znajduje się jedna z niewielu prywatnych wysp w Polsce

Foto: materiały prasowe

Polacy coraz chętniej wybierają oryginalne miejsca do spędzania wolnego czasu. Idea ich tworzenia powstała przez przypadek. Jak wiadomo, potrzeba jest matką wynalazków. Tak było z domkami na jeziorze Jamno w Mielnie. Ich pomysłodawcą jest inżynier Marcin Baranowski, właściciel stoczni, a dziś również właściciel HT Houseboats, firmy, która oferuje odpoczynek „w niezwykłych okolicznościach przyrody".

Z widokiem na taflę wody

Historia z domami na wodzie zaczęła się od skonstruowania budynku nad brzegiem jeziora, w którym dzieci Marcina Baranowskiego – adepci żeglarstwa – mogłyby wraz z kolegami z klubu żeglarskiego znaleźć schronienie w razie niesprzyjających warunków na wodzie – opowiada Patrycja Wlizło z HT Houseboats.

Potem poszło już z górki. Dziś firma oferuje do wynajęcia dziesięć całorocznych apartamentów przycumowanych do pomostu na jeziorze Jamno. Doba w lecie kosztuje od 600 zł. Niektóre domy mają saunę, jacuzzi, kominek. Najważniejszy jest jednak widok na spokojną taflę jeziora. – Każdego lata mamy komplet gości. Już dziś zbieramy rezerwacje na 2019 rok. Coraz więcej osób szuka innego sposobu na spędzanie wolnego czasu – mówi Wlizło. A nie trzeba wiele administracyjnego trudu, by mieć dom na wodzie. Nie stanowi on obiektu w rozumieniu prawa budowlanego. Traktowany jest jako jednostka pływająca, czyli jak żaglówka czy motorówka.

– Każdy pływający dom jest zarejestrowany. Po rejestracji można go przycumować w marinie i podłączyć do prądu i kanalizacji. Mamy jednak i domy samowystarczalne, z własną oczyszczalnią i zamontowanymi kolektorami słonecznymi – opisuje Wlizło. O pozwoleniach na budowę nie musieli również myśleć ci, którzy postanowili zaoferować  turystom wypoczynek w wozach cyrkowych.

– Wozy cyrkowe to przygoda naszego życia. Mieliśmy kiedyś działkę nad Biebrzą, w miejscu, gdzie nie można było budować, i szukaliśmy rozwiązania, by czasem móc tam spędzić trochę czasu. W obszarze niemieckojęzycznym pomieszkiwanie w wozach cyrkowych jest bardzo popularne, to taki alternatywny sposób na życie. Zainspirowało nas to i tak nad Biebrzą pojawił się pierwszy wóz – opowiada Katarzyna Leszczyńska, tłumaczka literatury i organizatorka turystyki.

Reklama
Reklama

Z czasem pani Katarzyna wraz z mężem postanowiła osiedlić się w Puszczy Białowieskiej.

– Mieliśmy przeczucie, że ustawienie kilku wozów na łąkach tuż przy ścianie puszczy będzie czymś niezwykłym. Otwieramy drzwi od wozu i jesteśmy na łące, widzimy i słyszymy puszczę. Wiosną całą noc można słuchać ptasich i żabich koncertów, klangoru żurawi. Podczas rykowiska ma się natomiast wrażenie, że jelenie znajdują się niemalże pod łóżkiem – opowiada Leszczyńska. Nie ukrywa, że wciąż przychodzi jej jednak walczyć ze stereotypem, że wóz cyrkowy to coś podobnego do wozu Drzymały czy prostej przyczepy kempingowej bez wygód. – Nic podobnego. Jest tam salonik, kuchnia, sypialnia, łazienka. To malutki, stylowo urządzony domek – przekonuje. Jak Polacy podchodzą do cyrkowej oferty noclegowej? – Na początku mieliśmy wyłącznie niemieckich i szwajcarskich gości. W tym roku było już jednak inaczej. Można powiedzieć, że rodacy odkrywają urok mieszkania w wozach cyrkowych. To też wielka frajda dla dzieci – mówi Leszczyńska.

W koronach drzew

Od realizacji dziecięcych marzeń rozpoczęła się historia nałęczowskich domów w koronach drzew. „W drzewach" to kameralne przedsięwzięcie pary, która zjadła zęby na turystyce. – Zaczęło się spontanicznie od zbudowania maleńkiego domku dla syna. Potem splot niesamowitych wydarzeń spowodował, że powstało niewielkie przedsięwzięcie biznesowe – opowiada Małgorzata Fraszka, która wraz z mężem zdecydowała się na stworzenie podniebnego hoteliku. – Działamy od pięciu lat i polegaliśmy wyłącznie na marketingu szeptanym. Jeśli chodzi o letni sezon, wolny domek mamy dopiero na 2020 rok – dodaje.

„W drzewach" to miejsce magiczne. W czterech domach znaleźć może wytchnienie  maksymalnie osiem dorosłych  osób i czworo dzieci. Ceny? Od 340 zł za dobę do 560 zł w najdroższym domu z saunami (za dwie osoby, ze śniadaniem w koszu piknikowym i domowym ciastem na podwieczorek). – Mamy grupę klientów, która docenia, że domki mają swój klimat, że nie ma w nich telewizora, radia, że jesteśmy wierni początkowemu założeniu, że ma być intymnie i blisko natury – mówi Fraszka. Mimo że domki okazały się strzałem w dziesiątkę, właściciele nie mają zamiaru poszerzać swojej oferty.

– Wiemy, że największą siłą tego miejsca jest kameralność. Dlatego nie myślimy o rozbudowie. W planach jest jedynie budowa recepcji, nad którą być może powstanie dodatkowy pokój. Na pewno jednak nie mówimy o dynamicznym rozwoju mającym doprowadzić do powiększenia miejsc noclegowych – zapewnia Małgorzata Fraszka.

Na wyspie

Na pograniczu Warmii i Mazur, na jeziorze Narie znajduje się jedna z niewielu prywatnych wysp w Polsce. Jej właściciel, Damian Woźniak, mówi, że gdy kupował Wyspę Bankową, a wraz z nią podupadający ośrodek, który przez lata należał do Narodowego Banku Polskiego, nie trzymała za niego kciuków nawet żona.

Reklama
Reklama

– Za czasów NBP na wyspie znajdowały się domki letniskowe o mikrorozmiarach. Osobie o moim wzroście – a więc 176 cm – sięgały do szyi. Przy rozpostartych ramionach dotykało się ścian zewnętrznych. Do tego był jeszcze hangar – wspomina. – Jednak zafascynowałem się tym miejscem. Tym, że nie można tu dojechać samochodem, że wyspę stworzyła natura, że znajduje się na jednym z najczystszych jezior w Polsce, że wreszcie wolniej płynie na niej czas – wylicza jednym tchem.

Dziś już Wyspa Brzozowa (bo taką nazwę pierwotnie nosiła wyspa) odzyskuje swą świetność. Wypocząć można zarówno w nowych domkach, w których klaustrofobii nikt się raczej nabawić nie powinien, albo w pokojach znajdujących się w głównym budynku. Ceny za domek w sezonie zaczynają się od 360 zł, pokój dla dwóch osób to koszt 250 zł za dobę.

Do ośrodka można się dostać wyłącznie promem. Samochód trzeba zostawić na lądzie. – Przeprawa trwa ok. pięciu minut. Dla dzieci i osób, które odwiedzają nas po raz pierwszy, to niezwykła frajda. Na wyspie odnajdą się zarówno mole książkowe, jak i zwolennicy aktywnego wodnego wypoczynku – zapewnia Woźniak.

I zaręcza, że amatorzy dobrej kuchni również się nie zawiodą. O menu dba bowiem niezawodna pani Bożenka, o gości natomiast jego najbliżsi: brat Artur z żoną.

Na Podkarpaciu, na Pogórzu Dynowskim, znajduje się natomiast miejsce, które odwiedzić powinni wszyscy fani fantastyki. Hobbitówę stworzył Bogdan Pękalski, który interesuje się budownictwem naturalnym. Jego chata wykonana m.in. z  gliny i drewna wygląda jak wprost wyjęta z magicznej krainy. Cena za dobę to 500 zł. ©?

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama