fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Stefan Szczepłek: Kompromitująca Legia cudzoziemska

shutterstock
To, co w Kuopio pokazała Legia - pomimo awansu - można śmiało nazwać kompromitacją. Oglądam pucharowe mecze tej drużyny od pół wieku, pamiętam różne wstydliwe wpadki, ale to, co zobaczyłem w Finlandii przeszło moje wyobrażenie. Byłem zwolennikiem pozostawienia Aleksandara Vukovicia na stanowisku trenera, ale widzę, że on nie daje sobie rady z piłkarzami, grającymi jak im się podoba, a jak się nie podoba - to nie.

W tym sezonie udają, że grają. W czwartek przeprowadzili jedną - dwie akcje, oddali jeden niezły strzał. Zmarnowali nawet rzut karny. To się zdarza, ale Sandro Kulenović strzelił tak, jak grał - prosto w bramkarza. Arvydas Novikovas przez cały mecz zachowywał się jakby był zawodnikiem KuPs, a czwarty klub fińskiej ekstraklasy to mizerne umiejętności.

W wyjściowej jedenastce Legii znalazło się tylko dwóch Polaków: Radosław Majecki i Artur Jędrzejczyk. Pozostali to chimeryczna armia zaciężna, nie mająca z Legią żadnych związków uczuciowych. Pracują dla pieniędzy, ale niech chociaż nie partolą roboty i nie obrażają taką postawą kibiców.

Klub jest w wielkim kryzysie. Można odnieść wrażenie, że obok Dariusza Mioduskiego znaleźli się w nim ludzie, którzy nie mają pojęcia o polityce transferowej, nie dbają o atmosferę, nie potrafią uszanować starszych, oddanych klubowi zawodników. To nie jest dobra polska Legia Warszawa, przynosząca temu miastu honor, tylko Legia cudzoziemska z Warszawy. Kilkunastu cwanych piłkarzy i agentów z Europy zorientowało się, że w stolicy Polski można dobrze zarobić niewiele dając, a amatorzy w klubie, decydujący o transferach przyjęli ich na Łazienkowskiej z otwartymi ramionami. 

Teraz klub zbiera owoce takiej polityki. Sprzedałbym dziewięćdziesiąt procent piłkarzy z dzisiejszej kadry Legii i za miesiąc już nikt by o nich nie pamiętał. Wziąłbym młodych, zdolnych, ambitnych chłopaków z Polski i po jakimś czasie nikt by nie widział różnicy. Tylko, że Legia nie ma na to czasu, bo liczy pieniądze na bieżąco. Słupki są najważniejsze.

Paradoksalnie najlepiej zagrała Lechia. Bramkę dla Broendby na 2:0 strzelił Kamil Wilczek, ale Lechia nie zamierzała się z tym pogodzić i po akcji Sławomira Peszki z Flavio Paixao doprowadziła do dogrywki. I dopiero wtedy straciła trzecią i czwartą bramkę. Grała jednak przyzwoicie.

Pretensje można mieć do Piasta. Jeśli klub na dzień przed ważnym meczem sprzedaje najlepszego zawodnika Joela Valencię, żeby połaszczyć się na dwa miliony euro, mając w perspektywie znacznie więcej, to sam sobie winien. Piast zrobił to samo, co wiele innych polskich klubów, szykujących się do walki o puchary przed nim. Zamiast się wzmocnić - osłabił się. W dodatku bramkę eliminującą mistrza Polski strzelił dla Riga FC Polak Kamil Biliński, który w ekstraklasie rzadko się wyróżniał.

Same smutki i awans Legii niczego tu nie zmienia. Jej przeciwnikiem w następnej rundzie będzie Atromitos Ateny.

Wyniki polskich drużyn w eliminacjach Ligi Europy:
  • KuPS Kuopio - Legia Warszawa 0:0
    pierwszy mecz 0:1, awans Legii
  • FK Ryga - Piast Gliwice 2:1
    pierwszy mecz 2:3, awans FK Ryga
  • Broendby Kopenhaga - Lechia Gdańsk 4:1
    pierwszy mecz 1:2, awans Broendby
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA