fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Piotr Skwirowski: Koronawirus może scalić Europę

AFP
Pandemia z ogromną siłą uderzyła w światową gospodarkę. Jej odbudowa wymagać będzie wielkich pieniędzy i współpracy rządów na całym świecie. Można na tym zyskać, ale można też wypaść na obrzeża nowego ładu.

Rządy na całym świecie walczą dziś o zapewnienie firmom płynności finansowej, utrzymanie miejsc pracy i zapewnienie obywatelom środków do przeżycia. Wykorzystują do tego podobne mechanizmy. Zawieszają więc płatności składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, rezygnują z poboru podatków. Chodzi o obniżenie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i zatrudniania pracowników.

W wielu krajach firmy mogą liczyć na dopłaty do pensji pracowników. Do tego dochodzą obniżki bądź odstąpienie od poboru czynszów za wynajem lokali na prowadzenie biznesu. Rządy wspierają sektor bankowy, który w wielu krajach niemal z automatu zawiesza spłaty kredytów i oferuje firmom nowe kredyty i pożyczki na utrzymanie płynności finansowej.

Skala pomocy zależy w dużej mierze od możliwości finansowych poszczególnych państw. Dla biedniejszych ratunkiem może być pomoc zewnętrzna. Taką dla krajów członkowskich przygotowała Unia Europejska. Zgodziła się na poluzowanie wymogów dotyczących pomocy państwa dla firm. Przeznaczy 100 mld euro na pożyczki dla krajów członkowskich na zapewnienie pracownikom dochodów i pomoc dla firm w utrzymaniu się na rynku. Zapowiada, że każde dostępne euro w budżecie UE będzie przekierowywane na walkę ze skutkami pandemii. I cały czas pracuje nad kolejnymi mechanizmami pomocowymi. M.in. dla rolników i rybaków. Na stole leży możliwość emisji europejskich „koronaobligacji", gwarantowanych przez rządy poszczególnych państw, tu jednak kraje unijne nie doszły na razie do porozumienia. Ale skala unijnego wsparcia będzie rosnąć.

Tymczasem w Polsce przedstawiciele partii rządzącej prześcigają się w pomniejszaniu roli UE w walce ze skutkami pandemii (co nie przeszkadza im wyciągać ręki po unijne euro). Te głosy słychać oczywiście w Brukseli i o ile nie spowodują one odebrania Polsce prawa do bieżącej pomocy, o tyle w przyszłości mogą mieć znaczenie. Kryzys z pewnością doprowadzi do zmian wewnątrz Unii. I kto wie, czy dla krajów prounijnych nie stanie się okazją do jakiejś formy pozbycia się z tego grona tych, którzy wspólnotowe zasady i potrzebę głębszej integracji torpedują.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA