fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Po Polska-Nigeria 0:1: Każdy walczy o mundial

AFP
Porażka z Nigerią 0:1 powinna dać Adamowi Nawałce do myślenia.

To jeszcze nie jest alarm ani czerwona lampka. Ale jeśli reprezentacja rozgrywa trzeci mecz w ustawieniu 3-4-2-1, ponosi w nich drugą porażkę i nie strzela w ciągu 270 minut ani jednej bramki, to sygnał, że ten system nam nie odpowiada. A może nie mamy do niego odpowiednich zawodników. W spotkaniach z Meksykiem i Urugwajem mogliśmy się pocieszać, że jak brakuje Roberta Lewandowskiego, to nie ma kto zdobywać bramek. Ale tym razem był i też się nie udało.

Nigeryjczycy grali ostro, ale nie na tyle, abyśmy mogli powiedzieć, że mecz był brutalny. Polacy powinni się tego spodziewać (Senegal na mistrzostwach będzie grał podobnie), a mimo to przez pierwsze pół godziny dali sobie narzucić ten styl, przegrywali pojedynki, odpadali w starciach. Nie było nikogo, kto odpowiedziałby w podobny sposób.

Pojawił się taki piłkarz przypadkowo. Kiedy Karol Linetty po ednym z takich ostrych ataków zszedł z boiska, zastąpił go Jacek Góralski i to on pokazał jak się powinno walczyć. Najpierw sam oberwał trzy razy, ale wyciągnął wnioski i zaczął oddawać. To był zdecydowanie wyróżniający się zawodnik i ktoś z takimi cechami, odporny na ciosy i sam je zadający jest potrzebny w walce na mistrzostwach świata.
Trochę to dziwne, bo przegraliśmy mecz, a trudno się naszych czepiać. Owszem, przeprowadzili zbyt mało akcji, ich płynność pozostawiała wiele do życzenia, nie każdy wiedział jak się w systemie 3-4-2-1 zachować. Szczególnie widać to było po Dawidzie Kownackim, który był chyba nieco przygnieciony wielkością i sąsiedztwem Lewandowskiego. A jeśli o kimś z tej reprezentacji można z całą pewnością powiedzieć, że ma dryg, to Kownacki jest nim na pewno.

Wszyscy zagrali tak, jak trzeba, kiedy walczy się o miejsce w kadrze na mundial. Wiadomo czego spodziewać się po Łukaszu Piszczku, Piotrze Zielińskim czy Kamilu Gliku. Oni na pewno pojadą do Rosji. Ale większość o to walczy i we Wrocławiu bardzo się starali. Zresztą Zieliński jak zwykle miał momenty bardzo dobre i słabsze. To jest taki lider na 70 procent, który może zrobić nagle coś wyjątkowego, ale i trudno go dostrzec.

Problemem jest dyspozycja Grzegorza Krychowiaka. Gdybyśmy go nie znali, powiedzielibyśmy: co robi na boisku ten człowiek i dlaczego ma numer 10, który do czegoś zobowiązuje? Jego faule, niecelne podania stanowią zagrożenie dla jego własnej drużyny.

O dobrym debiucie na prawej pomocy może mówić Przemysław Frankowski. Rafał Kurzawa imponuje dośrodkowaniami z rzutów wolnych i rożnych. To po jego podaniu z akcji Lewandowski trafił w słupek.
Wszystko fajnie, tylko przegraliśmy mecz. Nie ma co zwalać na sędziego, który nie zauważył, że zdobyliśmy prawidłową bramkę, a Victor Moses wymusił jedenastkę. Przypomina się rzut karny, który na Euro w Wiedniu w ostatniej minucie meczu z Austrią przyznał gospodarzom Howard Webb. Tak to już jest z niektórymi angielskimi arbitrami, którzy nie wiadomo dlaczego mają status międzynarodowych.  Nie wolno im dawać powodu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA