fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bogusław Chrabota: Krótko o normalności

Fotorzepa, Ada Michalak
Badania, które przeprowadził IBRiS i które dziś państwu prezentujemy, zdecydowanie sytuują Polaków po stronie normalności.

Pandemia sprawia, że często wpadamy w szaleństwo. Emocje powodują intelektualny dygot, świat widzimy w czarnych barwach, tropimy teorie spiskowe, pogrążamy się w pesymizmie. O psychiatrycznych skutkach światowej epidemii pisaliśmy zresztą w „Plusie Minusie" dwa tygodnie temu. Winne – ponad wszelką wątpliwość – są odosobnienie, zdalna praca, brak zbawiennego dla normalności codziennego kontaktu z innymi. Emocja społeczna przenosi się na emocję indywidualną. Mogłoby się wydawać, że szarpiąc się sami ze sobą, toniemy. Ale nie, nie jest aż tak źle.

Badania, które przeprowadził IBRiS i które dziś państwu prezentujemy, zdecydowanie sytuują Polaków po stronie normalności. Kiedy w nie zerknąłem, nie mogłem się otrząsnąć ze zdziwienia, jak bardzo w kluczowych sprawach zachowujemy trzeźwość poglądów. No bo choćby na pierwsze z brzegu pytanie, czego oczekujemy w związku z wątpliwościami wobec szczepionki AstraZeneki, tylko jedna piąta badanych odpowiada, że rząd powinien zawiesić jej podawanie. Z kolei aż 41 proc. Polaków jest zdania, że należy dopuścić szczepienie tym preparatem wszystkich chętnych. Za to podawanie „ryzykownej" szczepionki jest problematyczne tylko dla jednej czwartej Polaków.

Nieuctwo? Brak kontaktów ze światem? Ano nie. Sprawę wyjaśnia odpowiedź na inne pytanie: kto jest autorytetem w sprawach zdrowotnych związanych z pandemią. W tej sprawie aż 70 proc. badanych wyraźnie stawia na lekarzy i naukowców! Dla 17 proc. autorytetem jest rodzina. Rząd tylko dla 4 proc., Kościół dla mniej niż 1 proc. Opozycja – co jest ważne i symptomatyczne – dla nikogo.

To kompletnie degradujące przeciwników Jarosława Kaczyńskiego zero powinno ich nie tylko zawstydzić, ale przede wszystkim  zmobilizować. Bo jeśli w istocie dojdzie do przyspieszonych wyborów, może to oznaczać zapowiedź ich brutalnej porażki.

Każde kolejne pytanie przynosi dodatkowe argumenty na normalność rodaków. Ponad 40 proc. badanych domaga się karania tych, którzy nie stosują się do obostrzeń w sklepach, galeriach, restauracjach czy kościołach. Tylko jedna czwarta wątpi w to, że rygory przyniosą efekty, i domaga się ich zniesienia. Oceny działań rządu są średnie. Bardzo źle o jego działaniach wypowiada się jedna piąta badanych. Bardzo dobrze tylko 10 proc. Także w sprawie uruchomienia projektu Nowy Polski Ład ponad 40 proc. Polaków uważa,

że rząd najpierw powinien uporać się z pandemią i dopiero później prezentować nowe pomysły, podczas gdy wielkie nadzieje wiąże z nim mniej niż 15 proc.

Podsumowując, wrócę do swojego zdziwienia z początku tego komentarza. Wydawać by się mogło, że pandemia tylko podkręci emocje głęboko podzielonych politycznie Polaków. Na szaleństwo polityki nałoży się pandemiczny psychiatryk; wyniki badań potwierdzą naszą depresję, frustrację, rozczarowanie. A tu nie. Opinie są nadzwyczaj wyważone i racjonalne. Czyżbyśmy rzeczywiście byli normalni?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA