fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

PiS znów ma problem z nagrodami dla ministrów. Na własne życzenie

Fotorzepa. Jerzy Dudek
W środku awantury o loty marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, gdy PiS walczy, by pokazać, że jest partią wiarygodną, powrót sprawy nagród ministrów rządu Beaty Szydło, to poważny problem

Z jednej strony obniżki pensji polityków, miały przekonać opinię publiczną, że PiS wcale nie jest partią ludzi chciwych, a przelanie środków na rzecz kościelnej instytucji charytatywnej miało pokazać, że PiS ma społeczny słuch i potrafi wyciągać wnioski z popełnianych błędów.

Ale później PiS zgubiło typowe dla tej partii kluczenie i niechęć do przejrzystości. Z naszych informacji wynika, że wewnętrzne ustalenia w partii były takie, że opublikowane zostaną wszystkie dowody przelewów ministrów na Caritas. W pewnym momencie jednak sztabowcy PiS uznali, że taka publikacja byłaby błędem, ponieważ tylko przypomni opinii publicznej o kłopotliwej sprawie nagród. Myślenie w kategoriach krótkotrwałego politycznego piaru wygrało – PiS uznał, że skoro sprawa przyschła, lepiej jej nie ruszać i a nuż jakoś to będzie. Owszem, co jakiś czas media pytały o potwierdzenia wpłat, ale temat zbyt nie rozgrzewał politycznych emocji.

Aż wybuchła afera z lotami marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiemu, która odsłoniła niebywałe zamiłowanie tego polityka do korzystania pełnymi garściami z przywilejów władzy. PiS postanowił po raz kolejny wykorzystać sprawdzony manewr – marszałek wpłacił na Caritas równowartość biletów za lot liniami rejsowymi, które musieliby kupić członkowie jego rodziny, gdyby nie latali rządowym transportem.

I tu właśnie PiS potknął się o własne nogi. Równocześnie bowiem ukazało się sprawozdanie finansowe Caritasu za zeszły rok i dziennikarze zaczęli dopytywać o wpłaty ministrów. W poniedziałek oliwy do ognia dolał sam Caritas informując, że otrzymał wpłaty jedynie od dwunastu ministrów. Jak jednak ustaliła „Rzeczpospolita” wpłaty te dotyczą wyłącznie centrali – Caritas Polska – nie zaś Caritas diecezjalnych.

Niektórzy ministrowie bronią się, że pieniądze wpłacili właśnie w swoich diecezjach. Inni twierdzą, że wpłacili je na inne cele dobroczynne.

Jak udało nam się dowiedzieć nieoficjalnie, duża część ministrów i wiceministrów, którzy nagrody otrzymali, poinformowała KPRM i partię o dokoknanych wpłatach. Dostarczenia potwierdzeń odmówiło kilku.

I tak oto po roku sprawa wróciła ze zdwojoną siłą. Cokolwiek PiS teraz nie zrobi, będzie dla niego kłopotem. Nie opublikuje dowodów wpłat – zrodzi podejrzenia, że oszukał opinię publiczną. Jeśli je opublikuje, sam da argument do ataków na siebie, bo dziennikarze zaczną analizować, kto wpłacił, a kto nie, czy przekazano nagrody w wysokości netto czy brutto, czy wszyscy wpłacili na Caritas – jak obiecywał Jarosław Kaczyński – a może ktoś wsparł jakieś instytucje, z którymi ma układy. Pojawi się też zarzut, że dzięki przelewom na cele charytatywne ministrowie zyskali prawo do odpisów podatkowych itp. itd.

W samym sercu awantury o loty marszałka Kuchcińskiego, gdy PiS za wszelką cenę walczy o to, by pokazać, że jest partią wiarygodną, powrót sprawy nagród ministrów rządu Beaty Szydło, to poważny polityczny problem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA