Pandemia sprawia, że często wpadamy w szaleństwo. Emocje powodują intelektualny dygot, świat widzimy w czarnych barwach, tropimy teorie spiskowe, pogrążamy się w pesymizmie. O psychiatrycznych skutkach światowej epidemii pisaliśmy zresztą w „Plusie Minusie" dwa tygodnie temu. Winne – ponad wszelką wątpliwość – są odosobnienie, zdalna praca, brak zbawiennego dla normalności codziennego kontaktu z innymi. Emocja społeczna przenosi się na emocję indywidualną. Mogłoby się wydawać, że szarpiąc się sami ze sobą, toniemy. Ale nie, nie jest aż tak źle.