fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bogusław Chrabota: Musimy powstrzymać to barbarzyństwo

Marsz Niepodległości 11 listopada 2020
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
11 listopada pod narodowymi flagami pojawiły się w Warszawie hordy uzbrojonych w race i wyrzutnie bandziorów, którzy – jak co roku – szukali okazji do zadymy.

Zdziczenie nie ma barw. Nie jest prawicowe ani lewicowe. Jest po prostu zdziczeniem i w każdym demokratycznym państwie powinno być potępione. Co więcej, obywatele każdego państwa winni być chronieni przed jego skutkami i do tego służy policja. Dlatego w sprawie aktów barbarzyństwa, do których doszło w czasie organizowanego przez narodowców tzw. Marszu Niepodległości, stoję po stronie policji.

I stanę po jej stronie zawsze, pod warunkiem, że działać będzie legalnie i z poszanowaniem praw dziennikarzy. Bez względu, czy sprawcami dewastacji będą lewicowcy, anarchiści czy górnicy. Państwo musi skutecznie gwarantować bezpieczeństwo ludzkiego życia i własności, to jego główna rola. Bez umiejętności jej wypełnienia – nie istnieje.

11 listopada ulice stolicy doświadczyły barbarzyństwa na wyjątkową skalę. Organizatorzy tzw. Marszu Niepodległości zignorowali rygory walki z pandemią i już to ich dyskwalifikuje. Są odpowiedzialni za manifestację, która odbyła się nielegalnie i z narażaniem dziesiątek tysięcy ludzi na ryzyko zakażenia wirusem.

Kompletnie dyskwalifikuje ich również charakter tego rzekomo „patriotycznego" przemarszu. Pod narodowymi flagami pojawiły się hordy uzbrojonych w race i wyrzutnie bandziorów, którzy jak co roku szukali okazji do zadymy. I nie są dla mnie przekonujące wyjaśnienia organizatorów, że padli ofiarą prowokacji. Już zorganizowanie marszu było prowokacją, reszta to dobrodziejstwo inwentarza. Ponad 300 wylegitymowanych, 36 zatrzymanych, 250 mandatów, 35 policjantów rannych, trzy osoby w szpitalu, podpalone mieszkanie.

Można do tej eksplozji barbarzyństwa podchodzić z refleksją socjologa; oto mamy dowód rozchwiania emocjonalnego Polski w pandemii, utraty przez sprawujących władzę umiejętności zarządzania zbiorową emocją czy odpowiedź prawicy na manifestacje w sprawie wyroku TK.

Można szukać argumentów w polityce, zarzucając rządzącej prawicy, że przez lata tolerowała czy wręcz „hodowała" te nastroje kibolskie, a teraz „zaskakuje" chłopców w kominiarkach brutalnością reakcji. Można na koniec zastanawiać się, czy to, co się działo na warszawskich ulicach, nie jest efektem jakiejś zakulisowej gry, w której chodzi o przejęcie nadzoru nad policją, czy szerzej – resortów siłowych.

W każdej z tych perspektyw znajdziemy jakąś rację. Ale dla mnie to sprawy drugorzędne. Jako Polak czuję się obrażony tym, że do aktów barbarzyństwa doszło, po raz kolejny, w Narodowe Święto Niepodległości i pod polskimi flagami. Czuję się tym zawstydzony jako Polak i stanowczo domagam się od władzy, by z tym zdziczeniem raz na zawsze skończyć.

I chodzi tu nie o rytualne potępienie, ale o działania systemowe, ze skutecznym pociągnięciem do odpowiedzialności organizatorów marszu, rozliczeniem winnych sytuacji polityków i uchronieniem nas przed powtórką tych ekscesów w przyszłości. Miarka się przebrała, barbarzyństwo trzeba wykorzenić, a Święto Niepodległości oddać normalnym ludziom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA