fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koleje

Ostre hamowanie kolei. Zredukuje przetargi nawet o połowę

PKP
shutterstock
Jeszcze w marcu PKP Polskie Linie Kolejowe zakładały ogłoszenie w tym roku przetargów wartych 17 mld zł. Teraz mogą zredukować plany o prawie połowę.

Nic nie wychodzi z zapowiadanego na ten rok przez Ministerstwo Infrastruktury rozpędzania inwestycji kolejowych. Wręcz przeciwnie: szykuje się ostre hamowanie. Nie dość, że są opóźnienia w rozstrzyganiu przetargów ogłoszonych jeszcze w ubiegłym roku, to z uruchomieniem nowych postępowań będą bardzo duże kłopoty. – W planach na 2021 r. szykuje się potężna wyrwa, której wielkość można szacować od 5 do nawet 8 mld zł – mówi Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR i przewodniczący zarządu Railway Business Forum.

Kolej znów w dołku

Jeszcze w końcu ubiegłego roku zarządzająca infrastrukturą spółka PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) zapowiadała ogłoszenie do końca 2021 r. co najmniej 60 przetargów o łącznej wartości ponad 17 mld zł: w pierwszej połowie roku za 4 mld zł, w drugiej – za 13 mld. W marcu okazało się, że uruchamianie postępowań trzeba przesunąć w czasie. Do lipca miały być przetargi tylko za 2 mld zł, a w drugiej połowie roku za 15 mld zł. Ale nic z tego nie wyjdzie.

13 kwietnia na posiedzeniu senackiej Komisji Infrastruktury, na której omawiano postępy w realizacji inwestycji kolejowych, okazało się, że większość planowanych przedsięwzięć dotowanych z unijnego budżetu jest zagrożona. Przyczyną jest konieczność zmiany przepisów związanych z nowym prawem środowiskowym. Komisja Europejska zażądała bowiem dostosowania naszych regulacji do unijnych wymogów związanych z ochroną środowiska, z czym przez wiele lat się ociągaliśmy. Zarzuty KE związane z przepisami w sprawie oceny oddziaływania inwestycji na środowisko mogą dotyczyć blisko 50 przedsięwzięć na różnym etapie przygotowania. Bez dostosowania ich do nowych reguł mogłyby stracić finansowe wsparcie UE.

Czytaj także:  Spór o Krajowy Plan Odbudowy rozgrzał kolej

– Konkluzja z tego spotkania mogła być taka, że, owszem, Polskie Linie Kolejowe miały plany ogłoszenia dużej partii przetargów, ale teraz już nie wiedzą, czy te plany są aktualne – mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Realizacja najgorszego scenariusza oznaczałaby uruchomienie w tym roku przetargów wartych jedynie 9 mld zł, prawie połowę mniej, niż zakładano.

Jeszcze w lutym Arnold Bresch, członek zarządu PLK ds. realizacji inwestycji, zapewniał, że sytuacja z początku obecnej perspektywy finansowej UE, gdy realizacja inwestycji kolejowych wpadła w dołek, nie powtórzy się. Tymczasem okazuje się, że teraz będzie to bardzo głęboki dół. Tym większy, że prócz komplikacji spowodowanych nową perspektywą dojdzie jeszcze problem zmian w prawie środowiskowym, które skutecznie mogą wyhamować inwestycje. Także w przyszłości. Decyzje środowiskowe będzie można łatwiej i skuteczniej zaskarżać.

Konsekwencje obecnego wyhamowania przetargów będą dramatyczne.

Rośnie fala zwolnień

W pierwszej kolejności uderzą w dostawców materiałów, jak podkłady kolejowe czy rozjazdy, niezbędnych do budowy i modernizacji torów. Gdy nie ma nowych zleceń, firmy te wstrzymują produkcję. I już redukują liczbę pracowników. – Już w lutym pracą straciło pół tysiąca osób, a kolejne szykowane były do zwolnienia. A było to jeszcze przed najnowszymi prognozami zakładającymi, że wartość planowanych przetargów stopnieje o 5–8 mld zł – podkreśla Furgalski.

Zdestabilizuje się rynek. – Wszyscy spodziewają się zastoju w inwestycjach i zastanawiają się, jaką przyjąć strategię do czasu, gdy będą ogłaszane nowe przetargi – dodaje Majewski. Już teraz w postępowaniach pojawiają się bardzo niskie oferty od firm, które chcą złapać jakiekolwiek zlecenie, żeby tylko przeczekać trudne czasy.

Zarzuty KE związane z przepisami środowiskowymi mogą dotyczyć inwestycji kolejowych za ponad 55 mld zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA