fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Pożar trawi Cypr. Setki strażaków walczą z ogniem

PAP/EPA
Setki strażaków i kilka samolotów gaśniczych zostało wysłanych na miejsce pożaru, który szaleje już drugi dzień w górach Trodos na Cyprze. Służby poinformowały o śmierci co najmniej czterech osób.

Cypryjscy urzędnicy mówią o największym pożarze w historii. Szalejący ogień wzniecany jest przez silne wiatry. Pożar dotknął co najmniej 10 lokalnych grup na obszarze 50 km kwadratowych. Spłonęło co najmniej kilka domów.

Ofiary, wśród których prawdopodobnie byli obywatele Egiptu i rolnicy, zostały znalezione martwe w pobliżu Odou, miejscowości położonej na północ od miast Limassol i Larnaka.

- Doświadczamy najbardziej niszczycielskiego pożaru od czasu powstania Republiki Cypryjskiej, zarówno pod względem szkód materialnych, ale także niestety pod względem ludzkich istnień - powiedział w niedzielę minister spraw wewnętrznych Nicos Nouris.

Dodał, że samoloty gaśnicze i ekipy naziemne koncentrują swoje wysiłki na dwóch potężnych frontach ognia pomiędzy wioskami Odou i Vavatsinia. Władze są "ostrożnie optymistyczne", że uda im się osiągnąć postęp w pokonywaniu płomieni.

Władze ewakuowały 36 osób. Mieszkańcy zostali przetransportowani do hoteli w Nikozji. Jednocześnie dostarczana jest żywność i woda mieszkańcom wsi Melini.

Komisja Europejska poinformowała, że samoloty gaśnicze wyleciały z Grecji, by walczyć z pożarem. Na miejsce swoich strażaków wysłali również Włosi i Izraelczycy. Uruchomiono również unijnego satelitę Copernicus, który ma dostarczyć mapy zniszczeń.

Przyczyna pożaru, który rozpoczął się około południa w sobotę, była niejasna. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA