fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Anna Cieślak-Wróblewska: Oby nie zostały tylko zgliszcza

shutterstock
Od premiera, który jeszcze niedawno chwalił się, że jesteśmy wzorem dla innych, należy oczekiwać znacznie więcej, niż nam obecnie daje.

Dziś każdy Polak zadaje sobie pytanie, co robić, w jakim kierunku rozwinie się pandemia, jak mocno i na jak długo zainfekuje nasze codzienne życie, naszą pracę, naszą przyszłość. Nikt nie zna odpowiedzi na te pytania i chyba każdy coraz bardziej skłania się ku czarnym scenariuszom.

Jak pokazują szybkie badania przeprowadzone przez Konfederację Lewiatan, aż 70 proc. firm planuje redukcję zatrudnienia, kolejne firmy i całe branże wysyłają zaś dramatyczne ostrzeżenia, że walczą o przetrwanie. Bez natychmiastowej pomocy nie przeżyją tej walki. Polskiej gospodarce grozi fala upadłości, zamykania firm – zarówno tych małych i średnich, jak i gigantów. Do tego na horyzoncie czają się masowe zwolnienia, miliony osób bez pracy i dochodów. Badania firmy IBRiS z ostatnich dni wskazują, że już 71 proc. Polaków obawia się o swoją przyszłość finansową, a 75 proc. uważa, że warunki materialne ich życia pogorszą się w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Proponowana przez rząd tarcza antykryzysowa tylko w niewielkim stopniu może uspokoić nastroje i zmniejszyć obawy Polaków. Dla wielu firm, w tym dla tysięcy sklepów czy restauracji, które rząd zamknął jednym pociągnięciem pióra bez żadnej propozycji rekompensat, może być już po prostu za późno. Innym firmom i ich pracownikom pakiet antykryzysowy być może daje szansę na utrzymanie się przy życiu przez miesiąc czy dwa, ale wciąż pozostaje pytanie: co potem?

Krytyczne uwagi wobec tarczy można wyliczać bardzo długo. Choć i tak ważne jest, że ona w ogóle powstała. Być może da to rządowi trochę czasu, by zapanować nad chaosem w gospodarce (abstrahując od równie pilnej konieczności zapanowania nad chaosem w służbie zdrowia czy edukacji) i przedstawić różne rozwiązania dostosowane do zmieniających się scenariuszy. Wszyscy eksperci zgodnie twierdzą, że najgorsze dopiero przed nami, jeśli chodzi zarówno o rozwój pandemii wirusa, jak i o jej skutki we wszystkich obszarach naszego życia. Państwo musi w myśleniu wybiegać dwa kroki naprzód – musi być przygotowane na to, że zaraza minie za miesiąc czy dwa i będziemy mogli szybko zacząć się odbudowywać, ale też na to, że wszystko potoczy się w jak najgorszym kierunku. Bez rozsądnej reakcji zostaną z naszej gospodarki tylko zgliszcza.

Od premiera, który jeszcze do niedawna chwalił się, że jesteśmy wzorem dla innych, należy oczekiwać znacznie więcej, niż nam obecnie daje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA