Planowana na 2026 rok reforma ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, która znajduje się obecnie na etapie prac rządowych, ma być odpowiedzią na wykluczenie komunikacyjne, chaotyczny rynek i brak stabilności w finansowaniu połączeń. Na papierze brzmi to rozsądnie. Musimy jednak pamiętać, że między intencją ustawodawcy a praktyką codziennego funkcjonowania branży jest spory dystans. Według danych przywoływanych w rządowej ocenie skutków regulacji skala zagrożenia wykluczeniem transportowym może dotyczyć około 10 – 11 mln mieszkańców Polski. W wielu gminach połączenia funkcjonują wyłącznie od poniedziałku do piątku, a dojazd do szkoły, lekarza czy pracy w weekend oznacza konieczność korzystania z samochodu lub szukania innych sposobów dotarcia do celu.